Kiedy jednak na angielskim mieliśmy popracować nad projektem, bo nauczyciel gdzieś wyszedł, cisza pomiędzy mną a Tomkiem stała się nieznośna. Wzięłam do rąk ołówek i zaczęłam obracać go między palcami, zastanawiając się, jak przetrwać tę niezręczną sytuację. Pomyślałam, że najlepiej będzie skupić się na projekcie i odsunąć wszystkie sprawy na bok. Gdy nawiązałam do tematu naszej pracy, Tomek popatrzył na mnie swoimi szarymi oczami.
-Ten projekt teraz jakoś niewiele mnie obchodzi. - zamilkłam na te słowa i wbiłam spojrzenie w leżący przede mną zeszyt. - Lena, nie udawaj, że wszystko w porządku. To z ucieczką to prawda, tak?
-Słuchaj, nie chcę o tym gadać.- próbowałam nakłonić go do zmiany tematu, co jednak nie okazało się tak proste, jak sądziłam.
-Ale ja chcę. Myślałem, że się przyjaźnimy. - na te słowa spojrzałam na niego lekko zaskoczona. Lubiłam go, ale traktowałam jak kolegę i zdziwiłam się, jak nazwał naszą relację. Po chwili doszłam do wniosku, że pewnie powiedział to, żeby mnie zmiękczyć i nakłonić do zwierzeń.
-Nie obraź się, ale są pewne rzeczy, które zostawia się dla siebie.
Po moich słowach nastąpiła chwila ciszy. Do moich uszu dotarł śmiech jednej z koleżanek, który sprawił, że poczułam się jeszcze gorzej. Co miałam powiedzieć? Zależało mi na Tomku, ale nie chciałam dowiadywać się, jak potraktuje moją sytuację, ryzykować, że mnie wyśmieje. Majkę znałam trochę lepiej, dlatego jakoś przekonałam się do podzielenia z nią moimi problemami. I choć wiedziałam, że co dwie głowy to nie jedna, nie chciałam, żeby i on poznał moją tajemnicę.
Nasze stosunki ochłodziły się do takiego stopnia, że poza angielskim mówiliśmy sobie tylko ,,cześć''. A i praca nad projektem szła nam jak po grudzie. Po prostu chyba w pewnym sensie się na mnie zawiódł. Po części było mi to na rękę, ale nie mogłam powiedzieć, że takie ignorowanie było czymś miłym. Wiedziałam jednak, że budując wokół siebie bezpieczny pancerz sama skazałam się na takie traktowanie.
Nim się obejrzeliśmy, minęło kilka dni. Wcześniej z pomocą Majki udało nam się znaleźć małe mieszkanko na wynajem. Przesiadywaliśmy w czwórkę, ja, Michał, Adrian i ona, szukając czegoś odpowiedniego. Wyboru zbyt wielkiego nie było, bo ilość pieniędzy bardzo nas ograniczała. Kiedy wyliczyliśmy, ile pieniędzy możemy wydawać na jedzenie, opłaty i życie, doszliśmy do wniosku, że będzie ciężko. Bardzo ciężko. Dlatego sama też zaczęłam rozglądać się nad pracą. Po jakimś czasie udało mi się znaleźć pracę w kawiarni. Przyjmowałam zamówienia, roznosiłam je i sprzątałam po klientach. Może nie było łatwo pogodzić pracy ze szkołą. Co prawda pracowałam tylko w piątkowe wieczory i weekend, ale cały tydzień na pełnych obrotach okropnie mnie męczył. W poniedziałek rano byłam okropnie padnięta i ledwo trafiały do mnie wiadomości przekazywane nam przez nauczycieli.
