-Ciii, Lenka. - uspokajająco szeptał Michał, kiedy zanosiłam się od płaczu. Po chwili poczułam, że auto zatrzymuje się i usłyszałam charakterystyczny dźwięk gasnącego silnika. Przetarłam opuchnięte oczy, próbując zorientować się, gdzie jesteśmy. Parking, na którym się zatrzymaliśmy, znajdował się między kilkoma wysokimi blokami. Place zabaw, małe sklepiki... to wszystko uświadomiło mnie w przekonaniu, że jest to jakieś osiedle. Kątem oka wyłapałam, że Michał odpina pasy.
-Zaraz wrócę, poczekaj. - odpowiedział, łapiąc moje pytające spojrzenie. Chwilę później patrzyłam, jak szybkim krokiem kieruje się do jednego z bloków, a potem znika w jego wnętrzu.
Rozglądałam się po otoczeniu, nie mając nic lepszego do roboty i starając się nie zerkać w lusterko, aby nie zobaczyć, jak okropnie wyglądam, bo co do tego nie miałam wątpliwości. Michała nie było kilka minut, nim się obejrzałam, otworzył drzwi od strony pasażera.
-Chodź.
Wyszłam na chłodne powietrze. Deszcz już się uspokoił, jednak nadal padała mżawka. Poszłam za bratem do bagażnika, z którego wzięłam rzeczy potrzebne mi następnego dnia, a po zamknięciu auta, ruszyliśmy w stronę budynku.
-Dzisiaj przenocujemy u mojego kolegi, a jutro czegoś poszukam.- powiedział krótko.
-Jakiego kolegi?- zapytałam, kiedy wciskał guzik w windzie z numerem 3. piętra.
-Nie znasz, pracujemy razem. Ale jest spoko, więc się nie martw. - powiedział, próbując posłać w moją stronę pokrzepiający uśmiech. Kiedy winda zatrzymała się na naszym piętrze, stanęliśmy przed jednymi z drzwi. Chwilę później otworzyły się, a w nich ukazała się postać kolesia, którego nigdy w życiu nie widziałam. Ubrany w bluzkę w czerwoną kratę i jeansy spojrzał na mnie swoimi szarymi oczami, marszcząc brwi, gdy przesunął wzrokiem po mojej opuchniętej twarzy.
-Wejdźcie. - powiedział, usuwając się nam z przejścia. Gdy ściągnęliśmy kurtki i buty, zostawiając je w przedpokoju, oprowadził nas po swoim małym mieszkanku. Dwa pokoje, kuchnia i łazienka, wszystko dość małych rozmiarów. Jedynym cieszącym mnie faktem było to, że najwidoczniej właściciel tego mieszkanka musiał regularnie je sprzątać, bo nigdzie nie walały się znoszone skarpety, a na meblach nie zalegała metrowa warstwa kurzu. Po przekroczeniu progu jednego z pokoi, kolega mojego brata kazał nam zostawić w nim rzeczy. Kilka sekund pozwoliło mi na ocenę tego biednie urządzonego pokoju, w którym oprócz meblościanki stała jeszcze rozkładana kanapa, a na podłodze leżał ogromny dywan.
-Chcecie herbaty, kawy? - zapytał, kiedy weszliśmy za nim do kuchni.
-Herbatę.- powiedziałam, kiedy spojrzał na mnie pytająco.
Kiedy w oczekiwaniu na parzący się napój siedzieliśmy przy stole, popatrzył na mnie po raz kolejny, lekko się uśmiechając.
-Ja się przecież nie przedstawiłem. Adrian.
-Lena. - uścisnęliśmy sobie ręce nad jasnym blatem.
-Proszę. - podał mi cukier, żebym posłodziła sobie herbatę. Mieszałam w kubku nagrzaną łyżeczką, wpatrując się w tworzący się w ciemnym napoju wir i wsłuchując się jednym uchem w rozmowę między siedzącymi przy stole chłopakami.
-Troskliwy ojczulek wrócił do domu?
-Weź mi nawet o nim nie wspominaj. - odpowiedział Adrianowi Michał z nutką zdenerwowania w głosie. Wnioskując z ich rozmowy, musieli być dobrymi znajomymi. Ta teoria sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać, ile rzeczy jeszcze nie wiem o swoim bracie, który niewiele ostatnio ze mną rozmawiał. Doszłam do wniosku, że tak naprawdę nie mówił o sobie zbyt często, jeżeli już zdarzało nam się wymienić ze sobą kilka zdań. Na ile można nie znać swojego brata? W tym czasie rozmowa zeszła na interesujący mnie temat.
-No i co dalej? - spojrzeli na siebie, mnie jakby całkowicie ignorując. Poniekąd cieszyłam się z faktu, że nie wciągają mnie do rozmowy na siłę, a częściowo czułam się dyskryminowana. Jak małe dziecko, którego nikt nie pyta się o zdanie, bo wierzy, że nie uzyska wartościowej odpowiedzi.
-Kurczę nie wiem. Zaczynam myśleć, że to był głupi pomysł. Działanie pod wpływem emocji chyba nie jest zbyt odpowiedzialne. - mruknął Michał, pochylając głowę nad swoim kubkiem i wpatrując się w jego zawartość. - Z drugiej strony nie mam zamiaru tam wracać z podkulonym ogonem.
-Czyli nieciekawie. Wiesz, pozwoliłbym wam zostać dłużej, ale jutro wraca mój kumpel, a w końcu nie powiem, że ma spać na ulicy, bo zagospodarowałem jego pokój.
-Pewnie, nie martw się stary. Damy sobie radę.
-Jak się powiedziało ,,A'' to trzeba powiedzieć ,,B''. - westchnęłam, czując nerwowy ścisk w żołądku, na myśl o powrocie do domu. Michał popatrzył na mnie smutnymi, niebieskimi oczami, a potem wyszedł do drugiego pokoju, żeby w oknie zapalić papierosa. Zostałam sam na sam z Adrianem, który bez skrępowania mi się przyglądał. Speszona, wbiłam wzrok w brązowe ślady, jakie herbata pozostawiła na praktycznie pustym już kubku.
-Twój brat ma głowę na karku i choć może wydawać się nieodpowiedzialny, to na pewno ma jakiś plan. Będzie dobrze. - przerwał niezręczną ciszę panującą w pomieszczeniu. Spojrzałam na niego, przyglądając się jego krótko obciętym czarnym włosom i szarym oczom. -Dużo mi o Tobie mówił i dobrze wiem, o co mu chodzi. On sam byłby gotów wrócić do domu, żeby słuchać naśmiewania się ze strony ojca, ale ponad swój honor stawia sobie rolę starszego brata, rozumiesz?
-Co masz na myśli? - zapytałam zaintrygowana, bo najwidoczniej rozmowa na ten temat nie raz się między tą dwójką odbywała. Adrian nachylił się nad blatem, ściszając głos.
-Mówił mi, że nienawidzi ojca, ale jeszcze bardziej nie cierpi tego, kiedy jesteś nieszczęśliwa. Dla ciebie zrobiłby wszystko, po prostu jesteś dla niego ważna. Nie raz wspominał, że chciałby cię przed tym wszystkim chronić, chociaż nie wie jak. Oczywiście, wasza matka też jest dla niego ważna. - powiedział, jakby odpowiadając, na pytanie, które zadałam sobie w myślach. - Ale dobrze wie, że ta kobieta siedzi w tym za głęboko. Po prostu jesteśmy już tak skonstruowani, że czasami uzależniamy się od pewnych osób, sytuacji. Wydaje mi się, że problem ojca przeszedł na waszą matkę.
-Mama nie jest... - przerwałam, irytując się.
-Jeżeli nie, to dlaczego zamiast wyrzucić go od razu za drzwi, myśli nad daniem mu kolejnej szansy, choć powinna wiedzieć, że i tak nie dotrzyma danej obietnicy? Człowiek uczy się na własnych błędach, o ile ma ochotę się czegoś nauczyć.
-Myślisz... - znów próbowałam mu przerwać, a on nadal ciągnął swój wywód.
-Słuchaj, studiowałem psychologię i dobrze wiem, o czym mówię. Michał nie mógł zrobić nic innego, bo Twoja matka jest w takim momencie, że tylko ona sama może zdecydować, czy chce z tego wyjść, czy nie, poza tym nie dostrzega faktu, że powinna się od tego wszystkiego odciąć. Twój brat po prostu stwierdził, że nie da i Tobie zwariować, dlatego tu jesteś.
Nim zdążyłam odpowiedzieć, usłyszałam kroki w przedpokoju. Adrian odsunął się, opierając plecy na krześle, tak że gdy Michał wszedł do pomieszczenia, oboje milczeliśmy i wyglądaliśmy na zajętych swoimi kubkami. Gdy obaj pogrążyli się w rozmowie na neutralny temat, ja milczałam, zastanawiając się nad słowami Adriana. Z każdym kolejnym spojrzeniem, które mi posyłał, czułam się dziwnie. Zrozumiałam, że Michał musiał się z nim przyjaźnić i nie są tylko zwykłymi znajomymi, bo choć mój brat czasem mnie zaskakiwał, to wiedziałam, że swoje sekrety trzyma tylko dla siebie. Chyba, że nie potrafi sobie z nimi radzić.
Wstałam od stołu, przyciągając ich spojrzenia.
-Muszę nauczyć się na sprawdzian. - powiedziałam, wychodząc z kuchni. W pokoju siadłam na kanapie i otworzyłam książkę, ale nie widziałam wydrukowanych w niej słów. Cały czas nękała mnie myśl, że jest ktoś, kto zna naszą tajemnicę na tyle dogłębnie, żeby jeszcze wyciągnąć z niej wnioski. Ten człowiek wiedział o nas aż tyle, za dużo według mnie. Miałam nadzieję, że kiedyś nie odwróci się to przeciwko nam. Ale jedną z nabytych cech, które nie istniały we mnie zanim ojciec nie zaczął nas oszukiwać, była właśnie nieufność i chyba nic nie było w stanie zmienić tego, że zaczynałam widzieć wszystko w czarnych barwach.
*
Chyba wyszedł dużo krótszy niż poprzedni, ale wolałam urwać teraz, niż później w połowie. ;)
Tak mi czas zapina, że prawie zapomniałam, że nowy post już dzisiaj. ;) Ale mam straszne urwanie głowy, naprawdę.
Zastrzyki na półce w pokoju stoją, a pierwszy czeka mnie dopiero na początku października. Takie są kolejki do lekarza specjalisty, a gdyby nie to, że już u niego byłam, to czekałabym z pół roku.
Jak na rehabilitacje z resztą.
Nie mam czasu na czytanie książek, opowiadań, na pisanie ledwo go starcza, przepraszam was najmocniej. Na pewno pojawię się u tych, których czytam, z maksymalnym spóźnieniem, ale zawitam. Jutro już piątek, to wieczorkiem zacznę ogarniać. ;)
Weekend nadchodzi ♥
Co z tego, że będę się podczas niego ostro zakuwać. Przynajmniej się wyśpię. ;)
U was też tak ciężko o czas wolny?
Wiem, głupie pytanie.
Kolejny post w poniedziałek, koło 16.
Pierwsza?
OdpowiedzUsuńZdaje się, że tak ;) Lenę i Michała czeka teraz trudny okres. Niby gardzą ojcem, ale od matki nie powinni się odwracać. Wydaje mi się, że ta kobieta w jakiś sposób jest uzależniona od tego człowieka i czuje się wobec niego z jakichś powodów zobowiązana. Mimo wszystko uważam, że musi w pierwszej kolejności wziąć pod uwagę uczucia swoich dzieci. Skoro one nie akceptują go w swoim życiu, to powinna dołożyć starań żeby nie zakłócał więcej ich spokoju.
UsuńMam wrażenie, że brat Zawadzkiej czasami najpierw coś robi, a później dopiero myśli, stąd ta spontaniczna decyzja o wyprowadzce :) Mimo wszystko widać, że jest naprawdę fantastycznym starszym bratem, któremu leży na sercu dobro młodszej siostry. Jako jedynaczce zawsze wydawało mi się, że rodzeństwo to grupa ludzi nieustannie drących ze sobą koty (przynajmniej tak wynikało z moich obserwacji), a tymczasem okazuje się, że w trudnych chwilach potrafią trzymać się razem.
Ja nawet w weekend się nie wyśpię, bo od najbliższej soboty będę chodzić na korepetycje z matmy. No ale jeśli człowiek chce zdać maturę to jest gotów do największych poświęceń ;D
Pozdrawiam ;)
Definitywnie jesteś pierwsza. ;)
UsuńMoże treść dotyczącą opowiadania pominę, bo nie chcę się zdradzać, ale na tę dotyczącą rodzeństwa odpowiedzieć mogę. :)
Sama jestem tą najstarszą, bo mam młodszą siostrę i choć nie powiem, często się kłócimy i to przeważnie o błahostki, to jednak kiedy któraś z nas ma jakiś problem, druga jej pomaga albo staje w jej obronie. Myślę, że to normalne, jeśli chodzi o rodzeństwo i to właśnie jest w tym piękne. Choć wiadomo, zdarzają się wyjątki. ;)
Mi tylko wysypianie pozostało, bo jak spisałam co mam w weekend zrobić... Na korki nigdy nie chodziłam, a że odpuściłam sobie rozszerzoną matmę na maturce i tylko podstawę będę robić, to dam radę. Nie wiem jeszcze jak z chemią, ale kurczę, szkoda mi kasy. Tym bardziej, że zawsze się bez nich obchodziłam. No nic, zobaczymy, ważne żeby nam obu maturka poszła jak najlepiej. ;)
no to rezerwejszyn!
OdpowiedzUsuńNie. Ja chyba nie zaufam Adrianowi, choćbym bardzo chciała. Nie wiem dlaczego, po prostu mam takie dziwne odczucie.
UsuńI jak najbardziej rozumiem decyzję rodzeństwa. Pochopną decyzję, ale ja chyba postąpiłabym tak samo.
KC MICHAŁ!! <3 :D
Haha :D
UsuńMichał na pewno byłby zadowolony, choć może pokaźne grono jego fanek wśród czytających to opowiadanie mogłoby go speszyć. Jeszcze by się za dziewczyny wziął i siostrę zostawił na pastwę losu. :D
Wydaje mi się, że na temat Adriana jeszcze zdążysz wyrobić sobie zdanie. ;)
Udało mi się na chwilkę wyrwać, więc mam czas na skomentowanie, choć będzie krótko, bo trzeba wracać do obowiązków. :)
OdpowiedzUsuńPo pierwsze: nie lubię ojca Leny i Michała, o.
Po drugie: szkoda, że ich mama nie potrafi się przeciwstawić i jest na tyle naiwna, by po raz kolejny wybaczać.
Po trzecie: Michał to wspaniały brat. Warto docenić, że nad wszystko przedkłada szczęście swojej siostry, że jest gotów zrobić wszystko, by była uśmiechnięta. Mam nadzieję, że się mu to uda.
Po czwarte: nie wiem jaki jest Adrian, ale mam nadzieję, że Lena i Michał mogą mu w pełni zaufać. Wierzę, że nie rozpowie nic, co sam już o nich wie.
Po piąte: mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Lena i Michał na to zasługują.
Uciekam już niestety, czeka mnie nauka na kartkówkę z ekonomiki. W poniedziałek będę, choć nie mam zielonego pojęcia o której godzinie. Ale będę. :)
Ściskam. :)
VE.
Obowiązki, obowiązki i jeszcze raz obowiązki. Znam ten ból, aż za dobrze. Mój grafik pęka w szwach.
UsuńCóż za uporządkowany komentarz! Wszystkie Twoje pięć punktów bardzo mi się podoba i jakoś tak dziwnie mi przypomniało o notatce z polskiego, którą muszę zrobić. ;)
Mam nadzieję, że kartkówka poszła dobrze. ;)
Ściskam i do przeczytania w poniedziałek. :)
no to do następnego :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńPodoba mi się taki Adrian, nowy Adrian. Intrygująco-pociągający Adrian.
OdpowiedzUsuńMieć takiego brata to skarb. Wiem co mówię, sama takiego mam, ale nie mam takiej sytuacji w domu. Brat zwłaszcza starszy to świetna sprawa.
Bardziej niż sam ojciec Leny wkurza mnie ich matka, moim zdaniem nie robi dobrze. Jej dzieci przez jej wybory cierpią.
Serdecznie zapraszam na NAIWNOŚĆ DRUGĄ- Tę dwójkę przyciąga do siebie dziwna siła. Czyżby okazała się ona kiedyś miłością ? A może to strach przed samotnością stawia ich na swojej drodze? Drugie spotkanie i pierwsze wyznania przeczytasz w rozdziale.
heroicznanaiwnosc.blogspot.com
Pozdrawiam Annie.
Adrian powtórzone aż trzy razy musi coś oznaczać. ;) Koleś pojawił się dopiero w jednym rozdziale i już takie wrażenie na Tobie wywarł. ;)
UsuńA ja brata nie posiadam niestety albo stety. Najstarsza jestem i jakoś przyzwyczaiłam się do tej roli. ;)
Jak ja chcę takiego brata Michała... Podoba mi się to w jaki sposób próbuje ochronić Lenę. Mimo że to nieprzemyślane. :)
OdpowiedzUsuńSzkoła kochana szkoła. Mi zmienili plan po raz drugi i od poniedziałku ma obowiązywać do końca półrocza. Bardziej pochrzanionego planu nigdy jeszcze nie miałam. :( Mi też ledwo co starcza czasu na wszystko. Nawał roboty przeraża, a będzie jeszcze więcej, tak do maja. A potem FREEDOM! :)
Nieodpowiedzialnie się zachował, patrząc też na inne tego aspekty... ale nic nie mówię, bo się zdradzę! ;)
UsuńU nas zmian nie ma i się nie zapowiadają. Dobrze, bo lubię swój plan, choć wiem, że siatki godzin i tak nam nie zmienią, czyli nadal będę mieć raz 5, trzy razy 6 i raz 7 lekcji :) Czekam na te FREEDOM i jednocześnie się boję. Ale trzeba być jak najlepszej myśli. ;)
Wiesz ja też się boję, bo przecież w czerwcu będą wyniki, a potem wyścig szczurów o dostanie się na uczelnie, a potem szukanie mieszkania (co mnie przeraża, jak ja sama sobie poradzę w nowym miejscu... :D :D)Ale w sumie będzie można dłuzej się wyspać. :)
UsuńWyścig szczurów to idealne określenie na to wszystko. Jak już mnie gdzieś przyjmą, to będzie z górki.
UsuńMam nadzieję, że przyjmą :D
Moja mama już mi gada, że nie wyobraża sobie mnie samej na studiach, jak ja sobie radę dam...
Usuń,,Justyna sama w wielkim mieście'' mogłoby być świetnym filmem :D
Po raz enty powtarzam, że chce takiego brata jak Lena. Nawet oduczyłambym go palić. Niby nieprzemyślane, ale dobrze, że mają się gdzie podziać. Mam nadzieję, że uchroni Lene przed tatusiem. Ciekawe co on takiego zrobił, że go nienawidzą. Matka jest głupia ja już dawno bym go wyrzuciła z ich życia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Myślę, że od tych waszych zachwytów nad Michałem powinna uderzyć mu do głowy woda sodowa. Rozpuścicie mi chłopaka, no! ;)
UsuńWszystko okaże się w swoim czasie, bo nie byłoby tej zabawy. ;)
Pozdrawiam.
Oj tam, oj tam. Sodówa mu nie odbije.
Usuń;)
UsuńZresztą Michały to fajne chłopaki :)
UsuńYhym, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. :)
UsuńRezerwejszyn.! ;33
OdpowiedzUsuńzanim napiszę coś sensownego: nie znoszę, kiedy nie mam dostępu do internetu, a wiem, że tutaj jest nowy rozdział! -dziękuję za uwagę!
OdpowiedzUsuńJakoś nie dziwi mnie zachowanie Michała - cudowy brat, bo może i zakupami się nie wyrobi, to i tak siostrze pomoże i nie pozwoli by jej gość niszczył życie.
Wiesz, Adrian wydaje mi się być miłym gościem, ale umówmy się, że sporo jest osób, które doskonale udają, dlatego też wolałabym tak jak Lena zachować ostrożność.
Jeszcze jedno pytanie: co to jest za ojciec?! Nie wiem nawet jak to określić. Gość mnie totalnie wkurzył. Być może dlatego, że ja mam cudownego tatę i nie wyobrażam sobie, że ktoś tak ważny w życiu człowieka jak ojciec może być takim potworem. Lenka i Michał mają naprawdę ogromnego pecha. Strasznie im współczuję!
Wracając do Adriana: zgadzam się, że ich matka może być w to mieszana. Ba!, ja jestem o tym jakoś dziwnie przekonana. Bo chociaż została postawiona w trudnej sytuacji, to nie powinna kolejny raz zaufać komuś, kto skrzywdził ją. Ale gdyby zranił tylko ją, a nie jeszcze jej dzieci, to mogłaby niszczyć dalej sobie życie. A jednak jest jeszcze Michał i Lena, dla których dobra powinna zostawić faceta! (oooOOo! Nie wiem, czy zrozumiałaś co miałam na myśli)
Ciężko o czas wolny to nawet delikatne określenie :(
Nadrabianie zaległości z gimnazjum, materiał bieżący i bardzo ciekawy zapis w nowej ustawie programowej doprowadziły do tego, że jeżeli w ciągu tygodnia zdarzy mi się wejść przed komputer to... Nie, to raczej się nie zdarza! Ale udało mi się wygospodarować czas, żeby w miarę regularnie tu być.
A ja nie znoszę, kiedy internet mi siada, a mam dodać nowy rozdział! ;) Zarazem bardzo mnie cieszy, że czekasz na kolejne fragmenty, miód dla moich oczu. ;)
UsuńPo tak krótkim fragmencie chyba ciężko jest ocenić ,,nowego'' w opowiadaniu Adriana, ale jak pisałam już u góry, będziecie miały czas, żeby wyrobić sobie na jego temat opinię. ;)
Ta rodzina ogólnie jest pomieszana, jeśli wiesz o co mi chodzi. Jak na razie nie wiadomo, o co dokładnie biega, mam namyśli relacje między nimi i rodzinne sekreciki, ale wszystko z czasem się tu pojawi. ;) I doskonale rozumiem o co chodziło Tobie - matka, idąc za dobrem swoich dzieci powinna zrezygnować z męża, nawet jeśli go kocha, bo w końcu wyrządza im krzywdę taką samą, jak ojczulek.
'
Czas wolny? A co to takiego?
Ja na komputerze i tak siedzę często, w porównaniu z Tobą, bo u mnie w klasie komunikacja odbywa się przez fejsa, a często wiadomości, które przydadzą się mi na lekcji czy wskazówek do zadań z matmy muszę szukać u wujka Google. ;) Gdyby nie to, komputer obrósłby kurzem.
Cieszę się, że Michał jest takim wspaniałym bratem. Potrafi poświęcić się dla siostry i chce dla niej jak najlepiej. Fajnie, że Lena ma w nim wsparcie w tak trudnej chwili. :)
OdpowiedzUsuńAdrian okazał się intrygującą postacią, myślę, że jeżeli jest przyjacielem Michała to musi być naprawdę fajnym człowiekiem. Podoba mi się też jego psychologiczne podejście do rozmowy z Leną. ;)
Matka rodzeństwa wg mnie zachowuje się nie fair wobec swoich dzieci. Mam nadzieję, że kobieta jeszcze przejrzy na oczy
Przepraszam, że dopiero teraz czytam ten rozdział, ale w czasie tygodnia nie miałam czasu. Już mieliśmy test z całego gimnazjum z matematyki i chemii i ustne wypowiedzi na polskim.Ogólnie przerażają mnie wymagania nauczycieli, ale możr tylko nas straszą ;)
Pozdrawiam serdecznie,
K. :)
Nie przepraszaj, bo ja sama ,,święta'' nie jestem, też mam masę roboty i zero wolnego czasu. Teraz w tym tygodniu mamy jeszcze test wiadomości z matematyki z dwóch lat liceum, więc muszę przycisnąć się do nauki.
UsuńNa początku wszystko jest straszne, a potem się przyzwyczajasz. Będzie dobrze :)
Nie podoba mi się zachowanie matki rodzeństwa. Ojciec wiadomo jaki jest, skrzywdził całą rodzinę swoimi czynami, ale to już wiemy. Natomiast mama... Zamiast się postawić, załatwić tę sprawę do końca, to zachowuje się nieodpowiedzialnie i lata jak chorągiewka na wietrze. A teraz jeszcze chce mu wybaczać? No coment.
OdpowiedzUsuńDobrze że Lena ma Michała, który nie pozwoli im zginąć. Natomiast czy Adrian jest godzien zaufania, dopiero się okaże. To, że ma gadane i robi psychologiczne teściki, o niczym jeszcze nie świadczy. Musi dowieźć tego swoimi czynami. Oni są już na tyle poszkodowani przez życie, że z doświadczenia powinni być raczej sceptycznie nastawieni do ludzi i ostrożnie wybierać sobie przyjaciół. Zobaczymy co to będzie dalej :)
Całuję, S. :*
+ pojawił się 3 Krzysztof, zapraszam http://konfabulacja.blogspot.com/
Do Krzysztofa jeszcze nie dotarłam, może niedługo to zrobię. Zależy, bo ostatnio cierpię na brak czasu. ;/
UsuńDokładnie. Adrian dopiero się pojawia i chyba zbyt mało o nim wiemy, żeby być pewnym jego intencji. ;)
Nadrabiam, nadrabiam! Czas ostatnio jakoś szybciej leci, ciężko znaleźć chwilę wolnego.
OdpowiedzUsuńOdetchnęłam z wielką ulgą jak okazało się, że mają nocleg na tą noc. Zawsze to jeden dzień więcej by zaplanować co robić dalej.
Dobrze, że mają takiego Adriana-psychologa. Pomógł im, przyjaciel Michała. A co najważniejsze, jest to kolejna zagadkowa osoba. ;) Miejmy nadzieję, że tym razem pozytywna. :D
To lecę dalej do nowego rozdziału. ;D