niedziela, 20 października 2013

Rozdział trzynasty

Nie mogłam powiedzieć, że powrót do domu w towarzystwie Tomka nie był miły. Może nie poruszałam się z zawrotną szybkością, wciąż czując skutki upadku na śliskim chodniku, ale świat dziwnie wydawał mi się jakiś taki...lepszy. Nawet tłok w autobusie, który przejeżdżał przez dzielnicę, w której mieszkałam nie przeszkadzał mi tak, jak zawsze. Co prawda z powodu jakiegoś mężczyzny, który stanął między nami nie mogłam wymienić z Tomkiem ani słowa, ale przynajmniej miałam czas do namysłu.

Nie żałowałam tego, że postanowiłam z nim pogadać. Cieszyłam się, że w końcu sobie wszystko wyjaśniliśmy. Poza tym, chociaż moja decyzja o zaproszeniu go do domu była trochę pochopna, czułam, że nie będzie tak źle. W tej chwili nawet myśl o tym, że przez dwa następne dni będę mieć dużo roboty w kawiarni, a potem w domu, żeby spędzić Wigilię w jako takim porządku, jedząc coś więcej niż kupne pierogi, w towarzystwie milczącego brata. Chociaż na to ostatnie nie miałam wpływu.

Michał zamknął się w sobie. Widziałam, że jest mu ciężko, może miał wyrzuty sumienia, że postąpił, jak postąpił i przez to ja również cierpię. Normalnie człowiek w moim wieku zajmuje się nauką, aby zadbać o swoją przyszłość, a nie biega w jasnym fartuszku obsługując klientów. Dlatego starałam się przed nim ukryć to, jak bardzo czasem źle się czuję, rozerwana między szkołą a pracą.

Moje myśli przerwało zatrzymanie się autobusu na moim przystanku. Jakimś cudem udało mi się dać Tomkowi znak, że wysiadamy i chwilę potem ostrożnie szliśmy ośnieżonym chodnikiem. Idący obok mnie chłopak milczał, zapewne nie chcąc na mnie naciskać. Kiedy otwierałam drzwi od klatki schodowej, pomyślałam, że warto byłoby go o czymś uprzedzić.
-Słuchaj... nie zdziw się, jak będzie okropny bałagan, ok? - powiedziałam, naciskając guzik w windzie. Chwilę później poczułam lekkie szarpnięcie i zaczęliśmy wznosić się do góry. - Po prostu mój brat nie ma czasami czasu posprzątać, a mi często brakuje już na to siły.
W odpowiedzi Tomek posłał mi tylko spokojne spojrzenie szarych oczu.
Drzwi windy rozsunęły się powoli, a my wyszliśmy na korytarz, mijając jedną z moich sąsiadek. Kobieta uśmiechnęła się do mnie, taksując Tomka wzrokiem.
-Wreszcie wolne, co dzieciaki? - powiedziała, a ja mimowolnie odwzajemniłam jej uśmiech i skinęłam głową. Bardzo ją lubiłam, bo jako jedna z nielicznych zachowywała się wobec nas uprzejmie. Jak to bywa w wielkim bloku, ludzie raczej ograniczają swoje kontakty z sąsiadami do powiedzenia ,,dzień dobry'', ale ona taka nie była. Mieszkała na naszym piętrze i często spotykałam ją, wracając z zakupów, pomagałam też, jeżeli o coś mnie poprosiła. Pod względem zachowania przypominała mi naszą wychowawczynię- ciepła i życzliwa kobieta. Sądząc po spojrzeniu, jakie mi przesłała, była ciekawa kim jest mój towarzysz i ucieszyłam się, że nie zapytała o to w jego obecności.

