niedziela, 15 września 2013

Rozdział ósmy

Zaciskając mocno powieki z trudem odwróciłam się na skrzypiącej niemiłosiernie kanapie, wbijając twarz w poduszkę. Do moich oczu docierała przedostająca się przez rolety światłość, a ja starałam się zasnąć na kolejne piętnaście minut, wiedząc, że nie ma to kompletnie sensu. Kiedy po upływie tego czasu w pokoju rozległ się dźwięk budzika, czułam się, jakby ktoś przeżuł mnie i wypluł. Byłam jeszcze bardziej niewyspana niż kilkanaście minut temu, a wszystkie mięśnie bolały mnie od niewygodnego łóżka. Wyłączyłam wciąż dopominający się mojej uwagi telefon, zerkając przelotnie na jego wyświetlacz, który poinformował mnie, że mama próbowała się z nami porozumieć. I choć miałam ochotę do niej zadzwonić,wypłakać się w jej ramię, to po prostu odłożyłam telefon, wysyłając jej wcześniej sms'a: 
,,Wszystko z nami w porządku''

Przedostałam się przez leżącego obok na poduszce Michała, którego twarz ukryta była pod burzą rozczochranych włosów. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przyszło mi spać w jednym łóżku z bratem, pewnie kiedy oboje mieliśmy kilka lat i wspólnie bawiliśmy się klockami Lego. Okoliczność jednak wymusiła na nas pewne zmiany, a że Adrian miał nam do zaoferowania tylko jedną kanapę... Nikt chyba nie kazałby rodzeństwu spać na podłodze.

Jeden dzień pobytu u Adriana, który nam pomógł w tych trudnych chwilach, przeciągnął się do tygodnia. Okazało się, że osoba, która pierwotnie mieszkała w tym pokoju gdzieś zabalowała i postanowiła przedłużyć sobie wakacje. Było nam to bardzo na rękę, bo nie musieliśmy szukać czegoś na gwałt i bać się, że przyjdzie nam spędzić noc w samochodzie na rozłożonych maksymalnie przednich siedzeniach.

Ubrana i głodna wybiegłam z bloku i skierowałam się na przystanek, po drodze zaopatrując się w dwie słodkie bułki. Żeby dojechać do mojego liceum musiałam jechać teraz dwoma autobusami i oczekiwanie na nie zajmowało mi więcej czasu niż przedtem, dlatego stojąc obok jakiejś dziewczyny ubranej na czarno, głośno słuchającej muzyki, zatopiłam zęby w bułkę, żeby zaspokoić choć trochę dręczący mnie głód i uspokoić żołądek. Ostatnio niewiele jadłam, bo zmartwienia dostatecznie działały na mój układ pokarmowy, który jakby przestał domagać się uwagi z mojej strony tak często, jak kiedyś. Brak kolacji dzień wcześniej, bo po prostu o niej zapomniałam odbił się na mnie z samego rana, kiedy po obudzeniu byłabym w stanie zjeść konia z kopytami. 

Zawinęłam niedokończoną bułkę w woreczek i wsiadłam do autobusu, zajmując miejsce siedzące. O tej porze nie było w nim tłoku, kiedy jednak wsiadłam do drugiego przyszło mi stać, z powodu dużej ilości śpieszących się do szkoły i pracy ludzi. 

Powoli ruszyłam w stronę budynku szkoły, czekając na konfrontację z Majką. Przez ostatnie kilka dni niezbyt często otwierałam usta zarówno w szkole jak i w domu, aby z kimś porozmawiać. Można powiedzieć, że zamknęłam się w sobie i nie widziałam żadnego sensu w rozmowie, bo nie byłabym w stanie prowadzić z kimś dialogu na normalny temat, kiedy w głowie tłukła mi się myśl o tym, że uciekliśmy z domu. Nikt chyba nie zauważył mojej zmiany, bo ludzie z klasy jakoś się mną nie interesowali, ewentualnie pytając o zadanie z matmy czy ocenę. Majka po chorobie miała jednak już dzisiaj zjawić się w szkole i czułam, że przyciśnie mnie do muru. 

