niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział siedemnasty

-Wydawało mi się, że chciałeś ze mną pogadać, a nie pomilczeć. - odezwałam się, kiedy z powodu mrozu zaczęły już szczypać mnie policzki, a stojący przede mną chłopak nadal nic nie powiedział.
-Nie chcę wtrącać się w Twoje życie, ale...
-Ale to zrobisz.- westchnęłam.
-Paweł mi wszystko powiedział. -powiedział, a ja przypomniałam sobie, że ma na myśli swojego starszego brata, który przyjaźnił się z Adrianem.
-Mógłbyś wyrażać się jaśniej?- ponagliłam go, przystępując z nogi na nogę. Denerwowałam się tą rozmową, bo spojrzenie jego oczu bynajmniej nie było ciepłe i przyjazne.
-Wiem, że jesteś nową zdobyczą Adriana.
-Nie wydaje mi się, żebym była czyjąś własnością.- mruknęłam. Nie podobało mi się to, jak mnie nazwał i czułam, że powoli wzrasta we mnie złość.
-Lena, mówiłem ci, co o nim myślę. To nie jest osoba odpowiednia dla ciebie.
-Boże, przybij sobie piątkę z moim bratem, oboje strasznie przynudzacie.
-Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć?- zapytał z wyrzutem. Nabrałam powietrza w płuca z oburzenia.
-Hej, co to jest? Spowiedź?
-Nie. Po prostu wydawało mi się, że jesteśmy przyjaciółmi. - warknął, akcentując ,,wydawało''. Jego słowa zmroziły krew w moich żyłach. - Znowu coś przede mną ukrywasz. Stawiasz mnie na równi z Majką, dlaczego więc jak zwykle ona wie wszystko, a mnie robisz w konia?
-Nie chciałam ci nic mówić, bo wiedziałam, jak na to zareagujesz.
-Czemu nie posłuchasz mnie i swojego brata?
-Bo mam własny rozum i potrafię podejmować decyzje o swoim życiu samodzielnie. Nie jestem dzieciakiem, którego trzeba prowadzić pod rękę i mówić mu, co ma robić.
-Uparta jak zawsze. - pokręcił głową. - Nie wydaje ci się... że obaj chcemy dla ciebie dobrze? Znamy Adriana troszkę i dłużej. To typ kolesia, który jak dobrze pójdzie, będzie z tobą z dwa miesiące, a potem znajdzie sobie nową, a ty załamiesz się jak inne dziewczyny, które porzucił.
-Przestań pieprzyć.- minęłam go i ruszyłam przed siebie, bo miałam już po dziurki w nosie tej rozmowy. Tomek najwidoczniej miał zamiar doprowadzić to wszystko do końca. Cały czas słyszałam jego szybkie kroki.
-Lena, on złamie ci serce. Już kiedyś chodził z dużo młodszą dziewczyną. Kiedy ją zostawił zwariowała. Przeszła załamanie nerwowe i próbowała popełnić samobójstwo, myśląc, że do niej wróci. - usłyszałam kawałek ode mnie. Przyspieszyłam kroku.
-Pewnie, czyli myślisz, że ja także się tak zachowam?- odpowiedziałam kipiąc złością. To, że jakaś dziewczyna była słaba psychicznie nie znaczy, że ja również podzielę jej los. Z drugiej strony nie słyszałam o niej ani słowa od Adriana i pojawiły się we mnie maleńkie wątpliwości.
-To Michał poprosił mnie, żebym z Tobą porozmawiał.
Zatrzymałam się gwałtownie, a praktycznie biegnący za mną chłopak zaskoczony zderzył się ze mną.
-No fajnie, czyli to bratu zawdzięczam to nękanie? Cwany, łatwiej mu było zrzucić to na ciebie, niż się ze mną męczyć?- zdenerwowałam się nie na żarty.
-Wiedział, że jego nie posłuchasz. Cały czas kłóci się z Adrianem, nie zachowują się już jak najlepsi kumple. Jest zły, że dopuścił do tego, że się do ciebie zbliżył. I że Adrian nie potrafił trzymać rąk z dala od ciebie.
-Słuchaj, nie chcę się z Tobą pokłócić, a ta rozmowa prowadzi tylko i wyłącznie do kłótni. Zostaw mnie w spokoju, ok?
Jego srebrne oczy spojrzały na mnie smutno spod blond grzywki.