Przekręciłam klucz w zamku i otworzyłam drzwi. Za oknami robiło się już szaro, dlatego zapaliłam światło w przedpokoju, przy okazji łapiąc się za głowę.
-Jezu, ale syf.- jęknęłam. Odwróciłam się do Tomka, który przypatrywał się mi z zabawną miną. - Poczekaj tutaj, ogarnę to trochę. Żeby cię coś nie wciągnęło.
-Spokojnie, przytulnie tutaj.
Popatrzyłam, nie rozumiejąc. Chłopak zaśmiał się i dodał:
-Zupełnie jak w moim pokoju.
Napięcie, które poczułam chwilę wcześniej w mięśniach, ustąpiło.
-Ok, ale wchodzisz na własne ryzyko. Nie podawaj mnie później do sądu, jak doznasz jakiegoś uszczerbku na zdrowiu.- zażartowałam, wchodząc do dużego pokoju, który robił dla nas za dzienny pokój, a w nocy zamieniał się w sypialnię Michała. Pierwszy rzut oka na tę niewielką przestrzeń mógł dać na to dowody. Zgarnęłam z kanapy leżące na niej ciuchy brata, a potem wraz z kilkoma innymi, leżącymi na krześle typu barowego, stojącego obok wysokiej lady, powędrowałam z nimi do łazienki, wciskając je do kosza na pranie. Będąc w tym pomieszczeniu poprawiłam szybko poprzewracane butelki z szamponami i żelami pod prysznic, a potem wróciłam do pokoju, widząc z ulgą, że Tomek już jakby się rozgościł. Chłopak podniósł książkę, która spadła ze stołu i ułożył ją na kupce innych, leżących na parapecie przy oknie.
-Czego się napijesz? Mam zwykłą herbatę, owocową i chyba cynamonową. - powiedziałam, otwierając jedną z szafek.
-Chyba zdecyduję się na tę w podstawowej wersji. - zaśmiał się, wchodząc za mną do kuchni. Zaczęłam rozglądać się po ciasnej powierzchni, próbując ogarnąć jakoś wzrokiem ten bałagan. W zlewie zalegały naczynia z dnia wczorajszego, a i na szafkach nie było zbyt czysto. Za cholerę nie mogłam znaleźć w tym syfie zapałek i czułam już, że po powrocie Michała ostro się o ten całokształt mieszkania pokłócimy. Kiedy złość we mnie zaczęła narastać, Tomek zaczął zbierać brudne kubki i wstawiać je do zlewu. Zdziwiona nie byłam się nawet w stanie odezwać. W milczeniu złapałam szmatkę i starłam kurz i okruszki z blatów, a gdy to wszystko było już jakoś ogarnięte, postawiłam wodę na gazówce, bo pod jednym z talerzy znaleźliśmy zapalniczkę, którą musiał zostawić mój brat. Z jednej z szafek wyciągnęłam paczkę owsianych ciastek i położyłam je na barku, a sama po zaparzeniu herbaty przyłączyłam się do siedzącego na stołku barowym Tomka. W milczeniu piliśmy gorący napój.
-Dlaczego ostrzegasz mnie przed Adrianem?- zapytałam, bo ta kwestia ciągle nie dawała mi spokoju. Tomek westchnął i zaczął pocierać kark, jakby zastanawiając się nad dobrą odpowiedzią.
-Po prostu trochę go znam. Nie chcę, żebyś wiązała z nim jakieś nadzieje, a potem się rozczarowała.
Powoli przetrawiałam sens jego słów, ale nadal byłam trochę skołowana. Zamiast powiedzieć mi wprost, Tomek wyraźnie nie chciał poruszać tego tematu, bo nasza rozmowa chwilę później zeszła na inne tory.
Na początku opowiadał o swoich przyjaciołach, rodzinie i o tym, jak ma zamiar spędzić święta. Słuchałam jego głosu z uśmiechem na twarzy. Nim się obejrzałam, zaczęłam opowiadać mu o tym, jak trudno jest mi teraz mieszkać tylko z bratem, o tym, że często się kłócimy i czasami mam ochotę po prostu wszystko rzucić. W pewnej chwili zdałam sobie sprawę, że odsłaniam przed nim swoją tajemnicę, przed czym tak bardzo się wzbraniałam. Tomek cały czas słuchał, nic nie mówiąc, a ja poczułam się strasznie głupio na myśl, że opory przed podzieleniem się z nim moją historią spowodowały naszą kłótnię.
