niedziela, 29 września 2013

Rozdział dziesiąty

Spojrzałam w oczy Majki, które spoglądały na mnie ciepło i z ust zaczęły płynąć słowa, historia, której nigdy na głos nie wypowiedziałam. Nigdy nikomu aż tak nie zaufałam, żeby móc mu przekazać wszystko, co czułam, kiedy po raz kolejny byliśmy odrzucani. Nikt nie wiedział, jak wielkie pokłady smutku i wściekłości chowałam gdzieś tam na dnie, na zewnątrz nosząc maskę spokoju.

-Wiesz, chciałabym powiedzieć, że uciekliśmy, bo... rodzice nie dawali nam kieszonkowego, czy coś w tym rodzaju. Niestety tak łatwo nie jest... - westchnęłam, by po chwili ciągnąć dalej. Bariera, która nie pozwalała mi o tym mówić, zaczęła się walić, kiedy Majka po prostu siedziała naprzeciwko i chłonęła każde słowo jak gąbka.

-Wszystko zaczęło się kilka lat temu. Najpierw ojciec przychodził coraz później z pracy, ale myślałam, że ma po prostu dużo roboty. Prowadził firmę ze swoim przyjacielem, więc... wydawało się, że wszystko jest ok. Potem nagle rodzice zaczęli się kłócić, ale każdy związek przechodzi pewnego rodzaju kryzys, nie? Życie jakoś się toczyło swoim rytmem, przeważnie każde z nas zamykało się w swoim pokoju i w sobie. Kiedy nagle wszyscy zaczęli gadać na nasz temat niestworzone rzeczy, próbując bronić rodziny, kłóciłam się z nimi, a potem czułam, że nie mogę znaleźć odpowiedniego argumentu, bo tak naprawdę ich nie znam. Doszłam do wniosku, że nic nie wiem o członkach swojej rodziny, bo żyliśmy w swoich klatkach, odizolowani i egoistycznie skupieni na sobie. 

Wspomnienia były tak bolesne, że musiałam przerwać. Nie chciałam mówić dalej, ale poczułam, że jeśli to dokończę, to poczuję się lepiej. 

-I nagle pojawiła się ta głupia plotka na temat mojego ojca. Nie wierzyłam w wymysły dzieciaków, bo jak to, mój ojciec chodzący do pracy w garniturze i starannie zawiązanym krawacie może być kompletnie bezmyślnym człowiekiem? 

Zaczęłam szybko mrugać oczami, próbując przegonić łzy, które się w nich pojawiły.
-Wiem, że pewnie trudno będzie ci w to uwierzyć, ale... Rozumiesz, że mój ojciec bawił się w wielkiego ,,szefa mafii'' i handlował narkotykami? Znaczy nic nie wiem o jakiejś mafii, ale nie siedział w tym sam. Zawsze kiedy myślisz o dilerach masz na myśli jakichś dzieciaków, którzy próbują sobie dorobić, nie mężczyzn, którzy mają rodzinę na głowie, poważny interes jakim jest firma, niczego im nie brakuje i powinni być odpowiedzialni. Nie wiedziałam w co się bawi, dopóki do naszych drzwi nie zapukała policja. Zwinęła go, potem miał sprawę i siedział jakichś czas.
Pociągnęłam łyk z kubka. Cappuccino zdążyło już wystygnąć, ale teraz naprawdę niewiele mnie to obchodziło. Spojrzałam na twarz Majki, która wyrażała niedowierzanie. Cieszyłam się, że do tej pory nie wybuchła śmiechem, bo samo wyobrażenie mojego ojca z aktówką pod pachą popalającego skręty za rogiem ulicy było... czymś niezwykłym.

-Nie wiem z kim on się w to bawił, wiem tylko, że nieraz go ktoś z tego bagna wyciągał i nie była to moja matka. Nagle okazywało się, że to jakieś pomówienia, że jest niewinny, ale sąsiedzi wiedzieli swoje. Wiedziałam i ja. Nie dawali nam żyć, więc próbowaliśmy w innym miejscu, gdzie ojciec znowu mieszał, znikał, uciekając przed policją i pojawiał się w najmniej oczekiwanym momencie. Miałam dość, Michał też. Kiedy znów udawaliśmy przykładną rodzinkę przed nowymi znajomymi, czułam, że się duszę i marzyłam o nowym początku. Z rozmów z nim wnioskowałam, że on też. Tak naprawdę dziwiłam się, czemu skoro jest od dawna pełnoletni, nadal z nami mieszka i odgrywa tę całą szopkę. 

I wtedy ojciec znów zniknął. Mama stwierdziła, że się przeprowadzamy. Nie wiem, czy uzgodniła to z nim, pewnie tak, nie chciała rozmawiać na jego temat, a ja nie pytałam. Ten człowiek przestał mnie interesować. Nie obchodziło mnie, gdzie jest, co robi, nawet... czy żyje. Kiedyś, kiedy byłam młodsza marzyłam, żeby wyszedł i nie wrócił. Wiem, że to okropne, ale naprawdę miałam go dość. W stosunku do niego czułam czystą nienawiść. Zamieszkaliśmy we Wrocławiu i miałam nadzieję, że teraz będzie inaczej.  - uśmiechnęłam się do niej krzywo.

-Ale wtedy wróciłam do domu i w przedpokoju zobaczyłam walizki, które należały do niego. Nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Miałam nadzieję, że ktoś zaraz wyskoczy zza rogu i krzyknie ,, dałaś się wkręcić''. Ale nie, to nie sen, tylko koszmar, który dzieje się naprawdę. Wrócił i nagle znów chce udawać, że wszystko w porządku. Dlatego zwialiśmy z Michałem, bo... nie chcemy tak żyć. Nigdy więcej zmieniania otoczenia, wytykania palcami. Mam osiemnaście lat i mogę decydować o swoim losie, nie chcę, żeby moje życie wyglądało tak, jak wyglądało do tej pory. Nigdy więcej przeprowadzek, zmiany przyjaciół i tęsknoty za tymi, do których się przyzwyczaiłam.
Myśleliśmy, że ojciec zacznie nas szukać, że doniesie na policję o uprowadzenie mnie. Już nie raz posuwał się do strasznie głupich rzeczy, tylko żeby trzymać nas w ryzach. Ale jestem pełnoletnia, więc to ja podejmuję wszystkie decyzje i mam do tego prawo, on nie ma tu nic do gadania.

Westchnęłam, kończąc swoją spowiedź. Majka przez cały czas, kiedy mówiłam, słuchała mnie z uwagą, podpierając głowę ręką i marszcząc brwi.
-Ok, ale co na to Twoja mama?- zapytała cicho.
-Pewnie chciałaby, żebyśmy wrócili, ale tak się nie stanie. Powiedziałam jej- albo my, albo on. Nie potrafiła się go pozbyć, może nie chciała. Już dawno przestałam ją rozumieć w tej kwestii.-przygryzłam wargę.- Brakuje mi jej, ale nie wrócę tam, dopóki on tam będzie. Nie ma mowy. Już siedząc w tym samym pomieszczeniu duszę się, w tamtym domu czułabym się jak w klatce.
-Będziecie teraz mieszkać tutaj?
-Jeszcze kilka dni, może coś znajdziemy. Znaczy musimy znaleźć, bo potem wraca współlokator Adriana i chyba musielibyśmy spać na podłodze.
-Pogadam z mamą, może będziecie mogli... -zaczęła, ale jej przerwałam.
-Dzięki Majka, ale nie wydaje mi się, żeby w porządku było zwalać ci się na głowę. Nie obraź się, ale i tak musimy coś znaleźć. Jakiś pokój albo dwa, żeby tylko mieć gdzie się podziać, potem zobaczymy. Ale dzięki. - uśmiechnęłam się.
Kiedy godzinę później żegnałam ją w drzwiach, a potem patrzyłam przez okno, jak idzie chodnikiem koło bloku, czułam ciepło na sercu. Majka naprawdę była świetną osobą, której mogłam powiedzieć wszystko. Nie kpiła z mojej sytuacji i poniekąd jej absurdalności, po prostu wysłuchała, próbowała pomóc i jeszcze ochrzaniła za to, że nie powiedziałam jej nic wcześniej. Wyrwałam się z zamyślenia, kiedy usłyszałam jakiś szelest. Odwróciłam się szybko, żeby w drzwiach pokoju zobaczyć Adriana. Stał, opierając się  framugę i lekko się uśmiechając.
-I jak osąd? - zapytałam, nawiązując do naszej rozmowy.
-Nie wiem o czym mówisz. - powiedział z miną niewiniątka. Potrząsnęłam głową z uśmiechem. Kiedy go minęłam, idąc do kuchni, dodał:
-Ok, ładna była.
Zaśmiałam się w odpowiedzi. Czułam się tak lekko, jakby ktoś zdjął z moich pleców przygniatający mnie od dawna kamień i nie mogłam opanować radości. 
*
Nadeszła niedziela i dzień publikacji. Dowiedziałyście się już o mrocznej tajemnicy i mam nadzieję, że nie spadłyście z krzesła ze śmiechem na wieść występków głowy rodziny Zawadzkich. Nie wiem skąd w mojej głowie biorą się takie pomysły. :D

Zapewne kiedy to czytacie, siedzę w czterech ścianach i uczę się na sprawdzian z romantyzmu. W czwartek dostaliśmy listę 64 notatek, które nas obowiązują, a sprawdzian jest w środę... W tej chwili muszę uczyć się 10 dziennie, żeby jako tako się przygotować. 
Okropne.
Coś czuję, że cienko mi pójdzie. ;)

Mam nadzieję, że wy macie lepsze perspektywy na nadchodzący tydzień. 

Przypominam, że na wakacyjna-historia pojawił się pierwszy post po reaktywacji. Razem z Kamillą zapraszamy serdecznie. :)
Powiedziałabym coś jeszcze o ME, ale wydaje mi się, że wystarczy to, co umieściłam na wakacyjnej, nie chcę się powtarzać.

Mogę tylko powiedzieć, że nie mogę doczekać się następnej niedzieli. Oleśnico, Turnieju Charytatywny, przybywam ♥ Dopingować Skrzatów i Transfer Bydgoszcz. :) 
I polować na siatkarzy. ;)

A w piątek zaliczam pierwszą osiemnastkę. ;) 


23 komentarze:

  1. Weź przestań chrzanić :P Dragi to poważny problem a zawsze lepiej nie być z problemem samemu więc brawa :) Buziaki z nad masy słówek na angielski ;) A ja w piątek jadę do Bielska <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja wiara w Majkę widzę przyniosła efekt, bo naprawdę wykazała się ogromnym zrozumieniem. Może dzięki temu zmienię podejście do tego imienia, bo jak na razie wyłącznie źle mi się kojarzy. Z góry przepraszam wszystkie zaglądające tu Majki, nie bierzcie tego do siebie. :)
    Cieszę się, że nasza bohaterka zaufała Mai i w końcy odważyła się opowiedzieć komuś o całej sytuacji. Mam nadzieję, że nic złego z tego nie wyniknie.
    Co do ojca, brak mi słów. Żeby stateczny człowiek, ojciec dzieciom robił coś takiego...człowieku, pomyśl choć raz i zniknij z życia swojej rodziny, już na zawsze. Będą bardziej szczęśliwi bez ciebie.
    Sprawdzian z romantyzmu, super sprawa! Ja miałam ostatnio z XX-lecia. Cieszyłam się z tego tak samo jak ty teraz, a jeszcze bardziej jak zobaczyłam zadanie, w którym musiałam zinterpretować wiersz. Taki eksperyment w jej wykonaniu. -.- Źle się to skończy, tak coś czuję. :p
    Uciekam, bo czeka mnie nauka na sprawdzian z rachunkowości. Pozdrawiam i życzę powodzenia na sprawdzianie. :)
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja też mam pewne opory co do tego imienia i przez postać mojej Majki próbuję to imię bardziej polubić. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi i za mój pogląd. ;)
      Głupota, czysta głupota po prostu.
      Tak hurtowo te notatki przerabiam, że już mi 15 zostało. :D W jeden dzień więcej niż połowę, więc efekty i mojego sprawdzianu na bank będą marne. ;) Trzymam kciuki za sprawdzian z rachunkowości i ten z XX-lecia ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Powiem szczerze, że mnie zaskoczyłaś. Brałam pod uwagę wiele różnych scenariuszy, ale narkotyki jakoś w ogóle nie przyszły mi do głowy. Teraz rozumiem dlaczego Lena i Michał nie chcą znać swojego ojca. Też nie chciałabym mieć do czynienia z kimś kto jest odpowiedzialny za rozprowadzanie tego świństwa i to jeszcze pewnie wśród młodych ludzi, którzy mają przed sobą całe życie.
    Mnie czeka jutro sprawdzian z historii. "Trudny i mocno kombinowany"-jak mawia mój nauczyciel.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam, żeby było to coś oklepanego czy morderstwo i wyszło jak wyszło. :D Nienawidzę dragów, nienawidzę dilerów, ale wkurzają mnie też ludzie, którzy się od tego uzależniają.
      Trzymam kciuki!
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  4. AAA!.... Nie wyrabiam, ale jestem tu i za chwilę będę na Wakacyjnej. Niedawno pisałam, że dobrze, że będziesz udostępniać w niedzielę i będę miała więcej czasu i klops, bo nic nie napisałam pod 9. ;/ Przepraszam, ale przeczytać przeczytałam.
    Co raz bardziej lubię tego Adriana... ;) No i na szczęście pomyliłam się co do Majki. ;) Wysłuchała i zrozumiała. I o to właśnie chodziło. ;> Lena wreszcie się otworzyła i zaufała Mai.Ciekawa jestem, czy powie coś Tomkowi. Bo on z pewnością nie da za wygraną i będzie chciał się dowiedzieć dlaczego Lena uciekła z domu.
    A teraz sprawa z tatą głównej bohaterki... ;o Nie wiem skąd ty wytrzasnęłaś tą sprawę z mafią, ale duże zaskoczenie. Mimo tego, że uświadamiałam się w przekonaniu, że jest z nim coś nie halo. Oni cały czas uciekają przed nim, a on nadal ich znajduje. Człowieku odczep się od nich. Ja się jeszcze dziwię dlaczego on nie siedzi we więzieniu... Tak a pro po Zawadzkich... Wiesz, że dopiero w poprzednim rozdziale dowiedziałam się, że mają tak na nazwisko?... ;D Ale ja mam zapłon :D Tylko pozazdrościć.!
    A gdy ty to czytasz to ja zapewne uczę się z baroku i wkładam sobie do głowy pytania do egzaminu z bierzmowania. Chyba tylko ja jestem taka mądra i gdy mam prawie cały miesiąc na wykucie 35. pytań to ja zostawiam wszystko na ostatnie trzy dni... Będzie dobrze, nie martw się! Ty byś się nie nauczyła? ;) Maja perspektywa na przyszły tydzień? Byle do piątku. ♥
    Wiesz co mi masz powiedzieć o Facundo, po tym turnieju? ;)
    Coś wyczuwam lekki kacyk u ciebie w sobotę. ;P
    Ej! Skoro jedziesz na mecz, to kiedy bd kolejny rozdział?
    Dzisiaj krótko. ;/ Ale jest. ;)
    Pozdrawiam! ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że średnio co dwa rozdziały do mnie trafiasz. ;)
      Myślę, że Tomek się nie podda, ale czy Lena mu coś powie... ;)
      Nie pytaj mnie skąd, nawet nie o mafię chodziło tylko o handel narkotykami. Miało być nietypowo i chyba tak wyszło. ;)Nie dziwię się, że nie wiedziałaś jak mają na nazwisko, bo to chyba pierwsze opowiadanie,w którym główna bohaterka dostała nazwisko, nie lubię ich wymyślać. ;) Wspomniałam je bodajże w którymś z pierwszych rozdziałów, a tu już dziesiąty, miałaś prawo zapomnieć. ;)
      Ja na całe szczęście nie miałam egzaminów na bierzmowanie, ale to było ponad 2 lata temu, więc widzę przygotowania jak przez mgłę. ;) Moja siostra teraz musi trzy lata się przygotowywać i naprawdę nie zazdroszczę jej i tym, którzy muszą wkuwać pytania, bo raczej nie idzie ich zrozumieć. ;) Trzymam kciuki. A poza tym, ja też mam zapłon z polskim, miałam cały tydzień, ba miesiąc, żeby się nauczyć, a zaczęłam dopiero w weekend. Także piąteczka. ;)
      Ja też byle do piątku, potem urodzinki, w sobotę szybkie odrabianie lekcji i prawie cała niedziela w Oleśnicy. :)
      Rozdział będzie normalnie, ustawię automatyczną publikację. ;)
      JA NIE PIJĘ! Nie mam jeszcze 18, dopiero w grudniu, więc mama mi nie pozwala, a że tato po mnie przyjedzie, to muszę być w stanie trzeźwości umysłu. ;) Nie bawi mnie wódka, tak szczerze, to do tej pory piłam czasami tylko smakowe piwo w ilości może 1/3 puszki. Nie lubię alkoholu. ;)
      Już mówiłam ci, że Z PEWNOŚCIĄ Conte jest tak przystojny jak w internecie i mogę sobie za to dać rękę uciąć, ale potwierdzę to po powrocie. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Postaram się trafiać na każdy! ;)
      Właśnie... I w tym tkwi problem.
      A no tak, tak. Nie wiem, czy to moja nieuwaga, czy skleroza. Ale nazwisko "Zawadzki" kojarzy mi się z serialem Lokatorzy, który oglądałam zawsze w soboty, jako mały wszarz. :D
      Jaka z Ciebie szczęściara! W zeszłym roku była jakaś totalna masakra i już boję się co jutro będzie się działo na religii. Dzięki. ;) Super five! ;>
      Aaa... Jeszcze raz: Szczęściara!
      Nie mam się o co martwić. ;)
      JA TEŻ! Za młoda jestem. ;3 Mi do osiemnastki brakuje... Dużo... :D Ja jeszcze nic nie piłam, nawet pianki z piwa taty. ;P Nie ciągnie mnie, tak jak niektórych.
      Ale ja to wiem, ale chcę to usłyszeć (przeczytać) z ust (komentarza) kogoś kto zobaczy to na żywo. ;)

      Usuń
    3. Faktycznie. :D Wydaje mi się, że to nazwisko jest dość popularne, ale nie aż tak jak Nowak, bo to już występuje bardzo często. Sama czytałam jakąś książkę, w której bohaterka miała tak na nazwisko, a i ,,Lokatorów'' oglądałam, tylko jakoś sobie z nimi tego nazwiska nie skojarzyłam w momencie umieszczania go w opowiadaniu. Przynajmniej będziesz je teraz pamiętać na zasadzie skojarzeń. ;)
      Mi do osiemnastki brakuje...2 miesięcy i trzech dni, licząc dzisiejszy. ;) Ale jakoś nie ciągnie mnie do alkoholu, nie mam zamiaru stać się atrakcją osiemnastki, sprawdzając swoje zdolności w tym zakresie i przeleżeć imprezy pod stołem, a potem zastanawiać się jak magicznie trafiłam do domu. :D Swoją drogą tego typu historie są popularne u mnie w klasie, ale dotyczą się tych samych osób, więc już wiem czego się po kim spodziewać można. Ja pełnoletnia nie jestem, ewentualnie coś za zdrowie łyknę koleżanki, żeby się nie obraziła, ale wolę nie tracić kontroli nad głową i równowagą. ;)
      Ok, potwierdzę to chętnie, może nawet poprę własnoręcznie zrobionym zdjęciem. ;)

      Usuń
  5. Łoooo. Zamurowało mnie. W życiu bym nie przypuszczała. Zaskakujesz dziewczyno :) Dobrze, że się wygadała. Lżej na serduchu i wie, że zawsze może liczyć nie tylko na brata. Majka coraz bardziej mnie przekonuje do siebie. Ja na jej miejscu nie wiem czy czasem bym nie wtrącała się i nic by mi nie powiedziała. Zbyt niecierpliwa jestem.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że mój pomysł na dilera narkotyków jest bezsensu, aż obejrzałam dzisiaj wiadomości i mówili o facetach, którzy mieli ponad 40 lat i produkowali dragi. ;) Także w moim opowiadaniu samo życie ;)
      Wiesz, nie jestem pewna, czy Majka może jakoś pomóc Zawadzkim, będąc w wieku Leny. Ale zobaczymy, jak będzie w stosunku do nich postępować. ;)

      Usuń
    2. No tak o tym nie pomyślałam, że im może nie pomóc :D Cała ja :)

      Usuń
    3. Znaczy się, materialnie pewnie nie pomoże, ale główkować jej nikt nie zabroni. ;)

      Usuń
    4. No to się dogadaliśmy. O coś w tym stylu mi chodziło :)

      Usuń
  6. Pomysł spoko, nie wiem z czego tu się śmiać. ;) Na tyle poważny by rodzina nie miała łatwego życia i jednocześnie realny. Nie spodziewałam się tego ani trochę, ale może dlatego, że miałam otwarty umysł i czekałam aż sama wyjawisz co wymyśliłaś.
    Cieszę się już kolejny rozdział, że zdecydowała się powiedzieć wszystko Majce. Lepiej sobie radzić z problemami jak się ma wsparcie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już się bałam, że będziecie miały inny pogląd na temat taty -dilera :D Pomysł był chyba dość nietypowy, nie wiedziałam, jakiej reakcji się spodziewać.
      Też tak sądzę. Jak to mówią, co dwie głowy to nie jedna, a ta druga osoba oprócz miłych słów podnoszących na duchu może też pomóc w inny sposób :)

      Usuń
  7. No i w końcu rozwiązała się zagadka :) szczerze powiem, senior Zawadzki zgotował niezłe problemy rodzinie. Na pewno było i zresztą dalej jest to trudne dla nich wszystkich.
    Majka jednak okazała się wspaniałą przyjaciółką, nawet zaoferowała swoją pomoc Lenie.
    Teraz jeszcze pozostała tylko rozmowa z Tomkiem ;)
    Udanej zabawy na 18 ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Rozmowa z Tomkiem''...
      Zobaczymy, czy Tomek potrafi słuchać, ewentualnie, czy Lena mu coś powie. ;)
      Dziękuję! Nie lubię raczej takich imprez z racji tego, że nie piję, ale mam nadzieję, że będę się dobrze bawić. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Hej opowiem Ci że mnie i moje kolana prawdopodobnie czeka artroskopia :-\ Rentgen wyszedł dobry wynki krwi niezbyt i lekarz stwierdził, że jak nie poprawi się będę miała operacje. Nie podoba mi się mam zwolnienie i zakaz sportu nawet jazdy rowerem przez 6 tyg. do następnej wizyty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;/
      Oj, współczuję ci moja droga. Ja dzisiaj byłam u lekarza od rehabilitacji, zapisał mi jakieś zabiegi i ćwiczenia, typu krioterapia i laser, na pewno będę też miała rower z lekkim obciążeniem. A w poniedziałek zaczynam zastrzyki brać, ciekawe, jak się będzie to moje kolano zachowywać.
      Powiem ci tylko, że nie ma co się buntować i nadal ćwiczyć, bo można się nieźle załatwić. Ja też nie mogę praktycznie nic robić, chyba mi tylko brzuszki zostały ;/. Niby grałam na wakacjach w siatkę czasem, ale kiedy zaczęło pobolewać mnie lewe kolano, stwierdziłam, że gra nie jest warta świeczki. ;/
      Trzymam kciuki, żeby się poprawiły, bo rozcinanie to nic fajnego, a kolana szczególnie. Potem o kulach chodzić cały czas, przerąbane.

      Usuń
  9. Uff, nadgoniłam :)
    Powiem Ci, że może nie wybuchnęłam śmiechem, ale zdziwiłam się na wieść o występkach ojca Leny. Podejrzewałam raczej zdradę, ale to dobrze, lubię takie niespodzianki :D
    Wyznania na pewno dobrze podziałały na Lenę, oby tylko nic nie zepsuło jej "lekkości ducha". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to bardzo :)
      Niee, zdrada w ogóle nie wchodziła w rachubę. Za bardzo oklepane ;)
      To się okaże. ;)

      Usuń