Odwróciłam się na pięcie i odeszłam, ale kiedy nie słyszałam już jego kroków i wiedziałam, że za mną nie idzie, zakręciły mi się łzy w oczach. Dlaczego nigdy nie mogę być w pełni szczęśliwa? Czemu zawsze, kiedy wszystko się układa, coś musi zacząć się walić?
Całe popołudnie spędziłam w domu, płacząc w poduszkę i zajadając się czekoladą, która jednak nie bardzo mi pomogła. Wyłączyłam telefon, bo nie miałam ochotę na rozmowę z kimkolwiek. Nie rozumiałam dlaczego wszyscy tak bardzo chcieli stanąć mi na drodze do szczęścia z Adrianem. Położyłam się spać, chcąc jak najszybciej zakończyć ten beznadziejny dzień, z nadzieją, że następny będzie lepszy. Przewracałam się z boku na bok jakąś godzinę, a później w nocy miałam zły sen, z Adrianem w roli głównej. Stał przede mną, na wyciągnięcie ręki, z rękoma w kieszeniach, a ja choć bardzo chciałam do niego podejść, nie byłam w stanie. Im więcej kroków zrobiłam i im szybciej szłam, tym bardziej się ode mnie oddalał. Obudziłam się zmęczona i niewyspana, jakbym naprawdę spędziła noc na gonieniu sylwetki chłopaka.

W szkole okazało się, że Tomek jednak mnie posłuchał. Znów zachowywał się, jakbym nie istniała. W ostateczności spoglądał na mnie, ale równie dobrze mogłabym być jakąkolwiek dziewczyną ze szkoły, której nie zna. Mimo, iż tego chciałam, bolał mnie smutek i żal, który widziałam za każdym razem na jego twarzy.
Pewnego dnia nie zobaczyłam jego blondwłosej grzywy na szkolnym korytarzu. Nie było go jakiś tydzień. Martwiłam się o niego i zwyczajnie chciałam dowiedzieć się, co z nim, czy nie potrzebuje lekcji, żeby nadrobić zaległości. Majka zapytana o powód jego nieobecności wzruszyła ramionami.
-Pewnie grypa go złapała, nie odzywał się do mnie. Nawet na smsa nie odpisał.
-Nie wydaje ci się to dziwne? Na mnie jest zły, ale do ciebie przecież normalnie się odzywa.- zmarszczyłam brwi i zamknęłam trzymany w rękach zeszyt z matmy. Od ostatniej rozmowy z przyjacielem nie byłam w stanie skupić swoich myśli na szkole. Wykręcałam się też od spotkań z Adrianem, mówiąc, że mam zbyt dużo nauki lub źle się czuję. Po prostu nie wiedziałam, co mam robić- znowu znalazłam się między młotem a kowadłem. Z jednej strony Michał i Tomek, z drugiej Adrian. Czułam się jakbym zabrnęła w ślepą uliczkę i wpatrywała się w mur, modląc się, żeby nagle magicznym sposobem pojawiły się w nim drzwi.

Później odzywać się do mnie przestał i Adrian. Dzwoniłam do niego kilka razy, targana wyrzutami sumienia, że cały czas go tak spławiałam, on jednak najpierw powiedział, że nie ma czasu, a potem zwyczajnie przestał odbierać. Myślałam, że może chce mnie w ten sposób ukarać za to, że tak się nim nie interesowałam.
Jednym słowem, czułam się jeszcze gorzej, niż wtedy, kiedy straciłam kontakt z samym Tomkiem.

Nieobecność chłopaka w szkole się przedłużała, a z każdym kolejnym dniem byłam bardziej zdenerwowana. Nie było go już półtora tygodnia i nikt nie wiedział dlaczego. Byłam nawet u niego w domu, ale nikt mi nie otworzył.
Spędzałam kolejną nudną, długą przerwę, obierając mandarynkę, kiedy nagle na horyzoncie zobaczyłam znajomą sylwetkę. Zerwałam się z ławki, podrzucając wcześniej owoc Majce, która z chęcią się nim zaopiekowała i zaczepiłam znikającego już za rogiem korytarza chłopaka.
-Maciek.- klepnęłam go w ramię, a on spojrzał na mnie niewidzącym spojrzeniem. Dopiero po chwili dotarło do niego, kim jestem.
-Jezu, Lena. Nie strasz mnie.
Od dawna z nim nie rozmawiałam. W sumie... to już od początku roku szkolnego, kiedy poszłam z nim raz na kawę, a potem stwierdziłam, że przebywanie w jego towarzystwie jest dobre, ale tylko od czasu do czasu. Nie dawałam mu nadziei, więc zerwałam z nim kontakt i czasem mówił mi cześć, ale prawda była taka, że rzadko go widywałam.
-Chciałam z Tobą pogadać.
-Nie żeby coś, ale jakoś podejrzewam na jaki temat. Nie wydaje mi się, żebyś chętnie ze mną gadała.- zmierzył mnie twardym spojrzeniem, a ja poczułam, że czerwienią mi się policzki.
-Przepraszam, ja...- westchnęłam, a potem doszłam do wniosku, że nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.- Przepraszam. Wiem, że głupio wyszło, ale musimy pogadać. Masz czas?
-Chwilę.- odparł po chwili.
-Chodzi o Tomka. Nie odzywa się do mnie, nie ma go już od pewnego czasu i zwyczajnie się o niego martwię. Jest moim przyjacielem, a nawet nie wiem, co się z nim dzieje. Pomyślałam, że może ty wiesz, gdzie teraz jest. -powiedziałam z wahaniem, modląc się, żeby stojący obok mnie skejt mi pomógł.
-Oj Lena, Lena. - westchnął z rękoma w kieszeniach. Przez chwilę nie odzywał się, jakby walcząc ze sobą, a ja już straciłam nadzieję, że cokolwiek mi powie. Wtedy jednak spojrzał na mnie uważnie. -Jest na Borowskiej.
W myślach zaczęłam przerzucać nazwy znanych mi ulic, ale nie mogłam skojarzyć o którą chodzi. Widząc moją niewyraźną minę, dodał:
-Lena, to jest szpital. Tomek leży w szpitalu.
Z płuc uszło mi całe powietrze.
-Ty sobie żartujesz, prawda?
Niestety odpowiedzią na moje pytanie była jego kwaśna mina. Potem odwrócił się na pięcie i wmieszał w tłum licealistów, zostawiając mnie samą na środku korytarza z mętlikiem w głowie.
Niewiele myśląc wróciłam pod klasę, a potem zabrałam plecak i ruszyłam do szatni. Ubierałam płaszcz, gdy zadzwonił dzwonek.
-Hej, co jest?- zatroskana twarz Majki pojawiła się między wieszakami.
-Muszę coś sprawdzić. Powiedz, że poszłam do dentysty.- powiedziałam,a potem minęłam ją i pobiegłam na przystanek.
*
Autobus zatrzymał się niedaleko ogromnego budynku. Nowoczesny szpital był naprawdę wielki i choć wiele o nim słyszałam, to na żywo widziałam go może z raz albo dwa. Obok błękitnego budynku, przed którym rozciągał się równie duży parking, stał też inny. Jak się dowiedziałam, był to Wydział Farmacji z Analityką Medyczną wrocławskiej uczelni medycznej. 
Weszłam do środka przez rozsuwane drzwi, mijając mężczyznę w piżamie, który stał przed budynkiem w kapciach i byle jak narzuconej kurtce i palił papierosa. Cóż, budynek był wielki, a ja nawet nie wiedziałam, czego szukam. Byłam tu po raz pierwszy i nie miałam pojęcia, jak odnaleźć Tomka. Oczywiście, jeżeli nie był to okropny żart jego kumpla. Równie dobrze mogli się teraz obaj zaśmiewać z tego, że uwierzyłam w tę bzdurę. Z drugiej strony, wolałabym, żeby mnie wyśmiali, niż żeby Tomek faktycznie trafił do szpitala.
W wielkim holu pełno było ludzi w białych fartuchach. Patrząc na ich twarze, od razu zrozumiałam, że są to stażyści. Podeszłam do jednej z dziewczyn, która stała samotnie przy automacie do kawy.
-Przepraszam. Mogłaby mi pani powiedzieć, jak znaleźć tutaj kogoś? Dowiedziałam się, że jest tu mój przyjaciel i chciałabym go odwiedzić.
-Pewnie. Choć, pokażę ci, gdzie udzielą ci informacji.- uśmiechnęła się i ruszyła ze mną, roztaczając wokół nas zapach waniliowej kawy.
-Musisz chyba poczekać. Widzę, że nie ty jedna przyszłaś akurat teraz w odwiedzinach. 
-Dziękuję za pomoc.
-Drobiazg. - uśmiechnęła się, a potem zniknęła w jednej z wind, a ja ściągnęłam płaszcz, czekając na swoją kolej. Im mnie ludzi przede mną było, tym bardziej się denerwowałam.
-Dzień dobry, szukam Tomka Zielińskiego. -powiedziałam cicho, kiedy kobieta za ladą popatrzyła na mnie wyczekująco. Kiwnęła głową i zaczęła stukać coś na klawiaturze. Chwilę potem podała mi, na który oddział mam się skierować. Widząc moją niewyraźną minę, zapytała:
-Wszystko w porządku?
-Tak, tak.- odpowiedziałam machinalnie. - Dziękuję. 
A potem na nogach jak z waty dotarłam do jednej z wind, czując, że robi mi się niedobrze. Tomek faktycznie trafił do szpitala i to kilka dni temu, a ja nawet nic o tym nie wiedziałam. Bałam się, bo nie wiedziałam co mu się stało i w jakim jest stanie. 
Drzwi windy otworzyły się, a ja nabrałam w płuca powietrza.
Czułam się, jakbym miała zaraz zemdleć.
*
Ktoś się tego spodziewał? ;)

Przyznam się, że w tym fragmencie jak i kolejnym może być trochę wątków autobiograficznych, ale tylko dotyczących wyglądu szpitala, bo nie raz przydarzyło mi się widzieć jego wnętrze, kiedy odwiedzałam siostrę. :)

Co do naszych wszystkich bohaterów, a w szczególności trójcy Lena-Tomek-Adrian mam od dawna ustalone plany. Które bardzo szybko zostaną wykonane w stu procentach. Ten post, to już rozdział siedemnasty. Do epilogu jeszcze jakieś dwa, trzy rozdziały. Zależy, czy rozwiąże mi się język podczas ich pisania. ;)

Przy okazji zapraszam na wakacyjną. :)

Szkoda tych naszych Skrzatów. Pierwszy set mecza z Zaksą był świetny, a potem... nagle jakby czegoś brakło. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe. Kiedy już wiedziałam, że tego nie wygramy, miałam tylko nadzieję, że MVP zgarnie Bociek i na szczęście się tak stało. ;) Bardzo go lubię, grał świetnie i zasłużył na to wyróżnienie. :)


24 komentarze:

  1. Czyżby Adrian znalazł sobie jakąś nową dziewczynę, a o Lenie już zapomniał??Wcale bym się nie zdziwiła, ale wyjdzie na Tomka i Michala co wart był;) A co do Tomka to mam nadzieję, że nic poważnego się mu nie stało, ale skoro leży już półtora tygodnia w szpitalu to ja nie wiem. A co to Skry. To humor mi się zepsuł i poklóciłam się z mamą. Bo ona tych meczy strasznie nie nawidzi a ją potrafię kilka jednego dnia obejrzeć;) Mam nadzieję, że poprawią swoją grę i za tydzień rozwalą JW;)
    Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice zawsze oglądają ze mną mecze. Mój tato ostatnio zapytany przez mamę komu kibicuje odpowiedział, że Skrze, bo ja ją lubię i był ze mną na jej meczu. A oczywiście, jak zaczęli przegrywać, to stwierdził, że on im jednak nie kibicuje. Mój tato :D

      Usuń
    2. Zazdroszczę Ci. U mnie mama tylko "Wyłącz ten hałas" albo "Głowa mnie boli od tego szumu" i tak dalej;) Ale co tam;D Co mam obejrzeć i tak obejrzę;*

      Usuń
    3. Wiesz, moja mama już przechodziła ,,siatkówkomanię'' z moim ojcem kilka lat wcześniej, więc przywykła do oglądana meczy. A tato, że już kiedyś oglądał, ale samą reprezentację, to przeze mnie ogląda też Skrę ;)

      Usuń
  2. Tak myślałam, że to właśnie Tomek chciał z Leną porozmawiać o tym co jest między nią a Adrianem. I spodziewałam się, że zadowolony nie będzie. :P aczkolwiek myślałam, że zrobi to bo sam uzna to za słuszne, a nie dlatego, że brat Leny ją poprosił, choć pewnie jedno z drugim się łączy. Jestem ciekawa(jak zawsze) co z tego wszystkiego wyniknie, ale jeszcze bardziek ciekawi mnie dlaczego Adrian przestał się odzywać. Czyżby chłopcy mieli rację i Lena już mu się znudziła? Oczekuję w następnych rozdziałach wyjaśnień :P zastanawia mnie też co spowodowało, że Tomek jest w szpitalu i mam nadzieję, że to nic poważnego, chociaż to, że przebywa tam tak długo wskazuje na coś kompletnie odwrotnego. Cóż, poczekam i się dowiem. :)
    Odnośnie Skry...forma im strasznie faluje. A szkoda.
    Pozdrawiam!
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę cię zapewnić, że i Tomek chętnie by z nią na ten temat pogadał, a to, że i Michał go o to poprosił to pewnie zbieg okoliczności. ;)
      Szkoda, szkoda tej naszej Skry. Mam nadzieję, że będzie lepiej. :)
      Wracam do nauki ;)

      Usuń
  3. Tak myślałam, że to właśnie Tomek chciał z Leną porozmawiać o tym co jest między nią a Adrianem. I spodziewałam się, że zadowolony nie będzie. :P aczkolwiek myślałam, że zrobi to bo sam uzna to za słuszne, a nie dlatego, że brat Leny ją poprosił, choć pewnie jedno z drugim się łączy. Jestem ciekawa(jak zawsze) co z tego wszystkiego wyniknie, ale jeszcze bardziek ciekawi mnie dlaczego Adrian przestał się odzywać. Czyżby chłopcy mieli rację i Lena już mu się znudziła? Oczekuję w następnych rozdziałach wyjaśnień :P zastanawia mnie też co spowodowało, że Tomek jest w szpitalu i mam nadzieję, że to nic poważnego, chociaż to, że przebywa tam tak długo wskazuje na coś kompletnie odwrotnego. Cóż, poczekam i się dowiem. :)
    Odnośnie Skry...forma im strasznie faluje. A szkoda.
    Pozdrawiam!
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, przepraszam, że dwa razy, ale telefon nie chciał współpracować :p
      VE.

      Usuń
  4. Ale czy Tomek nie może powiedzieć Lenie o co tak dokładnmie chodzi mu z tym Adrianem?
    jak mogłaś skończyć w tym momencie? :D no ale poczekam, do mam nadzieje że się dowiem ;)
    Co do meczu, szkoda mi ich, pierwszy set był naprawde dobry, a reszte zostawie bez komentarza, oby było tylko lepiej! ; )
    Pozdrawiam, Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej... nie :D
      Wszystko będzie jasne w kolejnym rozdziale, przysięgam :)
      Wylądowaliśmy na 5 miejscu tabeli, mam nadzieję, że jeszcze się wbijemy na wyższe szczeble ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Mam dziwne przeczucie, że Tomek jest w szpitalu przez Adriana.. Czyżby jakieś pobicie? Jestem ciekawa czy trafiłam. Nie pozostaje mi noc innego jak czekać na kolejną część, może się coś wyjaśni ;)/J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)
      Dowiesz się, czy Twoje przypuszczenia były słuszne dopiero w niedzielę. :)

      Usuń
  6. Podejrzewałam, że niechęć Tomka względem Adriana musi być poparta jakimiś konkretnymi przykładami z rzeczywistości. No i skoro Michał również jest przeciwny temu związkami to rzeczywiście coś musi być na rzeczy. Jeśli rzeczywiście każdą dziewczynę traktuje jak zdobycz i skacze z kwiatka na kwiatek to znaczy, że nie był wart ani chwili uwagi Leny.
    Jak mogłaś urwać w takim momencie?;) Teraz cały tydzień będę się zastanawiać co dzieje się z Tomkiem. A zważywszy na to, że od półtora tygodnia nie dawał znaku życia to chyba nic dobrego. Oj, coś mi się wydaje, że jeszcze nas zaskoczysz jakimś zwrotem akcji, justberrry!;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłabym sobą, gdybym w takim momencie tego nie zostawiła. :D Aj, zanim się obejrzysz, będzie już niedziela i zaspokoisz swoją ciekawość. Ja na przykład nawet nie mam zbyt wiele czasu, żeby w tygodniu głowić się nad kolejnymi rozdziałami, bo cały czas zabiera mi szkoła, więc zajmuję się tym przeważnie od piątku do niedzieli. ;)
      Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. gdy przeczytałam o pobycie Tomka w szpitalu, od razu jakoś skojarzyłam z tym to, że Adrian nie odzywał się do Leny. pierwszy pomysł, to właśnie taki, że chłopak Zawadzkiej pobił jej przyjaciela :/ może rozmawiali o Lenie i póściły im nerwy? Z niecierpliwością czekam na następny rozdział ;) pozdrowienia Justynkaa :D
    zapraszam też do mnie: zagubiona-w-swiecie-marzen.blogspot.com
    liczę na jakiś ślad po sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Nie powiem nic, bo się wydam. Wszystko okaże się w kolejnym rozdziale. :)
      Naprawdę, wpadłabym i zostawiła jakiś komentarz, ale totalnie nie wyrabiam się z czytaniem blogów, które śledzę od dawna. Może w najbliższej przyszłości poszerzę to grono, ale nic nie obiecuję. ;)

      Usuń
  8. niefajnie się porobiło...
    Tomek w szpitalu? To chyba nie jest przypadek.
    I do tego ten Adrian. Nie podoba mi się to wszystko :<
    Oby tylko nic poważnego Tomkowi nie było...
    No nic, czekam na dalsze wydarzenia :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, niefajnie. ;) Chociaż gdyby było cały czas sielsko, to nie byłoby ciekawie. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Przeczytałam :) Odezwę się jak znajdę chwilkę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu przepraszam, że dopiero, ale czasu brak :) Ale się porobiło. Mam nadzieję, że Lena wreście się opamięta i rozstanie się z Adrianem. Każdy jej to mówi, a ona i tak robi po swojemu. Co do Tomka to lepiej żeby się nic nie stało bo polubiłam chłopaka :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Spokojnie, ja też mam tyły. ;)
      Wszyscy lubią Tomka, prawie nikt nie lubi Adriana. Takiego fenomenu się nie spodziewałam, wymyślając tę historię :D
      Adrian nie jest taki zły przecież. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Chce juz wiedzieć a do niedzieli daleko :(

    Tomek w szpitalu, Adrian się nie odzywa to nie jest przypadek.
    Jestem strasznie ciekawska co do Tomeczka i jego zdrowia ,i oczywiście jak znalażł sie w szpiatlu.

    Pozdrawiam Wolna !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)
      Tydzień zleci bardzo szybko, za szybko. Jak zawsze.
      Takie pocieszenie. ;)

      Pozdrawiam :)

      Usuń