Nie kontaktowaliśmy się z rodzicami. Z mamą czasami rozmawiałam, wiedziała, gdzie mieszkamy, ale nie pozwoliliśmy jej przyprowadzać do nas ojca. Za każdym razem, kiedy ją widziałam, była strasznie blada i miała ciemne sińce pod oczami. Nie wyglądała na szczęśliwą, ale ja sama spoglądając w lustro odwracałam się od niego bardzo szybko. Nie chciałam spoglądać na tę zmęczoną twarz, która przypominała mi, że mój wyścig szczurów raczej zbyt szybko się nie skończy. Miałam dość tego tempa życia - wszystkie dni wyglądały tak samo, wydawało mi się, że ledwo podniosę głowę z poduszki, kiedy za oknem jest jeszcze ciemno, a już przychodzi mi kłaść się z powrotem, bez ochoty wstawania z łóżka przez jakiś tydzień. Michał wcale nie wyglądał lepiej. Zaczęliśmy kłócić się o jakieś głupoty, jak niepozmywane naczynia, które zostawiał na stole, niewyrzucone śmieci.
I kiedy czułam się samotna, bo Majka nie miała czasu, żeby przyjść i być obok mnie z ciepłym słowem, ubierałam się, zostawiając nieodrobione lekcje na stosie rzuconym byle jak na łóżko, a potem wychodziłam na chłodne, prawie już zimowe powietrze. Parłam przed siebie do najbliższego przystanku autobusowego, a potem wysiadałam przy hali, żeby spędzić trochę czasu obserwując grę w kosza. Przychodziłam tam, bo pozwalało mi zająć myśli czymś innym, niż tylko problemy. Poza tym Adrian zawsze z chęcią słuchał, co mam do powiedzenia, bronił Michała, czy przyznawał mi rację. Był osobą, która jak Majka stojąc z boku miała trochę inny pogląd na sytuację, dzięki czemu wiedziałam, czy postępuję źle, czy dobrze. Po pewnym czasie poczułam, że mogę nazwać go swoim przyjacielem. I tylko czasami, kiedy próbował mnie pocieszyć, dając mi książkę, którą kupił z myślą o mnie, a kiedy ja sama znajdowałam się w dole bez dna, przypominał mi się Tomek. Zaczynałam zastanawiać się, czy nie powinnam mu czegoś powiedzieć, a nie tak od razu odsuwać, ale chyba było już na to za późno.
Był już grudzień, zbliżała się wigilia. Siedząc sama w czterech ścianach, pod nieobecność Michała, który pracował na drugą zmianę, odrabiałam lekcje. Nauczyciele już wystawiali nam oceny, bo w klasie maturalnej semestry są krótsze. Patrząc na moją średnią szczerze wątpiłam, czy się gdzieś dostanę po maturze. Miałam wrażenie, że mój fartuszek, który nosiłam w kawiarni będzie mi towarzyszył jeszcze masę czasu. Przeganiając pesymistyczne myśli zebrałam się i wybrałam na spacer. Po drodze pomyślałam, żeby wstąpić na halę i dać coś Adrianowi. Nie wyobrażałam sobie, że kiedyś się z nim nie przyjaźniłam, nawet go nie znałam, bo teraz potrzebowałam jego i Majki jak powietrza.
Kiedy weszłam do środka budynku, grający akurat zrobili sobie przerwę. Wszyscy znajomi Adriana już przywykli do mojej obecności i chyba mnie polubili. Gdy jeden z nich mnie zobaczył, klepnął pijącego łapczywie wodę. Idąc w moim kierunku odgarnął z czoła mokrą grzywkę i uśmiechnął się.
-A ty znowu tutaj? - zapytał, udając wkurzenie.
-Mówiłam, że łatwo się mnie pozbędziesz. - wyszczerzyłam się, czując jak poprawia mi się humor. W odpowiedzi Adrian wykrzywił usta i brwi, udając płacz, doprowadzając mnie tym do śmiechu. - Dobra, ja tylko na chwilę. Robota czeka.
-Cisną w szkole?
-Jak cholera. Czasami mam ochotę wyrzucić książki przez okno, ale potem zdaję sobie sprawę, że nie stać mnie na nowe.