Nagle na moich policzkach pojawiły się łzy, więc urwałam w połowie zdania i schowałam twarz w dłoniach. Usłyszałam, jak Tomek zeskakuje z krzesła i chwilę później objął mnie lekko, kołysząc.
-Mam już dość...- wypowiedziałam ledwo, zanosząc się od płaczu.
-Wiem.- szepnął, cały czas mnie obejmując.
Objęłam ramionami jego szyję, a łzy wsiąkały w jego szary sweter. Czułam się tak okropnie, nie mogłam jednak zaprzeczyć temu, że jego obecność i zachowanie koiły moje nerwy. Gdy przestałam płakać, odsunął się ode mnie, ścierając mi ostatnią łzę z policzka i uśmiechnął się lekko.
-Ale się rozmazałaś...- powiedział, a ja zaśmiałam się na te słowa.W odpowiedzi udawał oburzonego. - Nie wiem, czy to takie zabawne, jesteś pewna, że to się spierze?
Spojrzałam na jego ramię, w które wtulałam twarz i zobaczyłam ślady od czarnego tuszu.
-Ups. Przepraszam. Następnym razem jak będziesz chciał mnie pocieszyć, to dam ci jakiś ręcznik czy fartuch, żebyś nie był stratny.- odpowiedziałam, uśmiechając się lekko.
Gdy w łazience myłam twarz, usłyszałam odgłos otwieranych drzwi. Kiedy ślady płaczu były już mniej widoczne i nie wyglądałam jak dziewczyna z horroru, wyszłam do pokoju, widząc Michała witającego się z Tomkiem. Mój brat strząsnął z butów resztki śniegu i zanim zdążył coś powiedzieć, stojący obok blondyn odezwał się:
-Ja już będę lecieć.- patrzyłam, jak ubiera się, a potem odprowadziłam go do windy, mijając w przedpokoju zaskoczonego brata.
W oczekiwaniu, aż winda zatrzyma się na moim piętrze, Tomek odezwał się jeszcze:
-Trzymaj się Lena. I porozmawiaj z bratem, powinien wiedzieć, jak się czujesz. Jestem pewien, że coś wymyśli.
Uśmiechał się do mnie lekko, aż drzwi zasunęły się i straciłam go z oczu. Powoli wróciłam do domu, gdzie od razu przywitało mnie pytanie:
-Skąd ty znasz brata Pawła? - zapytał, a ja domyśliłam się, że chodzi mu Tomka.
-Chodzimy razem do klasy.- wzruszyłam ramionami.
Zaczęłam zbierać puste kubki po herbacie, kiedy Michał zapytał:
-Wszystko w porządku?
Wiedziałam, że opuchnięte oczy muszą być świadectwem tego, że tak nie jest, nie miałam więc ochoty kłamać. Siadłam obok niego na kanapie, opierając głowę o jego ramię i wreszcie zaczęliśmy ze sobą rozmawiać. Powiedziałam mu o swoim złym samopoczuciu, o tym, że bardzo ciężko mi pogodzić szkołę z pracą i do tego obowiązkami w szkole. Kiedy zaczęłam temat Wigilii, Michał odezwał się:
-Wydaje mi się, że od teraz będzie nam trochę łatwiej. Nie musisz pracować.
Spojrzałam na niego zdziwiona, nie rozumiejąc.
-Wróciłem dzisiaj później, bo byłem w domu. - powiedział, a moje zdziwienie sięgnęło zenitu.
-Jak to w domu?
-Mama prosiła mnie, żeby do niej przyszedł.- po tych słowach podniósł się i zniknął w przedpokoju, a chwilę potem wrócił z białą kopertą. -Dała nam to.
Wzięłam ją do rąk i zobaczyłam napis na jej przodzie. ,,Wesołych świąt''. Nie wiedząc, czego się spodziewać, zajrzałam do środka i aż mnie zatkało.
-O Boże...- nie byłam w stanie powiedzieć nic więcej. Pierwszy rzut oka utwierdził mnie w przekonaniu, że w środku jest kilka tysięcy. - Ale jak...
-Ojciec chyba chciał nam się odpłacić. Powiedziałem mamie, że nie wrócimy do domu, dlatego nalegała, żebym to wziął. Szczerze mówiąc, gdyby nie ty, nawet bym nie tknął tej koperty. Mam swój honor.

Odłożyłam kopertę na stół, zastanawiając się, jak teraz będzie wyglądać nasze życie. Czułam obrzydzenie do wszystkiego, co było choć trochę związane z ojcem, dlatego też dobrze rozumiałam brata. Wydawało mi się jednak, że jesteśmy w takim momencie życia, kiedy trzeba schować dumę do kieszeni i wykorzystać podstawioną nam pomocną dłoń.
Bo czy fakt, że ten człowiek zrobił nam wiele złego, a teraz nagle nam pomaga, nie świadczy o tym, że choć trochę czuje się winny?
*
Wydaje mi się, że do 20 rozdziałów spokojnie skończę tę historię. Zależy też od tempa pisania, bo jeżeli los będzie mi sprzyjał i będę miała na to czas, to będę dodawać dłuższe posty i wtedy będzie ich mniej. 
Ktoś na asku zapytał mnie, czy po tym opowiadaniu będę dalej pisać. Oczywiście! Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie :D Nawet powiem, że adres już mam, ale zostanie tajemnicą prawdopodobnie do epilogu. ;)

Moje życie teraz wygląda następująco- szkoła, nauka w domu, jazdy i powtórz od początku przynajmniej z 5 razy. Pff, czasami mam ochotę rzucić tymi książkami. Ale nie robię tego, bo jako mol książkowy obchodzę się z nimi delikatnie. ;)


Aż nie mam siły na myślenie.

Ewentualnie czekam na jakąś transmisję meczu Skry Bełchatów, a z tego co się orientuję w od środy do czwartku Polsat Sport transmituje mecze, więc już wiecie, gdzie się będę wtedy znajdować.
Zapewne z ćwiczeniami matmy czy słówkami z angielskiego będę ćwiczyć swoją podzielność uwagi przed telewizorem. ;)

Oczywiście zapraszam na nowy post na wakacyjnej! :)

24 komentarze:

  1. Tomek jest taki...idealny, cholera no. Nie zezłościł się gdy ubrudziła mu sweter, nie narzekał na bałagan, ba, nawet sam z siebie pomógł go sprzątać, wspiera i daje rady...no po prostu szok, że facet potrafi taki być. Ma i mnie ogroooooooooooooomnego plusa, a jego wielkość wyraża ilość liter o w słowie ogromny. :d
    Cieszę się, że Lena posłuchała jego rady i postanowiła porozmawiać z bratem o tym co czuje. To cholernie im pomogło.
    Zaskoczył mnie ich ojciec. Tym, że chce w jakiś sposób odkupić swoje winy, dając im pieniądze, skoro nie chcą wrócić do domu. Nie zmienia to jednak faktu, że chyba nie jest świadomy, że pieniądze to nie wszystko i nie rozwiążą one ich rodzinnych problemów. Nie tędy droga.
    Mówisz, że polsat transmituje w tygodniu jakieś mecze? Aż muszę zerknąć, może w końcu będzie jakiś, który chciałam zobaczyć. :) A teraz już się zmywam, bo czeka mnie nauka około 30 stron ciągłego tekstu. Tak bardzo kocham wos. :)
    Pozdrawiam.
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, czy idealny? W końcu przez jakiś czas udawał, że jej nie zna, bo nie chciała wyjawić mu swojej tajemnicy. ;) Ale cierpliwością na pewno się odznacza. ;) Widzę, że baaaaaaardzo go lubisz. ;)
      Wydaje mi się, że kiedy Lena i Michał siedzą w tym bagnie razem, to ostatnią rzeczą, jaką powinni robić, jest odwracanie się od siebie. :)
      Nie lubię ojca Zawadzkich, co nie zmienia faktu, że wiemy o nim bardzo mało. ;)
      Dokładnie. W czwartek są aż cztery. ;) Gorzej, że we wtorek mam jazdę, więc meczu Jastrzębskiego nie obejrzę, a chciałam :< W środę w czasie meczu będę na mszy za dziadka, jedynie czwartek mi został, a chciałam sobie taki maraton zrobić... ;)
      Też uwielbiam wos. Szczególnie kiedy muszę pisać prasówkę i czytać po 4 artykuły tygodniowo. Nienawidzę tej presji, kiedy nauczycielka przegląda listę, aby wybrać kogoś do odpowiedzi, a jestem w strefie zagrożonych :D
      Pozdrawiam ;)
      Bądźmy silne!

      Usuń
  2. u mnie niestety Tomek dostał minusa, kiedy obraził się na Lenę za to że nie chciała mu opowiedzieć o swoich kłopotach i problemach których się wstydziła. Nie powinien naciskać i ignorować jej przez tyle czasu. Za to bardzo polubiłam Adriana ;) może jestem jedyna ale spodobało mi się jak on pomógł Michałowi i Lenie. gdyby było z nim coś nie tak, to Michał chyba ostrzegłby Lenę przed nim, nie pozwoliłby jej się z nim zadawać i jej skrzywdzic. Proszę, nie rób z Adriana czarnego charakteru ;) polubiłam go bardziej niż Tomka i myślę że jest okay ;D Justynkaa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, tyle znam Justyn, że aż nie wiem, która to :D Może jakaś podpowiedź? Ja wiem, że to imię jest przepiękne ( nie ma to jak skromność^^), ale aktualnie znam jakieś 10 Justyn jak nie więcej. Przerażająca liczba. ;)
      A zasłużył sobie na tego minusa, zasłużył. ;)
      Twój sposób myślenia bardzo mi się podoba. ;) Jak widać po komentarzach, ile osób, tyle opinii, zobaczymy jak to się dalej potoczy. ;) A czy będzie czarnym charakterem, czy nie, wiem tylko ja. ;)

      Usuń
    2. Niestety, nie jestem żadną z tych dziesięciu Justyn, które znasz ;) jestem twoją czytelniczką, bardzo spodobał mi się twój blog i postanowiłam skomentować ;D czytałam od wpół do 23 do wpół do 2 nad ranem :) nie mogłam się oderwać :D bardzo fajnie piszesz, czytam też twoją wakacyjną ;) i mam nadzieję, że Michał jednak okaże się być dobrym chłopakiem :) no ale nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać aż się okaże jaki jest naprawdę :) Justynkaa ;P

      Usuń

    3. Czyli dołączasz do zacnego grona Justyn, które znam ;) Cieszę się, że skomentowałaś post, bo naprawdę fajnie się pisze, jeżeli się wie, że jest ktoś jeszcze, kto to czyta. :)
      Dziękuję bardzo i mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej ;)

      Usuń
    4. to zaszczyt dla mnie być w tym zacnym gronie hahah :) a to zobowiązuje i możesz być pewna, że zostanę z tobą na dłużej ;) Justynkaa :D

      Usuń
    5. Co tam zacne grono Justyn, tych które znam...
      Ja też jestem przecież Justyna! ;)


      Trzymam cię za słowo ;)

      Usuń
  3. Kolejna niedziela, kolejny rodział i kolejny raz humor poprawiony. :)
    Nie jestem dobra w analizowaniu fragmentów, bo wolę czytać i "przeżywać" to u siebie w środku, to powiem, że jednak dobrze że bohaterom jakaś zmiana i pomocna dłoń przychodzi.
    Dobrze, że będziesz dalej pisała, NAWET BARDZO DOBRZE! :)
    Ja ostatnimi czasy, też chcę wyrzucić ksiażki przez okno. Denerwujące to jest, że wszyscy zwalają nam tyle roboty na głowę i nie można porządnie przygotowywać się do matury, a w listopadzie zaraz próbna matura *bleee*. "Kochani" nauczyciele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę to samo powiedzieć odpowiadając na komentarze :)
      Ja też. Dlatego tak mnie wkurza analiza na polskim, bo przeważnie nie widzę tego, co między wierszami widzieć powinnam. ;) Wyrabiam sobie zdanie, ale powolutku. ;)
      CIESZĘ SIĘ, ŻE TEŻ SIĘ CIESZYSZ :)
      Dokładnie. Sama opuściłam się dość w nauce, bo po prostu nie wyrabiam. Przez cały tydzień mam masę zadań z jakichś trzech przedmiotów, a przygotuj się jeszcze na inne... ;/ Tym bardziej, że zgłosiłam się na listopadową maturę z rozszerzonej biologii i muszę ogarniać braki, a nie bardzo mam kiedy, poza weekendem...

      Usuń
  4. Jak dobrze, że w życiu Leny jest ktoś taki jak Tomek. Mimo początkowych dąsów na Zawadzką jest dla niej teraz prawdziwym wsparciem. Może z tej mąki będzie jeszcze chleb? ;)
    Jeśli chodzi o Adriana to w sumie teraz nie wiem co o nim myśleć. Może ów jegomość rzeczywiście ma coś za uszami, a może po prostu Tomek jest zazdrosny o Lenkę i dlatego próbuje w jakiś sposób go zdyskredytować w jej oczach?
    Jak widać ojca chyba trochę ruszyło sumienie, ale i tak to wyglądało jakby za pieniądze chciał kupić wybaczenie swoich dzieci. Mimo wszystko mam nadzieję, że te święta będą jeszcze radosne dla rodzeństwa Zawadzkich.
    Cieszy mnie, że nie zamierzasz kończyć z pisaniem, bo bardzo lubię twoje historie. Zawsze poprawia mi się nastrój na widok nowego posta :) Sama mam od dawna w planach publikowanie własnych wypocin, ale obowiązki szkolne uniemożliwiają mi dokończenie opowiadania.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, mąka aż tak szybko się nie psuje, może coś z tego będzie... ;)
      Myślę, że na temat rozdziału wypowiadałam się już wyżej, a nie chcę puścić pary z ust, więc... ;)
      Dla mnie pisanie jest przyjemnością, robię to w czasie wolnym. Mimo, że mam dużo nauki, zwariowałabym, gdybym nie robiła czegoś uspokajającego w wolnym czasie. A pisanie naprawdę mnie uspokaja. Tym bardziej, że mam kontakt z wieloma ludźmi. :) Sama czekam na wasze komentarze, żeby zapoznać się z waszymi opiniami i sprawdzić, czy ktoś przewidział mój tok rozumowania. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Aż się rozkleiłam. Popłakałam się co rzadko mi się zdarza. Coraz bardziej lubię Tomka :) Jezu ile bym dała za takiego kumpla. Dobrze, że pogadali, że ją wysłuchał i nie zadawał pytań. Jest dla niej wsparciem. On jest ideałem. Dobra już nie będę mu słodzić bo jeszcze sodówa mu odbije i szkoda chłopaka :) Na miejscu Michała nie wzięłabym tych pieniędzy. W życiu za żadne skarby. A jeśli troskliwy tatuś chce ich przekonać do powrotu do domu. Takim sposobem wydaje mi się, że mu się nie uda.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Super, że tak ci się podobało, że aż łezkę z ciebie wycisnęłam. ;) Dokładnie. Lepiej nie słodzić, bo jeszcze Tomek rogi pokaże. ;)
      Też bym nie wzięła, ale gdybym była w mega trudnej sytuacji, a oni się chyba w takiej znajdują, to nie miałabym wyboru. A jakby nie patrzeć, zrobił to dla dobra siostry, bo prowadząc taki tryb życia, Lena długo by nie wytrzymała.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Oj tam, oj tam. Najwyżej się na niego pogniewam i nie będzie już taki idealny :) Trochę racji w tym jest :) Najważniejsza jest nauka bo bez wykształcenia nie ma pracy. Czy ci też się wydaję, że najlepiej jakby był czwartek? Jezu ja już chcę święta :D

      Usuń
    3. Potwierdzam,tym razem to na czwartek czekam z utęsknieniem, nie piątek, jak zwykle. ;) Na szczęście ten tydzień mi szybciej mija niż poprzedni. ;) Jutro czas wygospodaruję sobie specjalnie na meczyk, żebym się mogła w 100% skupić, bo z chęci obejrzenia dzisiaj Zaksy zostały tylko chęci. Pierwszego seta obejrzałam tylko, czas nie pozwolił. ;)
      W tych czasach to i z wykształceniem nie ma pracy. ;/

      Usuń
  6. ciekawe skąd tatuś ma te kilka tysięcy :/ bo nie sądzę żeby były uczciwie zarobione. Wyprowadź mnie z błędu jesli się myje :p Igiełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szemrane interesy. ;) Skąd on ma te pieniądze? Wydaje mi się, że wiemy tyle, co Michał i Lena, na razie tak zostanie. ;)

      Usuń
  7. mylę* o bosh... Jak ja pisze... sorki, ale pisze z telefonu i ze słownikiem i dlatego wyszło myje a nie mylę xd hahah i jeszcze jedno: zgadzam się z Justynką :) michał ma pewno by ostrzegł Lenkę przed Adrianem, gdyby był jakimś złym chłopakiem. W końcu lepiej go zna, bo jest przyjacielem Adriana, a nie jego kumplem z drużyny jak brat Tomka. A poza tym Michał to zaje*istym starszy brat, też bym takiego chciała, niestety muszę się ujadać z młodszym :D fajnie, że nie uniósł się honorem i przyjął tą kasę ze względu ma Lenę. Michał dobrze wywiązuje się z obowiązków starszego brata. Też takiego chcęęę :D Igiełka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę cię tylko zapewnić, że przeczytałam tak, jak miało być. Ale potem wróciłam do tego zdania i zaczęłam się śmiać. Dzięki za poprawienie humoru, bo stojąca obok wieża z książek jakoś mnie dołuje. ;)
      Ja osobiście jestem (całkiem)szczęśliwą posiadaczką młodszej siostry, więc również nie wiem do końca, jak to jest mieć brata, tym bardziej starszego. ;) Ale nie mogę takiego chcieć, bo to nierealne. ;)

      Usuń
  8. Jeeej, jak uroczo! ♥
    Tomek jest cudowny, chciałabym mieć takiego... hmm, przyjaciela. ;)
    Do tego ta sprawa z Adrianem, jak dla mnie troszkę dziwne...
    Jak dobrze, że Michał przyszedł z tą kasą, bo dziewczyna niedługo by się wykończyła. :)
    Czyli nie tylko ja mam to marzenie związane z książkami, jesteśmy dwie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)
      Po komentarzach sądzę, że niestety nas nieszczęśliwych uczniów jest jeszcze więcej. ;)

      Usuń
  9. To jest takie fajne, a Tomek to chyba ideał ;) Zapraszam do mnie i możesz mnie tam informować o nowych rozdziałach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Informowałabym, ale posty i tak są dodawane co tydzień o tej samej godzinie, więc chyba nie ma sensu :) Po prostu zapraszam w niedziele ok. 11, wtedy post już powinien się pojawić. ;)

      Usuń