Co prawda na angielskim Tomek wydawał się zdziwiony moim zachowaniem, kiedy mówiłam, że niestety nie mogę zaprosić go do domu, czy wyjść po południu jeżeli chodzi o nasz wspólny projekt. Wszystkie materiały wymienialiśmy między sobą poprzez internet i wydawało mi się, że z tego powodu jest troszkę zawiedziony. Nie miałam jednak ochoty po całym dniu udawania normalnej włóczyć się z nim po mieście, bo wiedziałam, że nie dam rady tak dobrze ukryć przed nim swoich problemów. Poza tym rytuałem przez ostatnie kilka dni stało się popołudniowe siedzenie przy kuchennym stole Adriana wraz z Michałem i szukanie w gazetach oraz internecie informacji i tanim wynajmie mieszkania, na naszą kieszeń. Z każdym ogłoszeniem czuliśmy się jednak bardziej dobici, bo z kwotą, którą dostawał Michał za swoją ,,dorywczą'' pracę jako rozwoziciel pizzy nie mogliśmy zaszaleć.

Pod klasą, w której mieliśmy mieć pierwszą lekcję, zobaczyłam Majkę. Uśmiechnęła się do mnie z końca korytarza, a ja starałam się również odpowiedzieć jej uśmiechem. Nie widziałam się z nią przez cały tydzień, bo z pomocą drukarki Adriana udało mi się uniknąć odwiedzania jej w domu i wysyłałam jej skany na skrzynkę pocztową. 
-Heeej. Jak ja tęskniłam za Twoją mordką!- zawołała, kiedy byłam już blisko. Chcąc, nie chcąc musiałam się uśmiechnąć na to określenie.
-Ja też. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Słuchając jej opowieści na temat jak to bardzo wynudziła się w domu i zawodów na temat, że nie odwiedziłam jej, żeby choćby przez chwilę się nie nudziła, poczułam, że brakowało mi jej przez ostatni tydzień. Była moim światełkiem w tunelu i podnosiła mnie na duchu, nawet nie do końca o tym wiedząc.
-A co tam u ciebie? - zapytała, jakby nagle przypominając sobie, że nie powinna sprowadzać rozmowy do swojego monologu.
-Nic, wielkie nic. - ucięłam temat. Spojrzała na mnie, marszcząc brwi.
-Jakaś blada jesteś. Nie łapie cię grypa? - zapytała, patrząc na mnie z zatroskaniem.
-Nie wyspałam się po prostu.- odpowiedziałam, wygryzając się w resztki słodkiej bułki, której nie zdążyłam dokończyć na przystanku.
Stałyśmy chwilę w ciszy, obserwując ludzi przechodzących korytarzem.
-Byłam po ciebie wczoraj. Mama pozwoliła mi wyjść z domu, ale ciebie nie było. - powiedziała, a ja na te słowa poczułam jak kęs bułki staje mi w poprzek gardła. - Twoja mama powiedziała, że cię nie ma i nie wie kiedy wrócisz. Wszystko z nią w porządku? Wydawała się strasznie smutna. Zawsze sobie ze mną żartowała, teraz wyglądała na przygnębioną.
Nie odezwałam się, co Majka wzięła za pewien znak.
-Przeskrobałaś coś?- zaśmiała się, patrząc na mnie. 
Chwilę zastanawiałam się nad odpowiedzią.
-Można by tak powiedzieć...- westchnęłam. 
-Nie włożyłaś naczyń do zmywarki czy nie wyniosłaś śmieci? - drążyła nadal temat. Czułam, że żołądek momentalnie mi się skręca. 
-Nie, to nie to.
-Syf pewnie w pokoju zostawiłaś? Albo nie kupiłaś masła? - zaśmiała się. Popatrzyłam na nią i w tym momencie zadzwonił dzwonek, a na horyzoncie pojawiła się nasza nauczycielka. 
A co mi tam.
-Uciekłam z domu Majka. - powiedziałam, patrząc przed siebie. Blondyna zaśmiała się, sądząc, że żartuję. Kiedy jednak nie powiedziałam nic więcej, wchodząc do klasy, chyba mi uwierzyła. Ponieważ fizyka była jednym z niewielu przedmiotów, na którym razem nie siedziałyśmy, miałam chwilę na przemyślenie dalszej strategii. Co prawda Majka siedząca kilka ławek dalej co jakiś czas odwracała się, patrząc na mnie badawczym spojrzeniem, ale nie mogła ze mną porozmawiać, więc mogłam zastanowić się, co jej powiedzieć. Czy mogę powiedzieć jej wszystko, tak jak Michał Adrianowi, bo jeśli powiedziałam o ucieczce, to muszę podać jej powód. Zmyślać, czy mówić prawdę? Prawda czy kłamstwo? Te dwa słowa cały czas obijały się w mojej głowie, a ja nie potrafiłam odpowiedzieć na to pytanie. Bałam się, że kiedy powiem jej, to zaraz wszystko się wyda. 
Siedzący przede mną Tomek odwrócił się, patrząc na mnie w dziwny sposób. Wyciągnął do mnie rękę, podając małą karteczkę wyrwaną z zeszytu w kratkę. 
-To chyba do ciebie. - powiedział, patrząc na rozwinięty skrawek. Wzięłam go do ręki i poznałam pismo Majki:
,,Na serio uciekłaś z domu?''
Oczy siedzącego przede mną kolegi, nie spuszczały z mojej twarzy oczu, wykorzystując nieuwagę nauczycielki, która rozdawała kartkówki. Spoglądając w jego tęczówki doszłam do jednego wniosku.
-Przeczytałeś to? - szepnęłam, czując, że w gardle z nerwów mam sucho jak na pustyni. Kiedy potwierdził skinieniem głowy, podniosłam rękę, a gdy chwilę potem nauczycielka wypuściła mnie z klasy pobiegłam szkolnym korytarzem do szkolnej pielęgniarki.