-Będzie dobrze, zdolna dziewczyna jesteś. - mrugnął do mnie.
Widziałam, że jego znajomi szykują się do gry. On również to zauważył:
-Zaraz dołączę chłopaki. - zawołał w ich stronę, odwracając się. Potem spojrzał na mnie pytającym spojrzeniem. Zaczęłam grzebać w torebce.
-Niedługo Wigilia... chciałam dać ci prezent. - powiedziałam, wyciągając w jego stronę niespodziankę zawiniętą w czerwony papier z wzorem w choinki. Na jego twarzy pojawił się wyraz najszczerszego zdziwienia.
-Lenka, nie musiałaś.
-Nie gadaj głupot, tylko otwieraj.
Oczy zaświeciły mu się z podniecenia kiedy rozrywał papier. Uśmiechnął się, kiedy zobaczył prezent.
-Szalik? Tak bardzo boisz się o moje zdrowie? - zaczął się ze mną przekomarzać.
-Po protu ten co masz teraz jest strasznie obciachowy. Nie chciałam mówić ci nic wcześniej. - wyszczerzyłam się do niego.
-No dzięki! Może mi się podobają takie obciachowe rzeczy? - zaśmiał się. Spojrzałam na jego bluzkę, która przedstawiała... coś.
-Właśnie widzę...- mruknęłam, za co dostałam kuksańca.
Spojrzał mi prosto w oczy, uśmiechając się ciepło. Potem wyciągnął ręce i przytulił mnie. Lekko zdziwiona odwzajemniłam uścisk.
-Dzięki wielkie Lena. - usłyszałam nad moim uchem.
-Hm... mógłbyś mnie puścić? Strasznie się kleisz. - powiedziałam, wtulona w jego mokrą koszulkę. Przycisnął mnie do siebie mocniej, a po chwili puścił, trzęsąc się ze śmiechu. Pokręciłam głową z niedowierzaniem.
-Już czas na mnie. Wesołych Świąt.
-Wesołych.
Zastanawiałam się, czy święta spędzone w domu tylko z Michałem będą w ogóle różniły się od normalnego dnia.
*
Czas przyspieszyć akcję, bo nigdy nie dojdę do tego, do czego chcę dojść w tym opowiadaniu. Tym bardziej, że nie planowałam więcej niż 20 rozdziałów, zobaczymy jeszcze jak to będzie. Nie może się wszystko ciągnąć jak ser w pizzy, bo mi tu pousypiacie. ;)
Przypominam, że w piątek na wakacyjnej pojawił się kolejny post napisany wspólnie z Kamillą. Serdecznie zapraszamy ;)
Już dzisiaj jadę na Turniej w Oleśnicy. :) Mam nadzieję, że zajmę dobre miejsce i będę mogła później podesłać wam parę zdjęć. I powiedzieć, czy Conte jest tak przystojny, jak się wydaje patrząc na zdjęcia--> pamiętam Natala ;)
Jeżeli nie możecie sobie wyobrazić mnie w tej chwili, to zapewne nie mogę się doczekać i wyglądam tak<wizualizacja>.
Zdawałam w piątek egzamin wewnętrzny w grupie na prawko. Za pierwszym razem brakło mi dwóch punktów. Strasznie się na siebie wkurzyłam, tym bardziej, że za drugim podejściem zdałam na 100% ;)
W następnym tygodniu zaczynam jazdy. Ciekawe jak mi pójdzie, skoro za kierownicą nigdy nie siedziałam. ;)
A tak kończąc... byłam zaskoczona, bo zawsze planowałam pójść na studniówkę sama, bo inaczej żałowałabym, gdybym nie poszła w ogóle... A tu nagle okazuje się, że mam partnera :D
Ale mi kolega niespodziankę zrobił, myślałam, że padnę, jak zapytał, czy z nim pójdę. Szczególnie, że wyskoczył w stroju strażaka, bo jest w ochotniczej straży :D
Moje życie jest czasami pokręcone.
;)
Jak minął Wam ten mega ciężki jak dla mnie tydzień? Wysiadam z pociągu ,,nauka'' i nie wsiadam z powrotem, mam dość.
Ktoś odkurzy mojego aska? ;)
EDIT: W niedzielę na Turnieju było świetnie! Mam zdjęcie z Zatim i Kłosem oraz autograf Wronki :) Poza tym pojawiłam się kilka razy na telebimie :D Operator kamery chyba postawił sobie na celu zawstydzenie mnie, bo nawet jak się zrobiłam czerwona na twarzy to nie odpuszczał :D Dziwne wrażenie zobaczyć swoją twarz na takim ekranie :D
EDIT: W niedzielę na Turnieju było świetnie! Mam zdjęcie z Zatim i Kłosem oraz autograf Wronki :) Poza tym pojawiłam się kilka razy na telebimie :D Operator kamery chyba postawił sobie na celu zawstydzenie mnie, bo nawet jak się zrobiłam czerwona na twarzy to nie odpuszczał :D Dziwne wrażenie zobaczyć swoją twarz na takim ekranie :D
Szkoda, że z obawy straciła Tomka, bo wydawało mi się, że coś może między nimi być. Niekoniecznie miłość, ale na pewno przyjaźń. Tomek widzę też tak myślał, ale cóż, stało się. Mimo to rozumiem Lenę, bo w takiej sytuacji wydaje mi się, że postąpiłabym dokładnie tak samo. I choć to wszystko między nimi się rozpadło, nie mam do Leny pretensji. No, może malutkie. :p
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Lena zaczęła się dobrze dogadywać z Adrianem i zaprzyjaźniła się z nim na tyle, by mu ufać. Męskie spojrzenie na pewne sprawy się przydaje, bo facet potrafi ocenić sytuację dużo mniej emocjonalnie niż kobieta. Wiem po sobie, bo sama przyjaźnię się z facetem. :)
Smutne to trochę, że przez to, że ich matka nie umie się postawić ojcu(lub nie chce, trudno zdecydować) Lena i Michał spędzą bez niej święta. Dobrze chociaż, że mają siebie. :)
Gratuluję zdania części teoretycznej na prawko. I od razu życzę zdania praktyki za pierwszym razem. :)
Ten gif...rozłożył mnie na łopatki. :d A potem dotarło do mnie, że wyglądałam tak samo, jak byłam na Memoriale w Płocku. :P Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawić. :)
Co do szkoły...do tej pory było względnie spokojnie, ale wiem, że zabawa dopiero się zaczyna. Tym bardziej, że w tym tygodniu mam 2 sprawdziany, 3 kartkówki i co najtrudniejsze, próbny egzamin zawodowy w części pisemnej. 70 pytań z zakresu materiału z całego technikum. Jest groźnie. :D
Pozdrawiam serdecznie!
VE.
Może te malutkie pretensje szybko ci przejdą ;)
UsuńTa część to był taki próbny wewnętrzny robiony przez naszego instruktora, żeby nas na jazdy puścić. Teraz 30 h za kółkiem i dopiero zacznie się jazda ;)
W tej chwili, kiedy jestem po tym meczu, bogata w zdjęcia, na których jestem z Kłosem i Zatorskim, oraz autograf Wrony, mogłabym załączyć ich dużo więcej :D Było świetnie!
Trzymam kciuki. U mnie też się powoli wszyscy rozkręcają, niestety. ;/
Ajjj, napiszę trochę później :)
OdpowiedzUsuń;)
UsuńLena wiele przeszła w życiu, ale powinna mimo wszystko trochę bardziej otworzyć się na ludzi, którzy starają się być wobec niej życzliwi. Po świecie nie chodzą same wredoty i to chyba Zawadzka zdążyła już dawno zauważyć.
OdpowiedzUsuńJak widać, główna bohaterka musiała przejść przyspieszony kurs dorosłości i to niestety w klasie maturalnej, kiedy powinna koncentrować się wyłącznie na nauce. Godzenie ze sobą pracy i szkoły to w jej przypadku wyczyn niemal karkołomny, więc nie dziwię się, że nie ma na nic siły. Dobrze, że chociaż jest przy niej Michał.
Nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę, że będziesz miała okazję zobaczyć na żywo swoją ulubioną drużynę. Ile ja bym dała żeby być na ostatnich sparingach Sovii i JW... Może kiedyś uda mi się spełnić to marzenie.
Jeśli chodzi o studniówkę to ja niestety nadal borykam się z problemem braku partnera. Jeśli nikogo nie znajdę to chyba sobie odpuszczę bal maturalny, chociaż mam nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie.
Gratuluję zdanego egzaminu! ;)
Pozdrawiam :)
Blizna chyba pozostaje na całe życie. Jakoś się jej nie dziwię, choć nie pochwalam do końca jej zachowania.
UsuńJeżeli nie marzysz o rzeczach niemożliwych, to trochę wiary, na pewno się spełnią! Ja sama mieszkając na Dolnym Śląsku myślałam, że Skry nie zobaczę na żywo nigdy, a udało się, bo grają w Oleśnicy na Turnieju :)
Ej, nie ma co odpuszczać. Ja zakładałam od dawna, że idę sama, a że koleś mnie zaprosił... Studniówka to taka impreza, której będziesz żałować. Wiem, bo nie poszłam na półmetek, jako jedna z nielicznych i jak wszyscy opowiadali, jak świetnie się bawili, to mi było szkoda. ;)
Dziękuję i pozdrawiam :)
Mam lenia poimprezowego więc narazie rezerwuje miejsce.
OdpowiedzUsuńXo
Ja mam lenia ogólnie, nawet nie poimprezowego :D
UsuńPrzeczytałam :) Na tym kończę moją wypowiedź :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńCzyżby brak czasu? ;)
Tak. Doba jest zdecydowanie za krótka. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio spałam chociaż 6 h i w najbliższym czasie się nie zanosi. Ja już chce 20 października i wreście skończy się to latanie nawet nie wiadomo po co. Wesela itp. Nie długo nie będę wiedziała jak się nazywam. No to wracam do komentarza. Jakoś ten Adrian mi nie pasuje. Niby miły, sympatyczny, pomocny, zawsze można na niego liczyć i nie powinnam mieć do niego żadnych zastrzeżeń, ale jakoś coś mi się albo ubzdurało albo przeczucie mnie nie myli i on coś chce od Leny. Wolałam Tomka. Zwykły chłopak, w podobnym wieku. Szkoda mi go. Zbyt uczuciowa jestem :D Lena jest głupia, że oddaliła go od siebie po tym jak wyszło na jaw, że uciekła z domu. Tak jakoś pasowali do siebie albo tylko mi się wydawało. Jakbym tylko mogła to bym ich zeswatała, chociaż w tym nie jestem dobra. Święta, coraz bliżej święta. Muszę najpierw przeżyć swoje urodziny. Dzięki tobie zaczyna mi się udzielać nastrój świąt :D Ale kiedy to będzie :)
UsuńPozdrawiam :)
Aaaaaaaa... Zapomniałam :) Cała ja :D Szczęściara z ciebie mieć foto z Zatim i Karolem, autograf Wronki :)
UsuńCo do doby zgadzam się w pełnej rozciągłości. Nim się człowiek obejrzy, to już nie ma na nic czasu, bo dzień minie zbyt szybko. A już szczególnie w weekend, jak obudzi się późno. ;) Za to ja odbijam codziennie te swoje osiem godzin z kawałkiem, bo jestem strasznym śpiochem. Dlatego wielbię weekendy, bo wstawanie o 6:30 przez cztery dni w tygodniu i raz po 7 mnie wykańcza, niedożycia jestem.
UsuńU mnie na szczęście wszyscy się pożenili, zostałam ja i mój kuzyn, który jest w moim wieku, więc spokój z weselami na parę lat co najmniej. ;)
Jakaś część mnie mówi : ,,Tomek jest lepszy od Adriana, niech Lena z nim pogada''. A czy wysłucham tej propozycji... ;)
No jest głupia, też tak myślę. Ale niech robi co chce ze swoim życiem. ;)
Czujesz ten zapach piernika? ;) Jak na serio już będą te święta, to będę pełnoletnia! Na razie czekam do 5 grudnia, potem pewnie wskoczy na to miejsce Boże Narodzenie. ;)
Pozdrawiam :)
Szczęściara szczęściarom, ale byłam w takim szoku, że mam te trzy rzeczy, że nie zauważyłam jak Tuia rozdaje autografy kawałek dalej, a tak to bym i z nim coś miała. Roztrzepana i podekscytowana ja ;)
Zacznę od informacji z poprzedniego rozdziału- tata diler, serio? Spodziewałam się homoseksualizmu, romansu z dziewczynami w wieku Leny, publicznego ośmieszenia, ale nie narkotyków.
OdpowiedzUsuńAdrian ma się widać coraz lepiej w życiu naszej bohaterki. A Tomka mi żal. Bo jego polubiłam znacznie bardziej. Eh, życie :(
Zazdroszczę meczu! Masz jakieś zdjęcia może które mogłabyś udostępnić? :) Ou, autografem Wronki to bym nie pogardziła *.*
Całuję, S. :*
Chciałam wybrać coś nieoklepanego. Chyba się udało ;)
UsuńTeż polubiłam Tomka, ale nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. Kto to tam wie ( oprócz mnie), jak się potoczą dalsze losy Leny... ;)
Zdjęcia zaczęłam dodawać na tumblrze, a następnym poście wrzucę je też tutaj. ;)
Jutro, obiecuję! ;)
OdpowiedzUsuńSpokojnie, ja poczekam! ;)
UsuńWięc jestem!
UsuńAle ten Adrian jest fajny! Taki wesoły i w ogóle okej. Zagada, doradzi, pomoże. Chłopak dobra rada. ;) Cieszę się, że zaprzyjaźniła się z im, bo chyba można to tak nazwać.
Ale najbardziej szkoda mi Tomka. I teraz będę miała do Leny pewne pytanie, a może i prośbę: "Dziewczyno, może powinnaś mu zaufać?" Rozumiem, że może być to dla niej trudne, ale... Ten chłopak liczył na coś. Może nie miłość, bo to za dużo powiedziane, ale przyjaźń? To bardzo możliwe. Teraz to nie wiem, jak to będzie. Bardzo polubiłam Tomasza, a w tej chwili to wydaje mi się, że sobie odpuści.
Samotne święta? ;/ Nie za fajnie. Niby mają siebie nawzajem (Lena i Michał), ale to nie to samo co święta spędzone w rodzinnym gronie. Ja nigdy nie chciałabym spędzić samotnie, zresztą kto by chciał?
Zaraz, zaraz. To jeszcze tylko 9 rozdziałów? ;o Smutam się. ;c
I co przystojny? ;D
Nie mam się czemu dziwić, że tak wyglądałaś, ja to bym pewnie jeszcze bardziej się tym ekscytowała. ;p
Uuuu... Ze strażakiem na studniówkę? Pozazdrościć. Ja już to sobie wyobraża, jak on to wyskoczył przed Tb w mundurze, a Ty taka zszokowana. ;D
Też bym chciała wysiąść i podziękować, ale tak się nie da. Ja chcę coś osiągnąć, a bez nauki nie przejdzie. ;/ W szkole nawet spoko. No i poniedziałek wolny. *,* Och, jak moje serce się raduje! ;D
Haha, ten operator musiał Cię naprawdę polubić. ;p
Pozdrawiam! ;>