sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział czwarty

W ciągu jednego popołudnia poznałam tyle ciekawych miejsc, że nie byłam w  stanie tego wszystkiego jakoś ogarnąć. Majka pokazywała mi wszystko w tempie, którego Usain Bolt nie mógłby się powstydzić. Kiedy nasz maraton po mieście dobiegł końca, a ja maksymalnie zmęczona dotarłam jakoś do domu, nie byłam w stanie podnieść się ze schodów w przedpokoju, na których usiadłam. Stopy aż mnie piekły od ilości zrobionych kilometrów. Stwierdziłam, że i tak nie mam co robić, więc kilka minutek siedzenia mi nie zaszkodzi.

Objęłam ramionami kolana, zmieniając pozycję i siadając w poprzek schodów na jednym stopniu. Oparłam głowę o ścianę i wsłuchałam się w ciszę, panującą w domu. Podczas mojej nieobecności chyba nikt się w nim nie pojawił. Dobrze, że zjadłam na mieście kawałek ciasta, popijając to latte, bo inaczej umarłabym z głodu. Już zaczęłam zastanawiać się, czy nie zatelefonować do mamy, która mogłaby po drodze z pracy zrobić zakupy, do których jakoś nie palił się Michał. Kiedy jednak zauważyłam, że torebka, w której znajdował się nadal mój telefon leży na odległej z perspektywy schodów szafce, stwierdziłam, że jednak tego nie zrobię.

W mojej głowie zderzały się różne opinie i wspomnienia, o które wzbogaciłam się tego popołudnia. Co najdziwniejsze, Majka nie zdawała się udawać miłej, po prostu taka była. Myślałam, że to może jakaś podpucha. Cały czas gdzieś tam zastanawiałam się, czy aby nie oprowadza mnie po mieście z powodu wychowawczyni. Oczami wyobraźni już widziałam ją zawiązującą jakiś pakt z naszą ,,profesorką''. Po tylu przygodach z równieśnikami pozostała we mnie jakaś nieufność i chyba było to zrozumiałe. Z każdą minutą rozluźniałam się w jej towarzystwie i w końcu poczułam, że nie będzie źle. Podczas tych kilku godzin przytoczyła mi wiele faktów i ciekawostek na temat ludzi z klasy. Siedząc nad wyśmienicie pachnącą kawą i smakowicie wyglądającym kawałkiem ciasta czekoladowego, chłonęłam te nowości jak gąbka. Szczególnie zainteresowała mnie postać chłopaka, którego jakiś czas wcześniej spotkałam w papierniczym i który wydawał się całkiem miły. Nie chciałam jednak, żeby pomyślała, że lecę na jego wygląd, nie wiedziałam też czy nie ma dziewczyny, która byłaby jej bliską znajomą. Albo czy Majka potrafi trzymać język za zębami, czy patrząc na tempo mówienia, gada, co jej na ten język ślina przyniesie? Wolałam nie ryzykować i nie utrudniać sobie dopiero zaczynającego się roku szkolnego, żeby zaraz jakieś plotkary rozpuszczały na mój temat nieprawdę.

Zamek w drzwiach przekręcił się, a w drzwiach pojawił się Michał.  Otworzył drzwi nogą, w obu rękach trzymając wyładowane zakupami torby. Ok, mogę przyznać, że jeśli coś się mu zleci, to choćby i z opuźnieniem, dotrzyma słowa. W progu nie był w stanie zamknąć za sobą drzwi. Spojrzał na mnie spod mokrej od potu grzywki i westchnął:
-Może byś się ruszyła?
Minęłam go, kiedy skierował kroki do kuchni. Wyciągnęłam jego klucze z zamka i rzuciłam na szafkę, po czym zakmnęłam drzwi. Mój żołądek dał o sobie znać i postanowiłam pomóc mu wypakować zakupy, szukając czegoś dla siebie.
-Masz coś słodkiego może? - zapytałam, spoglądając po wyłożonych na kuchenny stół zakupach. Zmarszczył brwi, opierając się o blat.
-Wiedziałem, że coś nie tak. Normalnie nie pomogłabyś mi tego wypakować. - posłał mi pełne wyrzutu spojrzenie.
Miałam coś odpowiedzieć, ale jego niebieskie oczy mówiły mi, żebym się już nie pogrążała. Pokręcił głową i wyciągnął spod paczki makaronu batona Kit Kat. Wzięłam czerwone opakowanie do ręki i uśmiechnęłam się do niego szeroko. Wychodziłam z kuchni, kiedy zawołał:
-Eno, eno, gdzie ty się wybierasz?
-Na górę idę.
-To wiem, ale nie sądzisz, że to wszystko samo nie znajdzie się w szafkach? - zapytał, opierając się rękoma o blat stołu. Miałam go zignorować, kiedy dodał. - Ten baton był mój, bo z tego co wiem, ktoś nie je takich ,,śmieci''. Także albo wracasz i pomagasz, albo ta kaloryczna bomba wróci do mnie zamiast ciebie.
-Tu mnie masz. - podniosłam ręce i podeszłam do stołu, próbując szybko uwinąć się z odkładaniem rzeczy na miejsce. Nie ufałam Michałowi, dlatego baton znalazł się w kieszeni moich spodni, z której na pewno nie zniknąłby w niewyjaśnionych okolicznościach, jak stałoby się, gdybym położyła go na blacie. Już nieraz to przerabiałam i tym razem postanowiłam wyciągnąć z tego wnioski.
-Nie jesteś na diecie? - zapytał, kiedy rzuciłam w jego stronę paczkę płatków śniadaniowych.
-Chyba nie muszę. - powiedziałam, chowając do lodówki ser żółty i mleko. Stanął obok mnie i zaczął podawać mi warzywa, które chowałam do dolnych szufladek.
-Nie było tak źle? - zapytał. Siegając po trzymaną przez niego w dłoniach sałatę rzuciłam szybkie spojrzenie na jego twarz. Kto jak kto, ale Michał znał mnie na wylot i wiedział, że ta cała dieta była tylko po to, abym czuła się lepiej wśród obcych ludzi i mogła odhaczyć nadwagę, jako powód mojego odrzucenia przez rówieśników. Już razm kilkanaście kilo więcej porządnie mi zaszkodziło, jeżeli chodziło o życie towarzyskie i tym razem również bałam się, że może znów do tego dojść.
-Wiesz, jedna dziewczyna jest całkiem spoko. Ma mnie zaznajomić ze szkołą, poza tym spędziłam z nią całe popołudnie.
-Yhm. A co masz na myśli, mówiąc ,,spoko''? - zapytał, kiedy odłożyliśmy już ostatnie zakupy na miejsca.
-Bardzo miła, ale bardzo gadatliwa, choć patrząc na moją małomówność, chyba będzie z nas dobry duet. Wiesz - ona gada, ja słucham.
Zaśmiał się w odpowiedzi.
-Faktycznie, duet doskonały.
Wchodziłam już po schodach na górę, kiedy nagle sobie o czymś przypomniałam.
-Hej, a gdzie ty byłeś cały dzień?
-Pracy szukałem, a potem tak pozwiedzałem.
-Pozwiedzałem... - powtórzyłam za nim, chcąc wyciągnąć z niego coś więcej, ale minął mnie i zniknął mi z pola widzenia. Tak naprawdę nie spodziewałam się czegoś innego, w końcu rzadko kiedy był w nastroju do zwierzeń, a im bardziej się go do czegoś przyciskało, tym mniej wyjawiał. Przez prawie 18 lat życia pod jednym dachem już do tego przywykłam, choć czasem stawało się uciążliwe.

Po powrocie mamy zjedliśmy kolację, słuchając jej opowieści na temat ludzi z pracy. Później Michał stwierdził, że woli zostawić ,,dwie plotkary'' i siedziałyśmy obie w kuchni jeszcze jakąś godzinę, podczas której ja opowiadałam o swoim dniu. Niestety zegar przypominał mi, że pora przygotować się do pierwszego, prawdziwego szkolnego dnia.

Gdy budzik zadzwonił mi o 6:30, na początku nie wiedziałam, co się dzieje. Na automacie ubrałam się w przygotowane poprzedniego wieczoru ciuchy, umyłam zęby, ogarnęłam włosy, wiążąc je w zwykły kucyk i nałożyłam podkład, zauważając pojawienie się paru nieproszonych gości na moim czole. Z plecakiem na ramieniu, zbiegłam na dół, żeby zrobić sobie śniadanie. Nie wyobrażałam sobie, abym podczas godzin lekcyjnych przeżyła na samym powietrzu. Wyciągnęłam z szafki niegazowaną, małą wodę i wrzuciłam ją do plecaka. Wciąż śpiąca, nie czułam nawet głodu, dlatego wyszłam z domu o pustym żołądku, a po chwili czekania wraz z kilkoma osobami na przystanku, zapakowałam się do mojego autobusu. Oparłam się głową o szybę i zmrużonymi oczami spoglądałam na budzący się ze snu Wrocław. Ludzie śpieszyli się każdy w swoją stronę, ktoś zaspał i właśnie przegapił swój transport...
-A witam koleżankę! - nagle tuż obok mnie pojawiła się Majka. - Tak sobie pomyślałam, że przez pewien czas będę jeździła Twoją linią, żeby ci pomóc wszystko ogarnąć.
-Wow.- powiedziałam zdziwiona, bo zabrakło mi słów. - To miło z Twojej strony, dzięki.
Co jak co, ale nie spodziewałam się, że specjalnie, abym czuła się lepiej wchodząc w mury nowego liceum, będzie jeździła innym autobusem, a potem przesiadała się w połowie drogi, bo mój autobus nie odwiedzał jej dzielnicy. Zrobiło mi się... miło. Zdziwiona zaobserwowałam, że nawet o tak wczesnej porze, Majka ma wiele tematów do omówienia.
-...i ma dwójkę rodzeństwa, jej brat skończył w zeszłym roku szkołę i jest na Politechnice. - dotarło do mnie zdanie wyrwane z kontekstu. Mrugnęłam kilka razy wyrywając się z dziwnego otępienia, spowodowanego pewnie tym, że nie było jeszcze nawet 8. Wysiadłyśmy z autobusu, a ja miałam nadzieję, że nie zapyta mnie o coś, co przed chwilą mi powiedziała, bo wydałoby się, że nie do końca jej słuchałam, a nie chciałam przecież, żeby się obraziła.
-Aha. A co studiuje? - zapytałam, w ogóle nie zainteresowana bratem tamtej dziewczyny, ale próbując udawać, że słuchałam wszystkiego, co mówiła.
-Nie jestem pewna, wiesz? Dowiem się najwyżej i ci powiem.
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że będzie coś, czego Majka wiedzieć nie będzie. Weszłyśmy do szkoły i chwilę później zadzwonił dzwonek. Lekcje, jak to lekcje, były strasznie nudne, choć nauczyciele wykazywali odrobinę zainteresowania wobec mojej osoby i zadawali mi masę pytań, typu : gdzie się wcześniej uczyłam i czy podoba mi się w nowej szkole. Na przerwach, poznawałam osoby z mojej klasy, głównie jej damską część, bo zauważyłam, że chłopacy trochę się od płci przeciwnej izolują. Kiedy każda damska twarz połączyła mi się wreszcie w myślach z imieniem, zaczęłam z pomocą koleżanek i niezastąpionej Majki,  zapoznawać się z kolegami z klasy. Wydawało mi się, że wszyscy dobrze mnie przyjęli i chyba zdałam egzamin na dołączenie do ich grupy.
Po pięciu lekcjach, które minęły mi bardzo szybko, poszłam z Majką do szkolnego sklepiku, a potem słuchając, jak papierek od zakupionego batonika szeleści w jej dłoniach, wyszłam z nią ze szkoły. Niedaleko, koło jednej z ustawionych na placu ławek, siedziała grupka chłopaków. Wśród nich zauważyłam charakterystyczną czuprynę Tomka.
-Ty, a kto tam siedzi? - zapytałam z czystej ciekawości, zerkając ukradkiem na ich twarze.
-Tam? - spojrzała w ich stronę. - No jest Tomek, ale jego już chyba znasz. Poza tym taki Maciek, to ten z grzywką na oczach. A ten do niego podobny do jego kuzyn, Paweł.
-A ten w koszuli w kratkę? - zapytałam, jednocześnie przetrawiając, jak nazywali się dwaj skejci z galerii, którzy towarzyszyli Tomkowi, kiedy spotkałam ich pierwszy raz.
-On ma chyba na imię Radek, ale nie dam sobie głowy uciąć.
-Wyrośnięty taki.
-Bo on już po szkole. - zaśmiała się. - Studiuje coś chyba. Ten stojący obok niego też, ale nie wiem jak się nazywa.
-Niezła ekipa. - podsumowałam, kiedy na nas popatrzyli. Miło było zauważyć, że na głowach znajomych Tomka nie było już śladu po wełnianych czapkach. Szybko odwróciłam jednak wzrok nie chcąc, żeby wiedzieli, że się im przyglądałam.
Byłyśmy kawałek dalej, kiedy usłyszałam:
-To kiedy na tą kawę?
-Następnym razem! - odkrzyknęłam, w stronę szczerzącego zęby chłopaka, który jaki się dowiedziałam od Majki, miał na imię Maciek.
-Ej, już raz to słyszałem! - zawołał, udając oburzenie. W odpowiedzi wzruszyłam ramionami i chwilę potem zniknęłam za zakrętem. Myślałam, że będę miała spokój, kiedy poczułam uszczypnięcie. Spojrzałam w stronę Majki, która chciała najwyraźniej zwrócić na siebie moją uwagę.
-Czemu pytałaś, jak się nazywają, skoro ich znasz?- zapytała, by po chwili dodać. - Skąd ty w ogóle ich znasz?
-Spotkałam kiedyś trójkę w galerii, ale nie znałam ich imion.
-A co z tą kawą? - zapytała, nadal próbując połączyć fakty.
-Jeden z nich potrącił mnie i w ramach rekompensaty za ból w ramieniu otrzymałam zaproszenie na ten kofeinowy napój.
-Pachnie mi to Maćkiem. - powiedziała, powodując wybuch śmiechu z mojej strony. Zmarszczyła brwi, nie wiedząc, co mnie tak bawi. -Co?
-Wątpię, żeby kawa pachniała jak Maciek. - wyjaśniłam jej, uspokajając się. - Sorry, to moje głupie poczucie humoru.
-Chyba się przyzwyczaję. - odpowiedziała mi, z szerokim uśmiechem.
Jechałyśmy już autobusem i za chwilę miałam wysiadać.
-Uważaj na Maćka, to straszny podrywacz. Za bardzo cię lubię, żebyś miała być jego kolejnym trofeum, którym szybko się znudzi.
-Spokojna głowa. Kolesie tego typu raczej mi się nie podobają. - pomyślałam o jego wyglądzie z galerii, a potem weszłam do domu, w którym unosił się zapach zapiekanki warzywnej. Zdziwiona, zajrzałam do kuchni, gdzie prawie padłam z zaskoczenia, bo oto przy kuchence stał mój brat, który mieszał coś w garnku i podśpiewywał do lecącej w radiu piosenki. Spojrzał na mnie, nie rozumiejąc. Nie odpowiadając na zadane mi pytanie, które widziałam w jego niebieskich oczach, poszłam na górę, próbując sobie jakoś sensownie wytłumaczyć to, że mój brat, który gotował przeważnie same dania z puszki, nagle zabrał się za coś innego i to w ogóle do tego nie zmuszany.
*
Ok, ok, obiecuję, że akcja nabierze tempa już niebawem. ;)
Kolejny post we wtorek lub środę, nie jestem jeszcze pewna. Jeżeli post powstanie wcześniej, dodam EDIT pod tym postem i się dowiecie. :)  Chodzi o to, że we wtorek może nie dam rady go dodać bo... zaczynam kurs prawa jazdy i akurat w ten dzień jest pierwsze spotkanie. ;) Uwaga, uwaga, justberrry już niedługo będzie podbijać polskie drogi!

Co chcę powiedzieć w tym komentarzu odautorskim...
Bądźmy silne! Wiem, że poniedziałek, już tak wyraźnie rysujący się w naszych kalendarzach będzie dniem nie tak ciężkim, jak każdy kolejny. Ale damy radę, czemu miałybyśmy nie dać? Moja szkolna kariera właśnie w tym roku ma już się skończyć i pewnie będzie niezły zapierdziel, ale tyle lat nauki chyba mnie do tego przygotowało. ;)
 A jak sobie pomyślę, że wrzesień będzie dla mnie miesiącem nie tylko wypełnionym szkołą, ale i wykładami dot. jazdy i zastrzykami w moje ukochane, kontuzjowane kolanko, to aż się doczekać nie mogę. Czeka mnie seria zastrzyków, a kolejki u ortopedy są tak nieziemskie, że pewnie trochę tam posiedzę. A potem jakoś przykuśtykam na trochę zesztywniałej nodze przez pół miasta do domu. ;)

Także pozdrawiam wszystkich ze zdrowymi kończynami i życzę powodzenia w nowym roku szkolnym, oraz ( co ważniejsze) - życzę jak najlepszych tych ostatnich dwóch dni wakacji. Nie zmarnujmy ich!

Dostałam dwie nominacje do The Versatile Blogger. Odpowiem na nie do następnego rozdziału. :)

Boże. Już teraz mam ciągotki, żeby wcisnąć tu jakiegoś prawdziwego siatkarza, to chyba uzależnienie? Nie wiem co robić. 

EDIT: Post w środę, o 15 :)

44 komentarze:

  1. Podoba mi się, ale to przecież wiesz, bo to już oczywiste. :D Majka wydaje się być naprawdę w porządku i z każdą chwilą udowadnia to co raz bardziej. Ale to bardzo dobrze dla naszej bohaterki, w końcu na to zasłużyła, po wszystkim co działo się wcześniej. Nie wiem dokładnie co, ale jestem pewna, że to nie było dla niej nic miłegl, skoro teraz nieufnie do wszystkiego podchodzi. Mam nadzieję, że Majka jej nie zawiedzie. I wciąż liczę, że pójdzie na tę kawę z jakże interesującym kolegą, który może już niedługo będzie miał swoje pięć minut w opowiadaniu. :) Co do samej Leny, cieszę się, że mimo niepewności daje sobie radę. :D I lubię jej brata. :P
    Będziesz królem szos? :D W takim razie życzę powodzenia i tego, byś radziła sobie jak najlepiej. :) Jeśli rozdział będzie we wtorek, pojawię się, ale może to być dopiero wieczorem. Ale będę, nie przegapiłabym żadnego odcinka. :)
    Nowy rok szkolny mam nadzieję nie okaże się taki zły. Ale damy radę. Kto jak nie my? :D
    Uzależnienie uzależnieniem, ale jeśli pojawi się tu jakiś siatkarz to będzie bardzo miło, więc jeśli tylko chcesz, to go umieszczaj. :)
    Pozdrawiam!
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Khe, khe, no miałam nadzieję, że to powiesz. ;) Mogę cię zapewnić, że jak to zawsze bywa, prawda kiedyś wyjdzie na jaw i dostaniecie wszystko, jak na dłoni. Ja bym się na kawę skusiła, ale to dlatego, że uwielbiam ten napój. ;) Brata Leny również bardzo lubię, chciałabym takiego. Ale nie mam, więc nie ma sensu o tym myśleć. ;)

      I mistrzem parkowania :D Po kilku opowiadaniach mam wrażenie, że faktycznie nie odpuścisz żadnego rozdziału i bardzo mnie to cieszy. Post bez Twojego skomentowania jest dla mnie... jakiś taki pusty. :)
      A pewnie, jak nie my, to kto. Tyle lat wytrwałyśmy, damy radę i ten ostatni rok. ;)
      Chyba tak zrobię, tylko pomyślę, kogo wziąć pod lupę. ;)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  2. Wrocław, Maciek, to może Muzaj? :D (wiem, że on uczył się w Spale, ale to opowiadanie toczy się własnym życiem, nie? :D. )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Tym tokiem rozumowania również szłam, tyle że raz Maciek już zagościł w moim opowiadaniu w głównej roli, a ja nie chcę się powtarzać. ;) Zaczynałam z Maćkiem swoją przygodę z opowiadaniami, więc raczej do niego nie powrócę. ;)

      Usuń
  3. Nareszcie na podium :)
    Mam nadzieję, że intencje Mai wobec Leny są rzeczywiście szczere i nie próbuje być miła tylko dlatego, że wychowawczyni kazała jej pomóc zaaklimatyzować się nowej uczennicy.
    Co do przemiany Michała-czyżby stała za tym jakaś przedstawicielka płci żeńskiej? ;) Może to głupia teoria, ale zazwyczaj jak chłopak pozna jakąś dziewczynę na której zaczyna mu zależeć to nagle robi rzeczy, których w normalnych warunkach nigdy w życiu by się nie podjął.
    Pomysł "wkręcenia" do opowiadania jakiegoś siatkarza jest bardzo fajny i nie mam nic przeciwko, ale ja i tak będę czytać Twoją historię niezależnie od tego czy takowa postać się tu pojawi czy nie :).
    Tak, bądźmy silne. Musimy być. Nawet jeśli nowy rok szkolny będzie istnym sajgonem.
    Pozdrawiam, życzę powodzenia na kursie prawa jazdy, wytrwałości w czekaniu w kolejkach do ortopedy i niezmiennie czekam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś musiało się to stać. ;)
      Też wydaje mi się, że za taką przemianą musi stać ktoś, albo coś. Nikt przecież tak nagle nie postanawia zachowywać się inaczej, nawet nie zauważając tej zmiany. Zobaczymy, jak to będzie z tym naszym Michałem. ;)
      Zastanawiam się nad tym właśnie i chyba wiem kogo wprowadzić. Będę musiała tylko trochę przyspieszyć fabułę i wprowadzić małe zmiany w pierwotnej. ;)
      Dziękuję za życzenia.
      Każdy sajgon da się ogarnąć. ;)

      Usuń
  4. takie małe rezerwejszyn... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna się znalazła :D Czekam. :)

      Usuń
    2. Jak ja sobie nie zarezerwuję, to potem nie skomentuję .___. Tak już bywa.
      Ojej, jak ja bym chciała taką koleżankę jak Majka. W moim liceum już nie jest tak kolorowo .__.
      Kocham Michała, jest taki genialny. I z wyglądu (cudo!) i z charakteru. Takiego brata mieć... :D

      Usuń
    3. A ja czekam :D
      Ja mam koleżankę, tyle że... wydaje mi się, że to ona w tym duecie jest Leną, a ja Majką. Za dużo gadam, stanowczo. ;)

      Ja również. Mój ulubiony, oprócz Leny, bohater :)

      Usuń
  5. Fajnie, ze Lena zostala zaakceptowana przez klase, a Majka jak na razie zachowuje sie calkiem w porzadku. Milo z jej strony, ze zdecydowala sie na jazde autobusem z Lena ;)
    Michal jest naprawde cudownym bratem ;) Widac, ze rodzenstwo ma dobre relacj. Jednak cos mi sie zdaje, ze Michal ma jakies swoje male tajemnice, ktore powoduja zmiane w jego zachowaniu :
    Wprowadzenie do opowiadania rzeczywistego siatkarza jest bardzo dobrym pomyslem. Moze ktorys siatkarz z reprezentacji kadetow albo juniorow? ;p
    Powodzenia na kursie i w klasie maturalnej ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje małe tajemnice, czyż nie? ;)
      Zastanawiam się właśnie kto i chyba mam już pomysł, ale muszę jeszcze zasięgnąć małego kursu wiedzy u wujka Google. ;)
      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Fajnie ze strony Majki, że zachowuje się przyjaźnie w stosunku do Leny. Tak wiedziałam, że Tomek namiesza jej w życiu.
    Michał super brat. Ja mam starszego o dwa lata i nie jest wcale tak fajnie jak mówią, ze starszy brat obroni i wgl. Raczej mnie oleje i pójdzie sobie.
    Widzę, że chcesz zdać prawko przed osiemnastką, życzę z całego serca żeby Ci się udało :)
    A co do wprowadzenia siatkarza zawsze jestem za :)
    Pozdrawiam Via.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja też nie znam nikogo, kto w starszym rodzeństwie miałby aż takie oparcie. Może znajdują się pojedyncze egzemplarze, ale takich to chyba ze świecą szukać. Moja mama na przykład ma kilka lat starszego brata, ale on nigdy nie czuł się jej opiekunem. ;)
      Zacząć chcę, bo później będzie mi trudniej znaleźć na to czas, a i tak pewnie grubo po 18. zdam. ;)
      :)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  7. Opóźnione ( ;< ) rezerwejszyn... ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwiłam się jak pierwszy komentarz nie był od ciebie :D

      Usuń
    2. Oho, widzę, że już ktoś ode mnie 'odgapia' i też załatwia swoje rezerwejszyn! To zaczyna się być popularne! :D
      Tak, wiem. Ja bardzo chciałam być pierwsza, ale wiesz musiałam iść do szefa po swoją pierwszą wypłatę. ;p Ale jestem tym ujarana. ^_^ Postaram się to nadrobić przy najbliższym rozdziale. ;)
      Coś mi się tu za słodko robi... Ale nie zmienia to faktu, że cieszy mnie to, iż Lena została zaakceptowana przez żeńską część klasy, no i tą drugą też. ;) Ale skoro chłopcy się izolują...
      Ta Maja mi nie daje spokoju! Aktualnie czytam taką książkę, w której też dziewczyna jest nowa w klasie i nauczycielka prosi inną dziewczynę, żeby pomogła jej się za klimatyzować w nowym otoczeniu. Na początku wszystko pięknie, ładnie, a gdy przyszły kłopoty to się od niej odwróciła. Nie wiem co jest dalej, bo to przede mną, ale jak na razie mam dystans do takich osób.
      Porównanie Majki do Usaina Bolta? Genialne! ;D
      Nie ma to jak posłuchać, jak Ci starszy brat docina. Osobiście brata nie mam, ale starsza i młodsza siostra w zupełności wystarczą. ;)
      A tak wgl to batoniki, a zwłaszcza Kit Katy są dobre! ;p
      Ach ten Michał... Od razu uprzedzam, że sobie trochę na tym blogu do niego powzdycham. Chyba, że okaże się, że znajdzie sobie dziewczynę. A dużo na to wskazuje, bo zaczął gotować po 'normalnemu', a nie z puszki. On mi złamie serce! Żartuję. ; )
      A ja czekam na tą kawę z Maciusiem. ;) Wyprowadziłaś mnie z błędu. Cały czas myślałam, że Lenę szturchnął Tomek, a tu bum! I się wszystko zmieniło. Ale ja myślę, że to nie koniec znajomości głównej bohaterki z Tomaszem.
      Okej, to niech nabiera, ale nie za szybko, bo nim się obejrzę to będzie koniec tego opowiadania. Będę czekać i we wtorek i w środę. ;)
      HA HA HA HA HA HA!
      Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać. Nasza justberry za kierownicą? Jakoś nie mogę w to uwierzyć. Będziesz mi musiała przesłać jakiś filmik, albo zdjęcie, bo nie uwierzę. Będę musiała powiadomić rodziców, żeby bardziej uważali na drogach, a zwłaszcza tatę, bo on tam niedaleko Ciebie jeździ. Czasami, rzadko, ale się zdarza.
      Temat roku szkolnego przemilczę... -,-
      Nie martw się, przetrwasz ten miesiąc i następny i kolejne... Będę Cię wspierać duchowo. ;)
      Nie miałabym żadnych przeciw wskazań, żeby umieścić tu jakiegoś siatkarza. ;D
      Pozdrawiam! ; >

      Usuń
    3. karolajn robiła ,,rezerwejszyn'' już kilka razy na wcześniejszych blogach, jeśli się nie mylę, ale faktycznie, jesteście już dwie :D
      Aaa, faktycznie, bo ty pracowałaś. Jesteś usprawiedliwiona! ;)
      Może słodko, może nie... ;)
      Zapewniam cię, że nie znam tej książki, choć pewne podobieństwa mogą się znaleźć. ;)
      Lubię dziwne porównania i kiedyś porównałam do tego sportowca moją koleżankę, która non stop zmienia zdjęcia profilowe. ;)
      Lubię, aj lubię. Ale unikam słodyczy, więc powzdycham sobie do ich obrazu w mojej pamięci. ;)
      Nie ty jedna, mam wrażenie. Chyba większość go lubi. Ja sama też, ale w końcu kreuję go, od razu zakładałam, że będzie moją drugą ulubioną postacią. ;) A co dalej z nim się dziać będzie... ;)
      Myślałam, że ten moment z galerii wyszedł trochę niejasno, ale jak widzę, teraz wszystko już jest czarno na białym. :)
      Ja i szybkie tempo? Hahaha. Pośmiejmy się może razem. ;)
      Spoko, sama nie wyobrażam sobie siebie za kółkiem, parkującej na parkingu za moim blokiem :D Ok, jak już będę miała prawko, to wrzucę zdjęcie na udowodnienie tego, że nie kłamię. Masz to jak w banku. :) Aj, niech uważa, ale na razie może bezpiecznie jeździć, bo najpierw wykłady,a potem praktyka.
      Ja też przemilczę...
      A ja ciebie i będzie ok! Damy radę. :)
      :)

      Usuń
    4. Aaaa... No to wszystko wyjaśnia. ;)
      Czuję się tak, jakbym była już w szkole. Dziękuję, Pani Profesor za usprawiedliwienie. ;p
      Usain Bolt zdjęcia profilowego na fejsie... Brzmi nieźle. ;)
      A kto ich nie lubi. Ja też próbowałam zaprzestania jedzenia ich. Nie zakończyło to się sukcesem... ;D
      Co będzie się dziać z nim dalej dowiem się w kolejnych rozdziałach. ;]
      No to się śmiejemy! ;D
      No to czekam na to foto. ;p Dobra, to nie będę się martwić, czy tata wróci bezpiecznie do domu. ;)
      Powiem tak szczerze, że nie było aż tak źle. Jak na razie bez nauki, więc jest dobrze. ;) Czekam na Twoje wsparcie mentalne! ;D

      Usuń


    5. A nie ma za co, nie ma za co. :)
      U mnie na razie ze słodyczami idzie nieźle. Na razie, bo jestem głodna, a w szafce Princessa...
      ,,Co będzie się dziać z nim dalej dowiem się w kolejnych rozdziałach. ;]'' - ust mi to wyjęłaś. ;)

      Usuń
    6. Princessa powiadasz... ;D Coś wyczuwam, że za długo leżeć tam nie będzie. ;)
      Ha, widzisz Jaka ja jestem przewidywalna? ;p

      Usuń
    7. NADAL LEŻY.
      Choć po powrocie ze spotkania na prawko miałam ochotę ją wciągnąć.
      Ale jestem silna. ;)

      Usuń
  8. ja cały czas liczyłam na to, że Michał okaże się Michałem Kubiakiem, mimo, że kilka szczegółów nie pasowało;p;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę od razu powiedzieć, że Michał nie będzie Michałem Kubiakiem. ;)
      On jest jak najbardziej fikcyjny.
      Poza tym Misiek chyba nie mieszkałby w mamą? ;)

      Usuń
  9. Dodaj koniecznie jakiegoś 'realnego' siatkarza ;)

    Mam nadzieję, że niebawem podbijesz te drogi Polskie iście dziurawe.

    Haha, Majeczka jest taka pocieszna.

    Naiwność jedna z potencjalnych chorób cywilizacyjnych. Ludzie robią wszystko by być w centrum uwagi, by być docenianym, często narażając się na szyderstwa, podobnie zrobiła Łucja, którą życie wystawia na kolejną próbę. Tym razem na swojej drodze spotkała Jego - młodego, obiecującego przyjmującego Skry. Co z tego wyniknie? Zapraszam serdecznie na PROLOG nowej historii.

    heroicznanaiwnosc.blogspot.com

    Pozdrawiam Annie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, ale chyba nie dam rady dołożyć sobie kolejnego opowiadania, robię to bardzo rzadko. :<

      Usuń
  10. Mi to nawet może się ta akcja i ciągnąć, bylebyś pisała, bo czytanie opowiadań wychodzących spod Twojej ręki są tak uzależniające, że ja czas odliczam do każdego Twojego posta :D
    Ja kurs na prawo jazdy mogłam już w listopadzie zeszłego roku, zaczać, ale tego nie zrobiłam bo do mam opory (nawet do tej pory) do samochodu i wiem, że będą wielką ciamajdą za kółkiem. :D
    Ja powiem Ci, że moje kończyny nie są zdrowe, nie dziś. Bo dopiero wróciłam z pielgrzymki do Wąwolnicy (i dlatego tak późno komentarz :DD), a moje nogi wołają o pomstę do nieba, bo spuchły. :(
    Się rozpisałam trochę. :D
    Pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Jak będę kiedyś miała twórczego doła, to przypomnę sobie Twój komentarz. :)
      Wiesz, ja z grudnia, to 100 lat za murzynami, dopiero teraz mogę zacząć. Tak to wcześniej bym zrobiła i pewnie już jeździła. ;) Moją motywacją jest to, że tylko tato ma prawko, a ja nie lubię się go prosić, żeby mnie podwiózł, poza tym, teraz człowiek bez auta to jak bez ręki. ;) Chociaż już zastanawiam się, jak będę parkować na parkingu, na którym auta ściśnięte jak sardynki w puszce. ;)
      Widziałam na fejsie albo tt o tej pielgrzymce, ja bym się na coś takiego nie porwała, ale z moim kolanem, nie doszłabym. ;)
      Aj trochę. Mogłabyś się więcej rozpisać, nie miałabym nic przeciwko. ;)


      Usuń
    2. Choć i tak będę musiała zrobić to prawo jazdy, zanim na studia pójdę i przed weselem który będę miała... pod Wrocławiem :))))
      Dobra, to będę się starać pisać długie komentarze. :D

      Usuń
    3. :)))
      Ok, a ja będę na nie czekać. ;)

      Usuń
  11. wpadłam na Twojego bloga całkiem przypadkiem, ale jako osoba która nie ocenia "książki" (w tym przypadku bloga :P ) po okładce zostałam i przeczytałam wszystkie rozdziały z prędkością światła :) także zostaje czytam tym bardziej, że Wrocław to piękne miasto a sama też kocham sport a szczególnie siatkówkę :)
    do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że dałaś o sobie znać. Świadomość tego, że komuś podoba się coś na tyle, że jest w stanie nadrobić kilka rozdziałów, jest bardzo miła, więcej ma się ochoty na pisanie. ;) Ja też bardzo lubię Wrocław, może mi się poszczęści i będę tam studiować... Zobaczymy.
      Do następnego, bo akcja nabierze tempa. ;)

      Usuń
  12. Fakt, akcja wyjątkowo się ciągnęła, ale mi to nie przeszkadza, możemy poznać bliżej postać głównej bohaterki. :)
    Wysoki, milczący chłopak? Coś mi tu pachnie siatkarzem. :>
    Poza tym bardzo lubię brata Leny, ma w sobie coś takiego, że nie potrafię nie uśmiechnąć się gdy on wkracza do akcji. No, i mój brat też ma na imię Michał, więc jeszcze mocniej utożsamiam się z nią. :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo nabierze rozpędu. Ale nie powiem kiedy, bo nie będzie niespodzianki. ;)
      Haha. Wiesz, nie wszyscy pachnący, wysocy kolesie to siatkarze. ;)
      Dobry zbieg okoliczności z tym Michałem. Ja sama lubię bardzo pisać o bracie Leny, jest moją drugą ulubioną postacią ( oprócz samej bohaterki). :) Pewnie dlatego, że ja brata nie posiadam, a młodszą siostrę.
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  13. A wiesz co Ci powiem? Że mi wcale nie przeszkadza brak siatkarza. Jest inaczej i chyba lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaje. Poza tym, skoro nadal to czytacie, to nie może być źle ;)

      Usuń
  14. Przeczytam w sobotę jak sobie uświadomiłam, że jest to sobota :D Genius ze mnie :D Cała ja :) Lepiej późno niż wcale :) Przepraszam, że dopiero komentuje, ale czasu brak :/ Doba powinna trwać 48 h wtedy bym ze wszystkim się wyrobiła. Ta klasa taka dziwna się wydaje. Mili, koleżeńscy. Coś mi tu niepasuje, może przez to, że przeważnie tak nie jest. Dla mnie jest za słodko, fuj :( Lena by się mogła umówić z tym chłopakiem, a on by jej wkońcu dał spokój. Czy ty piszesz z siatkówką w tle czy nie to i tak czekam na następne rozdziały :)
    Pozdrawiam :)
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha. Czasami w życiu też jest słodko, choć w tej chwili, kiedy to piszę, jestem padnięta, boli mnie głowa i to masakrycznie, a lekcje same się nie odrobią, dom nie posprząta. Uff.
      Zobaczymy, czy Lena posłucha Twojej rady. ;)
      Bardzo mnie cieszy, że niezależnie od bohaterów, masz zamiar czytać moje opowiadanie. :)
      I nie martw się, dopiero pierwszy prawdziwy dzień szkoły, a ja już trochę roboty mam i znowu będzie mi czasu brakować. Pf.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Usain Bolt może zacząć się bać - Maja nadchodzi! Schody są dla mnie też wybawieniem, kiedy w grę wchodzi kilka kilometrów spacerku. No, a szczególnie, kiedy zwiedzam coś z Boltem, a takich też znam.

    Oczywiście, że nikt się nie pojawił (w końcu po co wracać do domu?). Głodna Lena, to Lena zła! Dobrze, że Maja nie kazała jej żyć na głodzie i zabrała na ciacho. Z kolei Michał ciągle nie myśli o biednej siostrze. Oho! A myślałam, że tylko ja tak nieraz mam, że kilka metrów wydaje się drogą jak stąd do wieczności!

    A może Majka jest jedną z osób z czynnikiem wyciągania od innych informacji. Nie wiem, trudno powiedzieć. Jakoś mnie nie dziwi nieufność Leny. Też bym taka była (koleja cecha wspólna). Jak gąbka? Hmm... I szczególna uwaga dla osoby Tomka? Może chłopak nie tylko wydaje się miły, a taki jest? Albo wręcz przeciwnie?
    Mnie akurat denerwują takie rzeczy jak uważanie, że ktoś leci na kogoś z powodu wyglądu. Nie wiem, skąd takie przekonania. Lena może chcieć się po prostu czegoś dowiedzieć. A plotkary... No szkoda słów. A potem się dziwią, że nie mam zaufania do ludzi!

    Troszkę z opóźnieniem z tymi torbami Michał przyszedł, no, ale cóż, lepiej późno niż wcale.
    A czy Michał wie, że po przejściu kilku kilometrów nogi palą piekielnie i wcale nie chce się iść aby zamknąć za braciszkiem drzwi?
    Nikczemny plan Leny całkowicie mi się podoba. Muszę go wcielić w życie! Albo nie, bo nie chciałoby mi się pomagać braciszkowi.
    Nigdy nie wpadłabym na pomysł, żeby tracić kilogramy, bo komuś się nie podobam. Może nie jestem dobrym przykładem, bo nie mam problemów z wagą, ale to nie jest okay oceniać kogoś po jego tuszy, albo nie wiem... Makijażu jaki na sobie ma.
    Trzeba odszukać kogoś, z kim będziemy się równoważyć. Chociaż zawsze myślałam, że dotyczy to związków damsko-męskich. Może w przypadku dziewczyn się sprawdzi.
    Miochał jaki skryty! Lubię już go!

    Tak, mi dzisiaj zegar też pewnie przypomni, że jutro na dzień dobry religia.

    O! Muszę się na nowo nauczyć, żeby sobie ciuchy przygotowywać, bo bez tego będzie ciężko.
    Ładnie! Majka aż tak się poświęca?! Dobra jest!
    To już znamy imiona chłopaków. Jest dobrze!

    Ja lubię to, że nie jest wszystko na raz. Tempo jest fajne.
    Powodzenia na kursie! Zdania od razu!

    A dzisiaj jest ten przeklęty poniedziałek! Przeżyłam i jest dobrze. Wcale nie czuję, że będzie jakiś nawał pracy. Chociaż mm po osiem lekcji dziennie, to już się przygotowałam na to, że trzeba będzie się trzeba do pracy zabrać pełną parą.

    +wracając do tego, co ostatnio pisałam: miałam zmienić szkołę przez spięcie z nauczycielką. Ponad czterdzieści osób z mojego rocznika mogło nie zdać z powodu nauczycielki. I wierz mi, że wolałabym myśleć, że wszystko było spowodowane przez zaniedbania uczniów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Winda chyba też potrafi powstrzymać takiego Bolta. ;)

      Ja chyba na miejscu Leny nie głodowała, czekając na wybawienie, ale albo opustoszyła lodówkę, albo skoczyła na mini zakupy. ;) Dobrze też znam te ciągnące się metry, szczególnie, kiedy buty obcierają, a ty chcesz je jak najszybciej zrzucić. Wtedy metr urasta do kilometra. ;)

      Dlatego sama czasem zastanawiam się, co zabrzmi dobrze, a co sprawi, że ktoś pomyśli, że mam inne intencje. Mam nadzieję, że wiesz, o co mi chodzi. Boisz się o coś zapytać, bo albo potem zaczną dokuczać, albo wszyscy się nagle dowiedzą i będą szeptać za Twoimi plecami. A już o chłopaka... Wszyscy potem wiedzą, że ci się podoba, choć jest całkiem inaczej. ;)

      Najwidoczniej Michał nie wiedział, jak ciężki dla stóp Leny był ten dzień. Choć co on robił, nie wiemy. ;)
      Ocenianie po wyglądzie nie jest ok, ale i życie nie jest ok. I niestety często taka rzecz ma miejsce. Ja na szczęście nie jestem otyła, ale wiem, jak wredni mogą być ludzie dla kogoś, kto nosi większy rozmiar. To zależy od wielu czynników, ale przeważnie naprawdę otyli ludzie nie mają zbyt wielu przyjaciół, ewentualnie ich waga jest pretekstem do naśmiewania się z nich. Wkurzają mnie tacy ludzie, którzy robią coś takiego, aby tylko siebie dowartościować i poprawić sobie humor.
      Ja Michała lubię od początku :> Obok Leny jest moją ulubioną postacią.

      Mi zegar przypomina, że powinnam zabrać się do roboty, bo po dzisiejszych lekcjach nas nie rozpieszczają. A jutro trzy polskie, jeden w tym dodatkowy, bo historii nie ma. Masakra będzie.

      Ja muszę nauczyć się chyba układać ciuchy w szafie, bo gdy panuje w niej bałagan, to ciężko jest cokolwiek znaleźć, a w roku szkolnym czas to pieniądz. ;)

      Tyle tych imion, że idzie się pogubić.

      Już po pierwszym spotkaniu, ale relację zdam w komentarzu odautorskim, pod jutrzejszym postem. ;)

      Damy radę! ;)

      Ugh. U nas jest taka jedna, ale nikt na nią nie doniesie. Wiesz, nauczysz się na kartkówkę, a ona ocenia jak chce i dostajesz 2. Moje oceny z tego przedmiotu były dziwne, bo jak piątki i czwórki, to potem nagle dwója, choć tydzień się uczyłam...



      Usuń
    2. Może on daje przyspieszenie windzie?

      Ja bym się nie ruszyła z miejsca i pogłodowała trochę.

      Dlatego staram się przeanalizować kogoś wypowiedź, albo spytać, o co konkretnie chodzi, żeby nie powiedzieć komuś "zaufanemu" czegokolwiek i by nie rozpuścił niepotrzebnych plotek (teraz to ja wierze, że zrozumiałaś).

      Oj, zgadzam się.
      Michał, awwwww! ♥

      Masz rozszerzony polski?
      Nas też nie rozpieszczają, bo 'musimy podgonić materiał, bo w maturalnej już nie będzie czasu'. No i mają racje, ale mogli już się tym martwić w poprzednim roku, a nie teraz dopiero.

      A z tym akurat nie mam problemu. Oferuję się na pomoc do uporządkowania Twojej szafy. Jak ostatnio zabrałam się za jedną szafę, to sama właścicielka oddała połowe rzeczy dla biednych i teraz nie ma problemu z układaniem pozostałych ciuchów.

      :)

      To czekamy na relację.

      A jak!

      Ta pani akurat uparła się, że jeżeli za dużo umiesz to nie zdasz.
      Ale wraz ze wsparciem wszystkich nauczycieli, którzy mnie uczyli dałam rade! ♥

      Usuń
  16. Maciek czy Tomek? Tomek czy Maciek? Już się trochę gubię w tych ciachach. :D Ale ekipę mają bardzo fajną! Tylko ciekawe co z tą kawą, kiedyś trzeba pójść. ;)
    Coraz bardziej podoba mi się Majka, też nie byłam na początku do niej za bardzo przekonana, ale wydaję się być naprawdę miła. Robi to wszystko z czystej sympatii do Leny, co pomogło w odnalezieniu się w nowym mieście i klasie. Cieszę się, że została dobrze przyjęta i nie było żadnych problemów, zapowiada się fajny rok szkolny. O ile ktoś tego nie zepsuje, bo różnie to w życiu bywa. ;)
    Życzę powodzenia z prawkiem! :D
    Co do siatkarza, rób jak uważasz. ;D Skoro masz ochotę kogoś realnego wprowadzić to czemu nie?
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D O to jest pytanie :D
      Ja bym na kawę poszła, bo uwielbiam. :>
      Nie wiem, co wy złego widzicie w Majeczce, może ona same dobre zamiary ma, bo dziecko to jak łza czyste? ;) Sorry, za dużo polskiego. Już mam nawał roboty...
      A dziękuję!
      Nie wiem, odniosę się do tego może w komentarzu odautorskim :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń