Zawiązałam tenisówki i ruszyłam szybko, przechodząc do truchtu. Skupiłam się na oddychaniu, całkowicie wyłączając się z tego, co mnie otaczało. Jedną z niewielu rzeczy, które do mnie docierały, był kołyszący się na boki przy każdym kroku kucyk, ocierający się o moje plecy.
Poczułam lekkie pociągnięcie za włosy. Odwracałam się, kiedy tuż obok mnie pojawiła się Majka.
-Prawie mnie tym wzroku pozbawiłaś.- powiedziała z udawanym wyrzutem.
-Dobrze, że ,,prawie''. Nie chcę pójść siedzieć. - mrugnęłam do niej, a potem zgodnie zaliczyłyśmy kolejne kółko.
-Nienawidzę go.- wysapała moja przyjaciółka, kiedy przebiegłyśmy obok naszego nauczyciela, który krzyczał, żebyśmy przyspieszyły, bo wpisze nam mierne.
-I jego też.- dodała, gdy przemknął obok nas kolega z klasy. Spojrzałam na jej zaróżowioną twarz i czoło mokre od potu.
-Widzę, że koleżanka nie potrafiła poradzić sobie z babcią w te minione święta. - rzuciłam, czekając na jej reakcję.
-Czyżby jakaś aluzja do mojej tuszy?- zapytała, śmiejąc się.
-Niee, skądże. - odpowiedziałam niewinnie.
-Dobra, przejrzałaś mnie. Zbyt dużo makowca, ciasteczek i czekoladowych cukierków, które wisiały na jej choince. Ale mamy teraz nowy rok, nowy start. Przechodzę na dietę. - spojrzałam na nią z niedowierzaniem, szczególnie, gdy podniosła do góry dwa palce, przysięgając.
-A ty masz jakieś postanowienia noworoczne?- zapytała pomiędzy kolejnymi krótkimi oddechami.
Zastanawiałam się przez chwilę, nim odpowiedziałam.
-Chcę po prostu być szczęśliwa. Tego chyba nie da się wykonać tak łatwo jak posprzątanie pokoju czy pójście do sklepu po odtłuszczone produkty.- wzruszyłam ramionami.
Będąc na ostatniej prostej, przyspieszyłam i zawołałam do przyjaciółki:
-Majka, szybciej! Wyobraź sobie, że czeka tam na ciebie czekolada z orzechami!
-Lena!- warknęła, próbując dotrzymać mi kroku.
-To zamiast czekolady Ryan Gosling!
Dziewczyna spięła się w sobie i dobiegła na metę chwilę po mnie. Zwaliłyśmy się na jeden z materacy leżący pod ścianą, próbując uspokoić swoje oddechy i ignorując nauczyciela, który narzekał na sprawność fizyczną pozostałych, umierających jak my uczniów z naszej klasy.
-Ryan Gosling.- jęknęła Majka. - Ty to wiesz, jak mnie zmotywować.
-A co, nie podziałało?- uśmiechnęłam się do niej mrużąc oczy, za co dostałam lekkiego kuksańca w bok. Lekkiego, bo leżąca obok mnie dziewczyna na szczęście wyczerpała już swoje pokłady energii.
Wpatrywałam się w wiszący wysoko nad nami sufit. Nauczyciel wfu strasznie się na nas uwziął i stwierdził, że zatroszczy się o nasze zdrowie. Podwójne lekcje tego przedmiotu zamieniały się w katorgę- z nicnierobienia czy gier zespołowych, nagle zaczęliśmy wyczyniać różne wygibasy. Drążek, skok przez kozła, biegi na czas. Nie stroniłam od aktywności fizycznej, ale też nie lubiłam, jak ktoś pokrzykiwał za mną, kiedy wypluwałam sobie płuca, a już szczególnie jeżeli czułam negatywne skutki wysiłku. Mleczan gromadzący się w mięśniach dość umiejętnie przeszkadzał mi i większości ludzi z mojej klasy w normalnym funkcjonowaniu. Nie oszukujmy się- oprócz sportowców, którzy należeli do szkolnej lub innej drużyny, żadne z nas nie było przyzwyczajone do szaleńczych treningów.
-Wreszcie spokój?- usłyszałam ciche pytanie ze strony Majki. Leżała z rękoma pod głową, a jej twarz powoli powracała do normalnego koloru. - W domu, mam na myśli.
-Aaaa. O dziwo tak. Ojca nadal nie ma, z tego co wiem, z mamą chyba już sobie wszystko wyjaśniłam, chociaż i tak się na mnie boczy. Gdybym nadal z nią mieszkała, na pewno nie wystawiłabym nosa poza drzwi wejściowe przez jakiś miesiąc. Jak nie dłużej. A to i tak byłaby pewnie dość łagodna kara.- westchnęłam.
Po świętach i sylwestrze miałam co opowiadać Majce. Tym bardziej, że jej rodzice postanowili spędzić to drugie inaczej niż zwykle i zabrali ją i jej rodzeństwo w góry. Tak naprawdę dopiero w szkole, na dłuższej przerwie zasiadłyśmy w kącie korytarza i to wtedy mogłam porządnie się jej wygadać.
Kiedy tamtego wigilijnego dnia wróciłam do domu, nie miałam zbyt wiele czasu na przemyślenie całej sytuacji z Adrianem. Za zamkniętymi drzwiami zobaczyłam Michała i mamę tak, jak ich zostawiłam. Jedną z niewielu różnic było to, że w telewizji leciał już inny film. Spojrzeli na mnie krótko, a potem wrócili do oglądania telewizji. Poczułam się, jakby ktoś zdzielił mnie w tył głowy patelnią. Jakbym uciekła z wariatkowa. Przez dobrą chwilę miałam wrażenie, że ta cała kłótnia była tylko moim czystym wymysłem. Albo snem, jednak uszczypnięcie się w rękę utwierdziło mnie w przekonaniu, że to wszystko dzieje się naprawdę. Ale czy ktoś na serio udowodnił to, że szczypanie się w śnie nie powoduje bólu?
Zdezorientowana po jakimś czasie wskoczyłam pod prysznic, a kiedy później wyszłam ze swojego pokoju w cieplutkiej piżamie i mokrych włosach, na jednej z rozłożonych kanap spała mama. Telewizor był wyłączony, a jednym źródłem światła były kolorowe lampki zawieszone na choince. Złapałam mijającego mnie w drodze do łazienki Michała i wciągnęłam do pokoju, zamykając drzwi.
-Co jest?- zapytałam. - Wyjaśnisz mi to wszystko? Czemu mama zachowuje się, jakby nic się nie stało?
-Lena...- westchnął, pocierając kark.- Wpakowałaś mnie w niezłe tarapaty. Ładnie to tak zostawiać mnie na pastwę wkurzonej mamy? Przecież jak wyszłaś, para jej z uszu szła, przysięgam.
-Jak widzę, nieźle sobie poradziłeś. Nawet lepiej niż nieźle.
-Ma się ten talent.- mrugnął, siadając na moim łóżku, tuż obok mnie. Skrzyżowałam nogi i odwróciłam się w jego stronę.
-Długo jeszcze będę ciągnąć cię za język?- zapytałam, popędzając go.
-Ok, ok. Już się nad Tobą nie znęcam.- powiedział, patrząc na mnie z ukosa. - Mama strasznie się wściekła. Nie tylko z powodu tego, co powiedziałaś, ale tego, że wyszłaś bez jej pozwolenia, skoro nie skończyła z Tobą rozmawiać. Miotała się po pokoju i myślała, że również potępię Twoje zachowanie. Kiedy zobaczyła, że tak się nie stanie, bo cały czas milczałem, jakby odebrało jej mowę. Doszła do wniosku, że oboje się zbuntowaliśmy, że to wszystko przez to, że już z nią nie mieszkamy. Próbowała nawet wmówić mi, że stałaś się taka nieposłuszna, bo to ja się Tobą opiekuję. Wiesz, że ściągnąłem cię na ciemną stronę mocy.
-I?
-I wtedy stwierdziłem, że ja też powiem jej dokładnie to co myślę. Nie krzyczałem na nią w przeciwieństwie do ciebie, ale jasno wyłożyłem swoje argumenty, które były przecież podobne do Twoich. Popłakała się, mówiąc, że nie wie co robić. Powiedziałem jej, że powinna odejść od ojca. Tak skończyła się nasza rozmowa. Chwilę później zachowywała się, jakby tego problemu nie było. Cała historia.
Wpatrywałam się w swojego brata.
-Jak myślisz, co zrobi?- zapytałam, chcąc poznać jego opinię.
-Normalnie powiedziałbym, że nic, ale może da jej to do myślenia.- westchnął, a potem z ociąganiem podniósł się z łóżka i wyszedł z pokoju.
Cały ten wolny czas od świąt do nowego roku spędziliśmy w trójkę. Powoli przyzwyczailiśmy się do obcowania ze sobą, ale do tematu ojca już nie wracaliśmy, żadne z nas tego nie chciało. Łatwiej było udawać, że nie istnieje, poza tym chyba nie mieliśmy sobie nic do powiedzenia w tej sprawie.
Podniosłyśmy się z materaca, zagonione z resztą dziewczyn do drabinek. Zaczepiłam nogi o dolne szczebelki i zaczęłam robić brzuszki.
-A jak tam Adrian?- zapytała Majka, pomiędzy jednym brzuszkiem a drugim.
-W porządku.- uśmiechnęłam się na myśl o swoim chłopaku. Bo tak mogłam już go nazwać.
Michał był zdziwiony, kiedy dowiedział się o tym, że chodzę z jego przyjacielem. Który na dodatek jest w jego wieku. Bałam się jego reakcji, ale jedyne, co powiedział na ten temat to:
-Lena, nie sądzisz, że on jest dla ciebie... Trochę za stary?
-Nie ma osiemdziesięciu lat.- skwitowałam. Wracaliśmy z zakupów i ciężkie torby, które niosłam, niepozostały bez wpływu na moje samopoczucie.
-Wiesz o co mi chodzi. Ludzie w moim wieku mogą szukać czegoś innego, niż twoi rówieśnicy.
-Boże, proszę, nie rób tego. Nie wchodź na ten śliski grunt, bo oboje będziemy czuć się niezręcznie. - odpowiedziałam, nie wierząc w to, co słyszę. - Wiem o co ci chodzi. Nie jestem głupia, tak? Nie pozwolę nikomu mieć nade mną kontroli i na pewno nie będę robić czegoś, czego zrobić nie chcę.
-Ok.- powiedział i resztę drogi szliśmy, milcząc.
Już więcej nie rozmawiał ze mną na ten temat, ale widziałam, że zaczął chłodniej odnosić się do Adriana. Pomyślałam, że dla nas wszystkich przyzwyczajenie się do tej sytuacji zajmie trochę czasu.
-Czyli wszystko ok?- zapytała Majka, kiedy z brzuszków przeszliśmy do rozciągania nóg.
-Patrząc na to, jak wcześniej było beznadziejnie, chyba mogę tak stwierdzić.- odpowiedziałam. Naprawdę, tak dobrze nie układało mi się od dawna. W szkole moja średnia ze śmiesznie niskiej zaczynała szybować do góry i dzięki temu nie wstydziłam się już zaglądać do dziennika, żeby zobaczyć, co dostałam z poszczególnych przedmiotów. Nie musiałam pracować i dlatego wszechobecny bałagan w naszym mieszkaniu musiał wyprowadzić się z niego, miałam nadzieję, że na dobre. I co najważniejsze- otaczały mnie bliskie mi osoby, którym ufałam, z którymi świetnie się bawiłam i wiedziałam, że nigdy mnie nie zawiodą.
Kiedy wyszłam po lekcjach ze szkoły sama, bo Majka została na dodatkowej matmie, brnąc w śnieg przez szkolne podwórko dostrzegłam znajomą mi twarz. Chłopak podszedł do mnie powoli.
-Chciałem z Tobą pogadać.
Nie wiedziałam dlaczego, ale na te słowa zaschło mi w gardle. Włożyłam ręce do kieszeni i czekałam, aż coś powie, jednocześnie modląc się, żeby moje złe przeczucia się nie sprawdziły.
*
Zadowolona po meczu Skry z Resovią siedzę tutaj w sobotni wieczór, wiedząc, że muszę odautorski skleić już dzisiaj. Wkurza mnie fakt, że literkę ,,u'' muszę naciskać kilka razy, bo klawiatura mi szwankuje. Także jeżeli gdzieś brakuje właśnie tego nieszczęsnego ,,u'', to mi wybaczcie. Nie lubię jak klawiatura mnie spowalnia, bo uciekają mi pomysły. Ten weekend wyjątkowo owocny jeżeli chodzi o pisanie, bo na kartkach, jak nigdy spisałam kolejną fragment na wakacyjną, poza tym nowe opowiadanie, które zacznę po napisaniu tego, również wyrywa się z mojej głowy i każe przelać się choćby na papier. ;)
W czasie publikacji tego postu zapewne zanurzam się w wodzie pachnącej chlorem, bo tato zabrał nas na basen. Dawno nie pływałam. ;)
A teraz, siedząc tu w sobotni wieczór zastanawiam się, jak zaplanować sobie czas, żeby zdążyć z dziełem na polski, które muszę przerobić na ten czwartek, oraz masa zadań z wszystkiego.
Fajnie się tak czasami oderwać od nauki. ;)
W czasie publikacji tego postu zapewne zanurzam się w wodzie pachnącej chlorem, bo tato zabrał nas na basen. Dawno nie pływałam. ;)
A teraz, siedząc tu w sobotni wieczór zastanawiam się, jak zaplanować sobie czas, żeby zdążyć z dziełem na polski, które muszę przerobić na ten czwartek, oraz masa zadań z wszystkiego.
Fajnie się tak czasami oderwać od nauki. ;)
Jestem w szoku, że Lena tak szybko stała się dziewczyną Adriana. A co na to wszystko Tomek?? Się porobiło;) Ciekawa jestem kto chce z nią porozmawiać i na jaki temat.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam;*
Haha :D Widzę, że Adrian stał się bohaterem rozdziału. :D
UsuńNie puszczę pary z ust, choć na waszą reakcję chętnie bym to zrobiła.
Pozdrawiam. ;)
Lena dziewczyną Adriana? Zaskoczyłaś mnie, bo liczyłam na inny obrót sytuacji. Ale jeszcze nie wszystko stracone. :p Ciekawa jestem co na to Tomasz i kto chciał z Leną porozmawiać, ale grzecznie poczekam sobie na kolejny rozdział i może się dowiem. Taką mam nadzieję. :)
OdpowiedzUsuńMecz, co to był za mecz. Po prostu spotkanie na szczycie. :) A wynik cieszy :)
Nie podobała mi się tylko wielka obraza Składowskiego, któremu Mariusz odmówił wywiadu i powiedział(podobno, tak twierdzi Składowski), że brzydzi się takimi dziennikarzami. Nie rozumiem czemu ten człowiek się dziwi. Najpierw w swoich wpisach umniejsza Mariuszowi, ba, nie raz nawet widziałam, że z niego kpi, a potem ma pretensje. Jakim człowiekiem trzeba być, żeby być tak fałszywym? A Mariusza podziwiam, za to, że jest szczery i powiedział wielkiemu dziennikarzynie co o nim myśli prosto w oczy. A do Składowskiego straciłam cały szacunek.
Pozdrawiam i do następnego! :)
VE.
Optymistka :D Dziewczyna jest szczęśliwa z Adrianem,a ta mówi, że jeszcze nie wszystko stracone ;p Na pewno otrzymasz odpowiedź na swoje pytania w kolejnym rozdziale. ;)
UsuńWynik baaardzo cieszy. ;)
Ja do Składowskiego nie miałam żadnego szacunku, czy zdania. Mało o nim wiem, ale cała sytuacja mi się nie podoba. Tak jak pomysł PZPSu, żeby kazać siatkarzom grać w reprezentacji. Może skład byłby silniejszy, ale nieszczęśliwy człowiek nie daje z siebie 100%, więc nie wiem, czy by to coś w ogóle dało...
Pozdrawiam i do następnego ;)
Ależ ja nie mam nic do Adriana, ale nie zmienia to faktu, że mam nadzieję na malutkie, maluteńkie zmiany w życiu Leny :D
UsuńA co do pomysłu PZPSu, to też masakra. Przecież to nie ma kompletnego sensu, tym bardziej, że zawodnik zmuszony do gry w reprezentacji nie będzie czuł się z nią związany, nie będzie czuł radości, a gra stanie się dla niego tylko przykrym obowiązkiem. PZPS ostatnio wymyśla co raz ciekawsze rzeczy, tylko te pomysły jednak nie wszystkie bywają trafne...a powoduje to tylko, że wszyscy odnoszą wrażenie, że to jest robione pod Mariusza, żeby zmusić go do powrotu. I znów rośnie niezadowolenie kibiców, którzy są temu przeciwni i znów za nic zaczyna obrywać Wlazły. Ja rozumiem, nie wszyscy muszą go lubić, nie wszyscy muszą chcieć jego powrotu, ale PZPS niepotrzebnie to wszystko nakręca i podgrzewa rozgoryczenie przeciwników Mariusza. A to już kompletnie mi się nie podoba, bo nie on w tym wszystkim jest winny, a on obrywa.
Wybacz, rozpisałam się. :D
Pozdrawiam ponownie ;D
VE.
;)
UsuńMój ojciec jest na ten temat innego zdania. Twierdzi, że nie czas na ,,fochy'' ze strony dobrych siatkarzy, a trener powinien wybrać tych najlepszych do składu. Czy tego chcą, czy nie. Bo tylko wtedy będziemy wygrywać.
No nie wiem, ja się z tym nie zgadzam. Po prostu LŚ wygraliśmy w takim składzie, jaki był rok później, dlaczego więc sytuacja aż tak diametralnie się zmieniła?
Robienie czegoś z przymusu skutkuje marnymi efektami, dlatego dziwi mnie ten pomysł.
Ja też się rozpisałam ;p
To nas chyba wszystkich zaszokowałaś, z Adrianem? serio? xd tak troszkę liczyłam na kogoś innego ;)
OdpowiedzUsuńale po za tym rozdział świetny, i jestem ciekawa następnego!
mecz świetny, bardzo, tym bardziej że Bałchatów górą! :D
Ta... bardzo fajnie czasem oderwać się od nauki, tyle że jak ja się oderwę, to ciężko mi do niej wrócić ;)
Pozdrawiam, Klaudia z aska :p
Nie ty jedna, tak sądzę. Ja dla obu mam pewną rolę i będę się jej trzymać do końca, zobaczymy tylko, czy taki obrót sprawy się wam spodoba. ;)
UsuńDziękuję, cieszę się, że ci się podobał. ;)
Dokładnie. Nie obrażając kibiców Resovii, ale jako Skrzat trzymam kciuki za żółto-czarnych. :>
Mi też. Teraz wyrzucam sobie, że nie zrobiłam polskiego wcześniej, bo zapowiada mi się cały dzień z tym przedmiotem... ;/
Pozdrawiam gorąco ;)
Lena i Adrian? Brałam pod uwagę taką ewentualność, ale mimo wszystko jestem trochę zaskoczona, że to wszystko potoczyło się tak szybko, po jednym pocałunku. Żeby tylko Zawadzka nie żałowała swojego kroku...
OdpowiedzUsuńByć może mamie rodzeństwa wkrótce da do myślenia pogadanka zafundowana jej przez własne dzieci, ale jak na razie chyba zdaje się obstawiać przy swoim.
Mam wrażenie, że tajemniczy chłopak z końca rozdziału to właśnie Tomek, który znów będzie chciał wyperswadować Lenie znajomość z Adrianem.
Ja nie do końca jestem zadowolona z wyniku wczorajszego meczu, ale przynajmniej Pasiakom udało się doprowadzić do tie breaka i nie wracają z Bełchatowa "z niczym".
Też mam masę rzeczy do zrobienia na przyszły tydzień, ale na szczęście dotyczą one tylko przedmiotów, które lubię, więc z motywacją do nauki nie będzie większych problemów :)
Pozdrawiam ;)
Wiesz, od Wigilii minęło trochę czasu. ;) Skoro dziewczyny są już w szkole po Sylwestrze, to związek Leny i Adriana miał szansę zaistnieć, tym bardziej, że już wcześniej byli blisko, ale jako przyjaciele. ;)
UsuńWiesz, mama jest dorosła, a dorośli tak zawsze już mają, że jeżeli są od nas starsi, to uważają się za mądrzejszych, choć czasami to my mamy rację. ;)
Mecz ma dwie strony medalu- jeżeli kibice jednej drużyny się cieszą, drudzy opłakują przegraną.
Gdyby nie polski mogłabym powiedzieć to samo ;)
Yyyyy... Że kurza stópka co?! Lena dziewczyną Adriana?... ;o Jakoś mi się to nie podoba. Nie wiem dlaczego, ale... http://pl.memgenerator.pl/mem-image/trzy-razy-nie-dziekujemy-pl-ffffff
OdpowiedzUsuńOch... Naprawdę?.. Ja się pytam dlaczego.? Biorę stronę Michała i twierdzę, że Adrian jest za stary. A i jeszcze wycofuję to co kiedyś tam napisałam, że wszystkie Adriany to fajne chłopaki... NIE!
Teraz tak siedzę, mama woła mnie na obiad już chyba z czwarty raz i sobie dumam. Analizuję całą tą sytuację. Liczyłam na coś całkowicie innego. Nie wiem co, ale nie to! Przeraża mnie ilość pytajników i wykrzykników w tym komentarzu, ale trudno, przeżyję.
Szczerze, to myślałam, że Tomek zapobiegnie temu... Chyba, że on dopiero co się dowiedział... o.O A więc może dlatego ją zaczepił? Żeby pogadać na ten temat...
No to chyba tyle na temat tego rozdziału, bo jestem strasznie zaskoczona i właśnie piszę z rozdziawionymi ustami. Na koniec mogę dodać, że u mnie na szczęście nauczyciele, aż tak bardzo nie dbają o to żebyśmy tyle biegały i tak się rozciągały. A w tym tygodniu wuefy były wprost wspaniałe! *v* Nie było naszej nauczycielki, która zawsze ma z nami lekcje, więc na zastępstwie miałyśmy zajęcia łączone z chłopakami i ich wuefistą, którego normalnie ubóstwiam! Nie no żartuję, ale go bardzo lubię. I jeżeli ktoś by się mnie zapytał kto jest moim ulubionym nauczycielem, nie czekając odpowiedziałabym: Pan Darek, bo tak ma na imię. ;) Rzecz jasna wszystkie dziewczyny zaczęły jęczeć, ale ja się ucieszyłam, bo z nim wreszcie sobie pograłyśmy tak naprawdę, bo z tą kobietą na co dzień to się wytrzymać nie da. >,< Mam tylko nadzieję, że i w tym tygodniu będzie na zwolnieniu lekarskim. ;)
Ja z meczu zadowolona za bardzo nie jestem. :< Okej, Resovia przegrała, Skra była lepsza, ale praca sędziów mnie nie zadowoliła. Wcale! ze niby piłka "się ugięła" (czy coś takiego)? No proszę Was... Ale dobra już kończę ten temat, bo jeszcze będę żałować jeżeli zajdę za daleko. :P
Ps. Nie ukrywam, brakowało mi Igły. :< A do Masłowskiego mam spory szacunek! Szesnastolatek! Łał!
A ja jestem mądra i odrobiłam i już zadanie domowe. *v* Więc teraz mogę leniuchować, aż do wtorku... ;>
Pozdrawiam! ;**
Uwielbiam Twoje komentarze, przysięgam. Warto na nie poczekać. :D
UsuńPowiem ci tak- wszystkie jesteście w szoku tym, co się stało. Historia ma jednak nadal wiele luk, które w większości uzupełnią się w kolejnym rozdziale, więc... pozostaje czekać. ;p
Wydaje mi się, że od mojej polonistki za analizę rozdziału dostałabyś 5 ;p
Nasz wuefista jest nienormalny. Każe latać z końca sali do drugiego końca i robić rzeczy, których nigdy w życiu na oczy nie widziałam. Lubię wf, teraz nie mogę ćwiczyć bo mam zwolnienie z powodu kolana, ale jakoś mnie tak to siedzenie na ławce nie rani. Nawet w siatkę moją kochaną nie grają :<
Wiem o co ci chodzi z tą ugiętą piłką. ;p Dla nas to akurat był plus, ale prawdą jest, że sędziowie się pomylili.
Mi Igły też brakowało. ŻE CO? KOLEŚ JEST ODE MNIE MŁODSZY I ROBI KARIERĘ.
Masakra. Wiedziałam, że młody, ale nie że aż dwa lata młodszy. ;p
Ja nie dałabym rady w jeden dzień tego ogarnąć, dawkuję sobie te emocje ;p
Oj tam, bo się zaczerwienię!.. Korzystaj, póki mam czas i dodaję, bo coś wyczuwam, że przy kolejnym rozdziale łatwo nie będzie, ale postaram się. ;)
UsuńNo nie dziw się. Ja nadal jestem zaskoczona powstaniem tego wymienionego wyżej w rozdziale związku.
Będę czekać, będę. ;>
Ooo... A wiesz, że by się przydała. Wiesz nie narzekam, ale jakby taka wpadła to bym nią nie pogardziła. Co to, to nie. :P
Ty się ciesz, że masz to zwolnienie! Pomyśl sobie, że to Ty musiałabyś tak biegać od jednego końca sali do drugiego. U Ciebie nie grają, u mnie też nie gramy. A jak już zagramy to, to jest święto narodowe! Naprawdę! Jakoś u mnie w szkole ucieka się od takiej pięknej, najbardziej zespołowej z zespołowych gier jaką jest siatkówka. Nie rozumiem tego... ;/
A cieszcie się, cieszcie... Póki możecie. ;p
NO WŁAŚNIE! Jak ja to wczoraj usłyszałam, podczas transmisji, od Mazura albo Swędrowskiego to mi szczęka opadła.
Mi jedynie pozostało nauczyć się na sprawdzian z biologii, bo o nim zapomniałam. Ale, ja mogę je pisać! Byle tylko dobra ocena później z nich wyszła.. ;)
A czerwień się, czerwień! ;) Korzystam z twojej obecności maksymalnie, zapewniam cię. Ważne, żebyś kiedyś dotarła. ;)
UsuńMi też by się piątka przydała, bo na jakieś ocen mam same czwóry i tylko trzy piątki. :<
U nas często grają w siatkę... tyle, że nie pod opieką tego nauczyciela, więc lipa.
Mam nadzieję, że sprawdzian poskutkuje dobrą oceną. ;)
Miło mi to usłyszeć. ;)
UsuńOj już nie narzekaj! Z pewnością wiele osób chciało by mieć takie oceny! Ja nie muszę, bo mam podobne, a nawet ostatnio wpadła mi piękna szósteczka! :D Wystarczyło zrobić mapę myśli i wykorzystać jako taki mój talent artystyczny. :p
No lipa. ;<
U mnie pochwały na temat ulubionego wuefisty się skończyły, bo z chorobowego wróciła ta straszna kobieta... O zgrozo!
Na sprawdzian narzekać nie muszę, bo wyszedł w miarę dobrze, a ocena również będzie dosyć ładna. ;>
Pozdrawiam! ;]
Wiem, że dużo osób może pomarzyć o mojej średniej, jestem jednak zbyt ambitna i boli mnie, że aż tak spadła. ;)
UsuńHaha :D
To bardzo dobrze. Mnie czeka sprawdzian z rachunku prawdopodobieństwa, mam nadzieję, że tego wszystkiego nie pomieszam. ;p
Trzymam kciuki! ;>
Usuń:>
UsuńNareszczcie czytanie! :) Nic tak nie cieszy na koniec (no dobra, początek bo poniedziałek) tygodnia jak nowy rozdział. :)
OdpowiedzUsuńTaka dłuższa przerwa jest jak zbawienie. Tyle że już matrura próbna za pasem. :(
Basen dobra rzecz, mi plecy siadają już, to baaaardzo dobrze tak popływać sobie co tydzień. :)
Pozdrowienia i wytrwałości z tymi masami zadań. :)
Też jestem takiego zdania. ;)
UsuńDokładnie. Dla mnie każdy weekend mógłby mieć trzy dni, bo czasami psychicznie nie wyrabiam. ;/
Mój tato niby obiecuje, że będziemy jeździć na basen dwa razy w miesiącu. Jestem za! ;)
Dziękuję i również życzę wytrwałości, bo baaardzo się przyda. ;)
Wyjaśnij mi w końcu o co chodzi z tym Goslingiem? Kto to taki jest że się nim wszyscy jarają?
OdpowiedzUsuńMama Leny jest w takim impasie jak uzależnieni czy współuzależnieni kurcze ale pech. Chociaż jej się w zyciu miłosnym powodzi :P
Powiem ci tak- ja za nim aż tak nie przepadam, ale w tym rozdziale inspirowałam się moją przyjaciółką, która go uwielbia. Jakoś tak od razu mi ten pomysł do głowy wskoczył i potem nie mogłam już tego zmienić. ;) Wujek Google powie ci, co to za aktor. ;)
Usuń:D
Przepraszam, że dopiero teraz komentuje, ale jakoś się nie wyrabiam. Przeczytałam w niedzielę, ale nawet nie miałam siły na nic. Nie zwalam na szkołe i referat, który musiałam napisać na minimum 5 stron bo tak szanowny nauczyciel sobie zażyczył. Ten początek tygodnia zdecydowanie za szybko mija, wczoraj uświadomiłam sobie, że to już koniec dłuższego weekendu. Przypuszczałam, że tak zrobisz. Lena z Adrianem. Pożyjemy zobaczymy. Niech im się wiedzie, ale i tak ten koleś mi tu nie pasuje. Wiem po raz któryś z kolei to mówię, ale musiałam. Tak jakoś wyszło. Trochę w niekomfortowej sytuacji Lena postawiła Michała. Wyszła z domu. Tak nalepiej. Najważniejsze, że sobie wszystko wyjaśnili, a z matką, mam nadzieję, że wszystko sobie wytłumaczy i jakoś się im tam ułoży. Co do Majki. Dobra motywacja, chociaż ja bym już się na tą czekoladę z orzechami bym się zmotywowała. Każdy pomysł jest dobry :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Ja też się nie wyrabiam. :D Czasami mam mnóstwo czasu i zero siły do ruszenia choćby palcem. ;/
UsuńTwojej opinii co do związku się spodziewałam. :D
Mi również wystarczyłaby tylko czekolada z orzechami, tym bardziej, że to jedna z moich ulubionych. ;)
Pozdrawiam :)
hej, tu Justynkaa ;D nie będę już pisać z anonima :P tak, jeeeest ;) Lena wreszcie jest z Adrianem :D tak czytam te komentarze i chyba tylko mnie ten fakt cieszy ;) nie wiem, czemu go tak lubię :P mam nadzieję, że ten chłopak na końcu to nie Adrian i nie chce zerwać z Zawadzka. Mam przeczucie, że to Michał... No ale cóż... Okaże się w niedzielę ;D pozdrowienia :)
OdpowiedzUsuńJEDNA JEDYNA. ♥
UsuńJuż sie bałam, że wszyscy go nie lubią. ;)
Zobaczymy, czy przypuszczenia się sprawdzą. ;)
Pozdrawiam :)
Czytam i czytam... Trafiłam na fragment o Adrianie i tylko "Say what?!", przeczytałam to kilka razy i nadal nie mogę tego pojąć.
OdpowiedzUsuńNo proszę, no! Przecież to się nie skończy dobrze! :C
Tego chłopaka na końcu to typuję Michała albo Tomka, ale prędzej tego drugiego... ;>
No, ja z wyniku meczu, o którym pisałaś nie byłam aż tak bardzo zachwycona, ale chociaż mogliśmy obejrzeć cudne widowisko. :D
Ach, no i przepraszam, że dopiero teraz; mam ten sam kłopot, nauczyciele nie chcą dać chwili wytchnienia...
Pozdrawiam gorąco, Misu.
PS. zapraszam na Magię! ;>
Pesymistki z was.
UsuńAlbo realistki, to zależy od punktu widzenia. ;)
Jak to już gdzieś wyżej napisałam- wygrywa jedna drużyna i cieszą się kibice, a druga przegrywa. Taki już jest sport. Chociaż momentami siedziałam jak na szpilkach, bo bałam się, że Skrzaty przegrają. ;)
Łączę się w bólu. ;)
CZEKAŁAM, WPADNĘ. :D
Lena i Adrian temu związkowi mówimy trzy razy NIE i dziękujemy :) Ale ona jeszcze będzie z Tomkiem a jeśli nie to zawiodę się :(
OdpowiedzUsuńOpis wf dziewczyn jest podobny ndo mojego, ale mnie nie ma kto tak motywowac jak Majkę. A przydałoby sie.
Poinformuje Cie co u moich kolanek sychać :) 6 tyg temu lekarz straszył mnie artroskopią obu a dziś na wizycie byłam i jak mi nie przejdzie ból przez 3 miesiące to artroskopia tylko prwaego co nie napawa mnie optymizmem. I mam się oszczędzać, ale na wf musze ćwiczyć, więc bólu tak szybko sie nie pozbędę. Ale bedzie dobrze :)
Pozdrawiam Wolna.
Za to ,,trzy razy nie'' możesz przybić sobie piątkę z Natalą :D
UsuńMyślę, że każdy wf tak wygląda. Oprócz mojego teraz, bo przez kolano jestem zmuszona siedzieć na ławce. Nie wierzę, że to ,,mówię'', ale brakuje mi ćwiczenia na wfie. :<
Najgorsze jest to, że ja już zastrzyki wybrałam, rehabilitacje miałam i nadal mnie boli momentami. :< Na początku grudnia mam iść do kontroli i jak się okaże, że się nie polepszyło to czeka mnie operacja...
Nie chcę, żeby mnie kroili. Później musiałabym o kulach chodzić, nic bym robić nie mogła normalnie. ;/
Też prawe?
Kolejna rzecz nas łączy :D Ot, taki mój czarny humor. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Trzeba być dobrej myśli. Gorzej, że i lewe mnie pobolewa i chyba będę musiała przejść to samo drugi raz. :<
@Wolna; W takim razie piąteczka! ;D
Usuń