A potem ze zwolnieniem od niej, udając, że źle się czuję, wróciłam po rzeczy i ruszyłam w drogę powrotną do domu. Czyli mieszkania Adriana, bo to ono chwilowo stało się moim domem. Uciekając od niewygodnych wyjaśnień, choć wiedziałam, że będę musiała im wszystko wytłumaczyć. 
Patrząc na swoje odbicie w szybie autobusu wiedziałam, że nawet nie musiałam udawać choroby - moja twarz była blada jak kartka, a cała trzęsłam się z nerwów, jak w gorączce.
*
Jak to już kilka osób zdążyło zauważyć, post pojawił się tutaj niespodziewanie. Tak to jest, jak się robi kilka rzeczy na raz i zapomni zmienić dzień w automatycznej publikacji... Wydaje mi się, że ci, którzy czytają mnie od dawna, wiedzą, że na każdym blogu zdarzyło mi się to przynajmniej raz. Powoli staje się tradycją. ;)
Roztrzepana jestem. ;)

Miałam napisać piękny komentarz po przybyciu ze szkoły w poniedziałek, a los spłatał mi figla. Siedzę tutaj teraz i czuję, że zaraz wybuchnę, bo ta niedziela upłynęła mi na jeździe od rodziny do rodziny. Wypiłam dzisiaj niezliczone ilości herbaty, chyba będzie mi się śnić po nocach. ;)

Dzięki wielkie Kamilla za poinformowanie mnie smsem o tym wybryku blogspotu, bo inaczej skapnęłabym się o tym fakcie dopiero jutro po szkole, kiedy zasiadłabym do pisania odautorskiego. 

Częściowo z zaległości jeśli chodzi o opowiadania wyszłam, ale gdzie mnie nie było, prawdopodobnie niedługo dotrę. :)

Pojawiła się okazja pojechania do Oleśnicy na charytatywny turniej, na którym będzie grać Skra Bełchatów! :> Polujemy na bilety, mam nadzieję, że najpóźniej do wtorku będę mogła wam powiedzieć, czy zaliczę swój drugi mecz na żywo w tym roku i zarazem życiu. 
Jak ja chciałabym zobaczyć wszystkich tych ludzi z bliska... Pamiętam jak nierealni wydawali mi się siatkarze na LŚ we Wrocławiu, kiedy wcześniej widywałam ich tylko w telewizji. ;)

Miłego szkolnego tygodnia, niech moc będzie z nami!

A, co do postu. Kolejny pojawi się w piątek, bo tak planowo miał się pojawić. :)

26 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Hm... Nasza bohaterka jest troszkę rozdrapana, nie wie co ma zrobić, czy wybrać prawdę czy kłamstwo. Ja na jej miejscu wybrałabym prawdę. Powiedziałabym wszystko Majce i przytrzymałabym ją przy sobie.
      Adrian to taki fajny facet, pozwolił im u siebie zamieszkać! :D
      Mam nadzieję, że niebawem wszystko się wyjaśni i się dowiem, czym jest ta tajemnica rodzinna, bo kurde, trzymasz mnie w niepewności zbyt długo, moja droga ;)
      Czekam niecierpliwie, czekam!
      Ściskam :**

      Usuń
    2. *rozdarta, nie rozdrapana, o Dżizas ;_;

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc, to ja zamiast rozdrapana przeczytałam rozdarta, także przekaz dotarł mimo utrudnień. :D Wydaje mi się, że brnięcie w kłamstwo faktycznie nie jest dobrym pomysłem, ale jaką drogę wybierze Lena...
      Haha :D A większość Adriana nie lubi, mimo to. ;)
      Dasz radę. Jak Majka zacznie drążyć Lenkę, to zapewne szybko się wyda. ;)
      Ściskam również. ;*

      Usuń
    4. a tak swoją drogą czy mogę Ci tutaj zostawić spam? Bo tak strasznie nie lubię wpisywać się do innych zakładek :/
      http://znow-tu-jestesmy.blogspot.com/ <--- taka tam nowa, krótka historia niebawem pojawią się boheterowie i prolog :DDD

      Usuń
  2. Zaczyna się rozkręcać! ;D Wiesz może kiedy dodasz następny rozdział?
    Pozdrawiam,
    Patatajka ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to bywa u mnie rozkręca się bardzo powoli, ale można powiedzieć, że fabuła nabiera rozpędu. ;) Pewnie, kolejny w piątek, jak napisałam w dodanym później komentarzu odautorskim. ;)

      Usuń
  3. O, to chyba dodało się przypadkiem, co? ;)
    Nie zmienia to faktu, że i tak skomentuję. :P
    Miło ze strony Adriana, że wciąż pozwala im u siebie mieszkać, zwłaszcza że mimo starań nie mają się gdzie udać. I miło ze strony jego kolegi, że wciąż nie wrócił. :P
    Współczuję im wszystkim, po raz kolejny. Sama nie chciałabym przeżywać czegoś takiego. Takiej sytuacji, gdzie najlepszym rozwiązaniem była ucieczka z domu. Ale niestety czasem sytuacja pcha nas do podjęcia ostatecznych kroków, jakkolwiek potem by się to nie skończyło.
    Staram się zrozumieć Lenę. Zdaję sobie sprawę, że się boi, że nie ma odwagi powiedzieć Majce całej prawdy. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że to zrobi i że okaże się, że Maja to prawdziwa przyjaciółka i będzie milczeć na ten temat. To samo mam nadzieję, że zrobi Tomek, który właściwie tylko przez swoją ciekawość i wścibskość dowiedział się o tym, że Lena uciekła. Wierzę jednak, że zachowa to dla siebie. A przynajmniej chciałabym w to wierzyć.
    Ściskam! :)
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cooo, ty, to wszystko było zaplanowane... ;)
      Na serio ustawiłam automatyczną publikację, godzinę wpisałam,a dnia nie zmieniłam. A że w domu mnie nie było całe popołudnie, to dowiedziałam się dopiero wieczorem i dopiero wtedy mogłam poprawić swój błąd. :D

      :)
      Ściskam również cieplutko, bo ponoć mają chłody nadejść. ;)

      Usuń
  4. I się skomplikowało. Wiadomo że niektórzy mają tak że uciekają cały czas ale Lenie przydało by się porządne przyparcie do muru :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałoby się, oj, przydało. ;)

      Jeszcze raz dzięki za poinformowanie o pomyłce w publikacji, bo bym żyła aż do teraz w nieświadomości. :D

      Usuń
  5. Nie pomyliłaś przypadkiem terminów, justberrry? ;) Oczywiście ja nie mam nic przeciwko, a wręcz przeciwnie, cieszę się, że możemy szybciej przeczytać nowy rozdział.
    Można było się spodziewać, że Majka będzie drążyć temat gdy tylko stanie z Leną twarzą w twarz, ale chyba takie są kumpele-kiedy widzą, że coś jest nie tak, od razu usiłują interweniować.
    Pomieszkiwanie kątem u kolegi brata nie jest komfortową sytuacją, więc mam nadzieję, że rodzeństwo wkrótce rozwiąże problemy zarówno mieszkaniowe jak i te dotyczące sfery osobistej.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pomyliłam. ;) Chyba widocznie to było na początku, kiedy gdzieś do 21 brakowało komentarza. Po prostu jak zawsze roztrzepana jestem i nie zmieniłam daty w publikacji, przez co dodał się już w niedzielę. A przecież okulary na nosie miałam, powinnam była zauważyć. ;)
      Chyba dla wszystkich byłoby dobrze znaleźć sobie mieszkanie i nie żyć na czyjejś łasce, bo lepiej być na ,,swoim'' ;)

      Usuń
  6. Nie będę owijać w bawełnę tylko od razu powiem, że jak dla mnie Lena jest trochę za bardzo nieufna. Rozumiem wszystko, to co jej się przydarzyło wcześniej, no i sprawę z jej ojcem, ale sama z bratem mogą sobie nie poradzić. Jest w nowym miejscu, nowej szkole. Ma nowych znajomych, z którymi jest blisko i to im powinna się zwierzyć. Rozmowa z bratem na temat ojca, który ma podobne myślenie nie jest niczym odkrywczym, tłumienie w sobie też dobre nie jest, natomiast Majka mogłaby obiektywnie, z jej punktu widzenia pomóc i doradzić. Skoro już się tak bardzo zaprzyjaźniły jestem prawie pewna, że nie zerwałaby tej znajomości przez przeszłość bohaterki. Bardzo dobrze postąpiła zdradzając jej ucieczkę z domu. Udało jej się otworzyć i podzielić się problemem, co wcześniej było dla niej trudne. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że nie miała łatwego życia, skoro cały czas boi się o tym mówić.
    Wraz z powrotem ojca powróciły wszystkie obawy, ale teraz nie czas by je roztrząsać, wiecznie mieszkać u Adriana nie będą i z marnej pensji Michała nie wyżyją, muszą zacząć działać by się utrzymać bez rodziców. Nie będzie im łatwo, ale skoro chcieli uciekać to cóż się dziwić. Tylko szczęścia im trzeba życzyć. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieufność to jej wielka wada, nie powiem, że nie. Los już ją doświadczył, dlatego woli być unikać kolejnych wpadek. Zgadzam się z Twoją opinią, że ktoś bezstronny powinien z nią pogadać, a Majka chyba nie da jej szybko spokoju. ;)
      Może szczęście im dopisze. ;)
      Pozdrawiam i przepraszam, że ta krótko, ale powinnam krzyżówek na prawko się uczyć, bo raz tylko program z zadaniami otworzyłam. :D

      Usuń
  7. Nie ważne, że pomyliłaś terminy ważne, że dodałaś, a kiedy to w tym przypadku mało ważne :) Nie będzie im łatwo, ale muszą dać radę. Nie mają wyjścia jeśli nie chcą powrócić do rodziców. Dobrze, że chociaż Majce może się wygadać, tylko ona coś mi nie pasuje. Bardziej Tomkowi bym zaufała :)
    Pozdrawiam z nad chusteczek :) Jezu ile się ich uzbierało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Przeziębiona? Ja na szczęście jakoś się trzymam, ale dzisiaj było tak zimno, że siedzę z półlitrowym kubkiem owocowej herbaty i się wygrzewam po powrocie do domu. ;)

      Usuń
    2. Tak jakoś wyszło :) Jak się chodzi jakby było lato to tak się ma :) Cała ja :D Drugiej takiej jak ja na świecie nie znajdziesz :) Mam tylko nadzieję, że do piątku będzie ok albo chociaż będę mogła całym gardłem kibicować :) (gorzej będzie w sobotę)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Wiesz, co do tego ubioru to nawet niekoniecznie, bo ja od tygodnia chodzę do szkoły w kurtce i też już zdążyłam się przeziębić, co odczułam właśnie dzisiaj. ;)
      Dasz radę :D

      Usuń
    4. Ja akurat nie należe do tych co wiatr lekko zawieje, a już chora :) Wszyscy w domu wyglądają jak trzy nieszczęścia z czerwonymi nosami, a mnie nic nie rusza :) To był zdecydowanie nie mój tydzień. Mówić mogę :) Sukces :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Dziękuję, może zajrzę w wolnym czasie. ;)
    Nie wiem co to bloglovin, nie ma mnie tam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj Lena wykręca się od szczerej rozmowy z Majką i Tomkiem, a może jej znajomi pomogliby jej jakoś rozwiązać dręczący ją problem :) no nic, pewnie z czasem i tak się dowiedzą. Jestem strasznie ciekawa dalszych losów, bo powrót taty już namieszał w życiu rodzeństwa, a na tym zapewne nie koniec. Zastanawia mnie na co zdecydują się Lena i Michał i czy długo jeszcze będą przebywać poza domem.
    Pozdrawiam serdecznie,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zagadka dotycząca ojca zbliża się wielkimi krokami do rozwiązania. ;)
      Przepraszam, że tak krótko, ale kompletnie nie mam czasu na odpisanie. :<
      Pozdrawiam i mam nadzieję, że ty tego czasu masz więcej niż ja ;)

      Usuń
  10. Nie, nie, nie, nie, nie! Ja się tak nie bawię i bawić nie chcę! Przepraszam! Wiem, zawiodłaś się na mnie. Nie skomentowałam, bo cierpiałam i zresztą nadal cierpię na brak czasu. Ale teraz mam odrobinę czasu, więc szybciutko nadrabiam. Coś mi się wydaję, że zakończę swoją karierę z długimi komentarzami. ;c Mam nadzieję, że się nie obrazisz. Oczywiście będę tutaj się udzielać, ale nie tak obszernie jak do tej pory.
    Teraz przejdę do sedna sprawy. Ucieczka z domu, a zwłaszcza ta nieplanowana, raczej nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale co zrobić gdy jest się w takiej, a nie innej sytuacji? Osobiście nie chciałabym być na miejscu Leny.
    Ale ten Tomek jest niewychowany! Od kiedy to wolno czytać cudze liściki?.. Ale być może Lena otworzy się przed nim i przed Majką, no i opowie im całą historię związaną z jej ojcem. Z pewnością nie będzie jej łatwo, ale według mnie powinna im o tym powiedzieć, jak zrobił to jej starszy brat. ;)
    A i zapomniałam o Adrianie! Wszystkie Adriany to fajne chłopaki, jak to powiada mój kumpel, który ma na imię Adrian. Jaka skromność, nieprawdaż? :D Fajnie, że pozwolił rodzeństwu zamieszkać u siebie, choć miejsca za wiele to on nie ma. Jeszcze fajniej, że jego kolega postanowił dłużej zabalować, dzięki czemu mają trochę więcej czasu na znalezienie jakichś stabilniejszych czterech kątów. Ale nie powinni tego odkładać na ostatnią chwilę! Bo mogłoby się to zakończyć, tzw. powrotem syna marnotrawnego.
    Ja w niedzielę również spędziłam na odwiedzaniu rodziny i piciu herbaty, jak na razie jeszcze mi się nie śniła, ale być może po następnej może się to przytrafić. A w sobotę cały dzień szłam. Szłam i szłam i szłam, aż w końcu doszłam. A mianowicie wybrałam się na pielgrzymkę. A jak mnie nogi bolały! Do tej pory jeszcze mam odciski, które dają się codziennie we znaki, gdy ubieram trampki. ;/ Ale warto było iść, bo była świetna atmosfera. Co prawda na następny dzień na mszę św. poszłam z obstawą mamy, czyli kurczowo trzymając się jej ramienia, bo inaczej zaliczyłabym orła na środku kościoła. ;D Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. ;p Lepiej nie wyobrażaj sobie, jak ja wyglądałam idąc bez niczyjej pomocy... Może lepiej zakończę ten temat.
    Ale z Ciebie szczęściara! Ja mogę się tylko zadowolić wyjazdem na mecz piłki ręcznej do Mielca, gdzie będzie grać Vive z Tauronem, ale dobre i to. Może teraz w końcu upoluję jakiś autograf i fotkę. ;) No to cóż, ja tylko życzę ci szczęścia na tym polowaniu. A jak już upolujesz te bilety i będziesz po całej imprezie to daj mi znać, czy Conte na żywo też jest taki przystojny, okej? ;)
    Postaram się nie zapomnieć o rozdziale, chyba że będę strasznie zabiegana. Nie no, nie mogę zapomnieć! To nie wchodzi w grę!
    Dobra, nie będę już zanudzać. Jeszcze raz przepraszam za tamto pod rozdziałem number seven. I postanawiam poprawę. ;) Już nie będę.
    Pozdrawiam! ;** I ciepło ściskam, bo nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie co raz zimniej. ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie zawiodłam, ja też człowiek i czytelnik, wiem jak rzadko ja komentuję, więc nie mam zamiaru być na kogoś zła. A na ciebie szczególnie. ;)
      Ten Twój Adrian bardzo skromny. ;) U mnie w klasie też jest jeden chłopak o tym imieniu, może coś w tym jest? ;)
      Wszyscy na pielgrzymki chodzą, nie wierzę. ;) Ja lubię chodzić na długie wędrówki, ale raczej po mieście lub jego obrzeżach, dalej się nie zapuszczam. ;) Obstawa mamy zawsze spoko. Już czuję te odciski i zakwasy. ;)
      Haha. Mogę ci bez jechania tam powiedzieć, że na pewno jest tak przystojny również w rzeczywistości. Widziałam Wronę podczas LŚ i w ogóle różnic nie było z tym, co widziałam wcześniej na ekranie komputera. ;)
      :>
      Nie ma za co przepraszać, naprawdę. ;)
      A ciepłe ściskanie się przyda, bo faktycznie się zimniej robi. Ja również przesyłam gorące pozdrowienia. ;)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń