niedziela, 22 września 2013

Rozdział dziewiąty


Źle czułam się z faktem, że specjalnie wyciszyłam telefon, żeby nie słyszeć serii smsów, które wysyłała do mnie Majka.Wiem, nie powinnam była uciekać, ale naprawdę nie wiedziałam, jak wyjść z tej całej sytuacji. Głos w głowie podpowiadał mi, co powinnam zrobić, ale jakoś wcale się ku temu nie garnęłam.

Weszłam do mieszkania Adriana, a potem powiesiłam kurtkę na wieszaku. Buty rzuciłam w kąt przedpokoju, a potem ruszyłam do mojego tymczasowego pokoju, w którym mój plecak wylądował na kanapie, informując o tym mieszkańcom całego bloku niemiłosiernym trzeszczeniem mebla. Ta kanapa chyba przeczyła prawom fizyki, aż nieprawdopodobne wydawało się to, że nadal się trzyma i nie dotarła pod śmietnik, gdzie jej miejsce. Kiedy miałam legnąć tuż obok niedbale rzuconego plecaka, usłyszałam czyjeś kroki. Zdezorientowana wsadziłam głowę w przerwę między drzwiami a framugą, aby zajrzeć do kuchni. Koło gazówki ujrzałam ciemnowłosego właściciela mieszkania i trochę podupadłam na duchu, bo miałam nadzieję spotkać w niej Michała. To jego potrzebowałam w chwili, kiedy nie wiedziałam, jak wyjść z tej sytuacji i to w jego rękaw chciałam się wypłakać, choć wiedziałam, że kiedy mamy problemy ze znalezieniem mieszkania, nie powinnam dokładać mu kolejnych zmartwień. Próbowałam szybko wycofać się z pomieszczenia i zniknąć w pokoju, kiedy do moich uszu dotarł głos:
-Nie chowaj się. Chcesz spaghetti? - zapytał, obracając się w moją stronę.
-Nie. Dzięki, ale niedawno jadłam, nie jestem głodna. - odpowiedziałam, próbując się wymigać. Nie wiedziałam czemu, ale ciężko było mi przebywać w jego otoczeniu. Nie wiem, czy uczucie, które we mnie wywoływał można nazwać onieśmieleniem. Po prostu kiedy dosięgało mnie spojrzenie jego szarych oczu, robiło mi się dziwnie na sercu.
-Czekaj.
Odwróciłam się do niego twarzą, nadal stojąc w progu kuchni.
-Nie chcesz pogadać?
Milczałam.
-Nie wiem jak to jest w Twoim liceum, ale u mnie nie wracało się do domu tak szybko, chyba że zwiało się z lekcji. - drążył temat, mieszając sos na patelni.
-Nie uciekłam, po prostu źle się poczułam.
-Hm, a zaraz nastąpi cudowne ozdrowienie? - popatrzył na mnie, zwracając się w moją stronę. Jeden kącik ust uniósł w krzywym uśmiechu, unosząc do tego jedną z brwi.
-Nie Twoja sprawa. - mruknęłam, czując się gorzej niż w obecności nadgorliwego brata. Już sam Michał potrafił być czasami upierdliwy, a jego przyjaciel chyba próbował przejąć jego rolę podczas jego nieobecności.
-Pewnie, że nie moja. Po prostu chcę ci pomóc. - odpowiedział, wzruszając ramionami i ponownie odwracając się do mnie plecami. Zanim zdecydowałam się, czy odejść czy wejść do kuchni, na stole pojawiły się dwa talerze po brzegi wypełnione pachnącą smakowicie potrawą. Adrian siadł na krześle i zajął się jedzeniem pierwszej, nie mówiąc do mnie ani słowa. Wiedziałam jednak, że Michał wróci do domu dopiero popołudniu, więc druga porcja czekała na mnie. Ociągając się, podeszłam do stołu i usiadłam na odsuniętym wcześniej krześle, aby zacząć bez przekonania rozgrzebywać swoją porcję makaronu. W ciszy panującej w kuchni słychać było tylko stukanie widelców o talerze.
-Chcesz iść ze mną na trening? - usłyszałam, kiedy wpatrywałam się w resztki swojej porcji. Uniosłam głowę, próbując zrozumieć, czy nie żartuje. Jego szare tęczówki uparcie się we mnie wpatrywały.
-A po co? - zapytałam. Kiedy uśmiechnął się lekko, zrozumiałam jak głupio zabrzmiało moje pytanie. - Chodziło mi o to, dlaczego chcesz mnie ze sobą zabrać.
-Jeśli wolisz siedzieć w domu...- wzruszył ramionami. - Próbowałem być miły.
Podniósł się z krzesła odkładając talerz do zlewu. Kiedy wyszedł z kuchni, zawołałam za nim:
-W co ty w ogóle grasz?
-W kosza. - dobiegł do mnie jego głos z przedpokoju.
Spojrzałam w porcję spaghetti, szukając w niej odpowiedzi. Kiedy usłyszałam, jak ubiera kurtkę, zerwałam się z krzesła.
-Czekaj, idę z Tobą.
*
Jakieś półgodziny później siedziałam na trybunach hali, w której trenował. W tej dzielnicy Wrocławia byłam po raz pierwszy i nawet nie wiedziałam, że są tu ludzie, którzy w wolnej chwili woleli się poruszać i dać sobie niezły wycisk fizyczny, a nie siedzieć w domu z nosem w ekranie komputera. Najbardziej dziwił mnie fakt, że z tego co wywnioskowałam ze słów Adriana, on i jego koledzy przychodzili tutaj grać tak dla zabawy, nawet nie tworząc jakiegoś klubu sportowego.

Czułam się nieco dziwnie, będąc obserwowana przez kilku już rozgrzewających się na boisku facetów. Sądząc po ich spojrzeniach, posyłanych w moim kierunku, osoby na widowni były tutaj rzadkością. Obserwowałam jak podają sobie piłkę i przypomniałam sobie moje nieudolne próby grania w kosza, uśmiechając się na tę myśl. Kątem oka zobaczyłam, że na boisku pojawił się również Adrian, ubrany w czarny T-shirt i luźne szare spodenki. Przywitał się z kolegami, przybijając im piątki, a potem zaczął przepychać się dla zabawy z dwoma z nich, którzy cały czas się na mnie gapili. Potrząsnął głową z poważnym wyrazem twarzy, a potem rozpoczęli grę. Jakieś kilka minut później nadal czułam, jak palą mnie policzki - nie musiałam słyszeć ich rozmowy, aby domyśleć się, że pewnie jego koledzy podejrzewali mnie o bycie jego dziewczyną.

Spoglądałam jak łatwo Adrianowi przychodzi odebrać piłkę zawodnikom innej drużyny i jak za praktycznie każdym razem trafiał do kosza. Choć niewiele wiedziałam na temat tej dyscypliny sportu, to rzut za trzy punkty uświadomił mi, że na pewno gra w kosza już od dawna, inaczej nie byłby zdolny robić takich rzeczy. Przyglądałam mu się, z jaką łatwością omija przeciwników, jak przejmuje piłkę i podaje ją chłopakom ze swojej drużyny.

Kiedy zrobili sobie przerwę, podszedł do mnie. Jego włosy kleiły mu się do spoconego czoła, wyglądał na strasznie zmęczonego, ale zadowolonego.
-Chłopacy proponują, żebyś z nami zagrała.
Omiotłam spojrzeniem mierzących jakieś 1,8 kolesi.
-Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Zrobię z siebie głupka, nie gram w kosza.
-Byłabyś ze mną w drużynie, dałabyś radę.
-Zmiażdżycie mnie, nie ma mowy. - zaprotestowałam, uśmiechając się do wspomnień z gimnazjum, kiedy prawie na każdej lekcji graliśmy w kosza, a ja nie raz zostałam poturbowana. Nienawidziłam momentu, kiedy miałam piłkę w rękach, a horda wściekłych, rządnych piłki i mojej krwi dziewczyn rzucała się w moim kierunku. Przypominając to sobie, jeszcze gwałtowniej pokręciłam głową.- Uwierz mi, wiem co mówię.
Przypatrywał mi się jeszcze chwilę, ale nie nalegał.
-Za pół godziny kończymy. - powiedział tylko i wrócił do kolegów.
Czekając na koniec gry, spojrzałam na telefon. Majka mocno się o mnie martwiła, najwidoczniej wydając całą kasę, którą miała na koncie, na próby kontaktu ze mną. Z wyrzutami sumienia zaczęłam otwierać smsy, które mi wysłała. Jeden z nich spowodował we mnie wybuch śmiechu:
,,Przyszłabym natłuc ci do tej pustej głowy, ale niestety NIE WIEM gdzie teraz mieszkasz.''
Czytając kolejne, poczułam, że Majce naprawdę na mnie zależy. Do tej pory bałam się nazwać ją moją przyjaciółką, bo nie byłam pewna, jak postąpi, kiedy dowie się o moich problemach. Fakt, że martwiła się, co się ze mną dzieje i gdzie jestem podniósł mnie na duchu.

Nim się obejrzałam, Adrian był już przebrany i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu.
-Myślisz, że mogłabym zaprosić koleżankę? Zeszyty muszę przepisać. - zapytałam, podejmując decyzję.
Spojrzał na mnie zdziwiony.
-Pewnie, że możesz. A ładna ta Twoja koleżanka?
Zaśmiałam się, nie wierząc, że zadał takie pytanie.
-Faceci. - mruknęłam pod nosem, na co on prychnął.
-Uwierz mi, z doświadczenia wiem, że wy też wcale nie jesteście lepsze.
-Ona ma osiemnaście lat.
-Co z tego. Wiek to nie przeszkoda, ja mam przecież tylko cztery więcej. - powiedział, spoglądając na mnie.
-Chodzi mi o to, że faceci w Twoim wieku myślą o czym innym, mając na myśli związek.
-Yhm... Co masz na myśli? - powiedział, patrząc się na mnie z głupawym uśmieszkiem.
-Dobrze wiesz o czym mówię. - warknęłam, czując jak palą mnie policzki.
Odpowiedział mi jego głośny śmiech.
-Muszę powiedzieć Michałowi, że jego siostrzyczka nie jest taka święta, ma kosmate myśli.
-Idź do diabła. - prychnęłam, ucinając temat. Całą powrotną drogę nic nie mówiliśmy, ale za każdym razem, gdy łapałam jego spojrzenie, jego usta rozciągały się w uśmiechu. Nie wiedziałam jak nazwać, to co czułam - z jednej strony lubiłam go, a z drugiej niemiłosiernie mnie wkurzał.

*
Majka zjawiła się w moim tymczasowym mieszkaniu w tempie ekspresowym. Kiedy tylko wysłałam jej adres, wpakowała się do pierwszego autobusu i jakieś pół godziny później stała w drzwiach wejściowych, zdyszana, z plecakiem na ramieniu. 
Obrzuciła spojrzeniem przedpokój i popatrzyła na mnie z wyrzutem.
-Lena, mogłaś mi przecież powiedzieć... 
Spuściłam wzrok na podłogę, czując dławienie w gardle. Chwilę później byłam już w objęciach Majki, która kołysała mną na boki.
-Możesz mi wszystko powiedzieć, naprawdę. Zaufaj mi. - powiedziała nad moim uchem. Nie wiedziałam jakich słów użyć, żeby opisać jej, co czuję. W głowie miałam okropny mętlik.
Od odpowiedzi uwolnił mnie Adrian, który natychmiastowo pojawił się w przedpokoju, burząc smutną atmosferę. 
-Cześć, jestem Adrian. -podał Majce ręce, obcinając ją spojrzeniem, na co uniosłam brwi w zdziwieniu. Dziewczyna potrząsnęła jego dłonią bez przekonania, koncentrując się na mnie. 
-To gdzie z tymi zeszytami? 
Popatrzyłam na Adriana.
-Dobra, zwalniam wam kuchnię. - odpowiedział i zniknął w swoim pokoju pod wpływem mojego spojrzenia.
Kiedy ulokowałyśmy się przy stole, zaopatrzone w parujące kubki pełne czekoladowego cappuccino, odcięte od świata zamkniętymi drzwiami.
-Kim jest ten koleś? - zapytała.
-Kolega Michała.- odpowiedziałam krótko. Czułam, że zaschło mi w gardle, dlatego łyknęłam trochę gorącego napoju.
Wcale nie pomogło.
-Lena, możesz mi wszystko powiedzieć. Wiem, że każdy ma swoje tajemnice, ale ucieczka z domu... jest czymś mega poważnym. Nie będę naciskać, bo widzę, że cię to boli, ale skoro on...- machnęła głową w stronę skąd dochodziły dźwięki muzyki, mając namyśli Adriana-...wie, to czemu nie możesz powiedzieć i mi?
Zastanawiałam się nad jej słowami, mieszając łyżką w kubku. Po chwili doszłam do wniosku, że wolę mieć to za sobą.
-Tylko nie mów Tomkowi, proszę. - powiedziałam, zaczynając swój monolog.
*

Ale fajnie pisało mi się ten rozdział. Ostatnio miałam tyle na głowie, że publikowanie stało się dla mnie jakby przymusem, a wiadomo, że takie podejście raczej blokuje myśli, przez co pisanie szło mi jak po grudzie. 
Teraz jest lepiej. ;)

Przyznam, że nie będę już was wodzić za nos, w następnym poście poznacie mroczną tajemnicę rodziny Zawadzkich. ;)

Weekend z meczami ME... ♥
I nauką na masę kartkówek i sprawdzianów, ale lepiej patrzeć na jego dobre strony. ;)
Poza tym siedzę w domku, łykam masę preparatów z witaminą C i mam nadzieję wyzdrowieć do poniedziałku, a przynajmniej odzyskać kontrolę nad własnym nosem i głosem, bo jak to moja mama stwierdziła ,, mam głos jak facet'' przez to przeziębienie. Nie chcielibyście rozmawiać ze mną z rana czy wieczorem :D

Zmieniłam ikonkę, szykują się też zmiany szablonu. Pora odświeżyć wygląd, ten już mi się znudził.

A jaką niespodziankę miałam na myśli?
Otóż odwieszam wakacyjną-historię. Pomóc w tym ma mi Kamilla, tym razem dalszą historię będziecie śledzić z dwóch perspektyw - Kai, którą będę prowadzić ja, oraz Poli, której punkt widzenia przedstawi wam Kamilla. Justyn nigdy nie za wiele, a że i ja jestem Justyna i moja ,,wspólniczka'' też, to mam nadzieję, że będzie zabawnie.
Ba, ja to wiem. ;) 
Także zapraszam was na post informacyjny, który powinien się już pojawić. :) Jeśli ktoś nie pamięta, o co chodziło w tym opowiadaniu, proponuję zapoznać się z zakładką ,,bohaterowie''. I poprzednimi rozdziałami, bo kolejne będą kontynuacją. Dla niewtajemniczonych - jest to opowiadanie związane z siatkówką. ;)

A kolejne fragmenty dot. Leny pojawiać się będą w niedziele o 11. Myślę, że tak będzie lepiej i dla Was i dla mnie, bo i tak ja nie mam czasu pisać, a wy czytać. ;)

Dodałam piosenkę tytułową. :) Głównie ze względu na jej tekst, bo po prostu jakoś tak kojarzy mi się z Leną. Bardzo.

Prawie bym zapomniała - jadę do Oleśnicy na Turniej Charytatywny 6 października, żeby zobaczyć Skrzatów. :> Przy okazji zobaczę też Transfer Bydgoszcz, co bardzo mnie cieszy. Jak uda się zająć dobre miejscówki i zdjęcia fajne porobię z koleżankami, to na pewno podeślę wam linki. ;)





30 komentarzy:

  1. A dzisiaj ja chcę być pierwsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro jest niedziela, mam czas to mogę pisać :D
      A chciałam pod ostatnim skomentować to... Byłam tak zmęczona że padłam przed klawiaturą nie mogąc trafić w odpowiednie literki.

      Co do poprzedniego rozdziału:
      Na szczęście nie am niemiłych doświadczeń z niewygodnym łóżkiem, bo to by mnie doprowadziło na skraj załamania psychicznego przy moim systemie spania.
      Dobrze Lena zrobiła wysyłając sms'a mamie. Kobieta zachowała się jak zachowała, ale to matka. Więc co, trochę jej się chyba należy mimo wszystko.

      Oj tak, niemiłym byłoby kazać spać rodzeństwu na kanapie. Umówmy się, że dla nich to i tak lepsze niż noc w samochodzie.

      Ale żeby aż tak zabalować? No dobra, znam takich astronautów. A rodzeństwo na tym skorzystało.

      Jak to bardzo ludzie się od siebie różnią! Lena nie je z nerwów, a inni podjadają.

      Tak, Majka z jej charakterem ciekawskim na pewno nie miała ochoty zostawić tak milczenia koleżanki. Bałabym się takiej konfrontacji tak jak Lena.

      Tomkowi ewidentnie nie podobały się wymówki Leny, ale cóż takie życie.
      I jak to jest, że jedni zarabiają grube tysiące na miesiąc, a inni ledwo wiążą koniec z końcem? A później się dziwią, że nasi przeprowadzają się za granice.

      Takie unikanie Majki to była krótkotrwała ucieczka. Chociaż wiem, że to głupie to może lepiej byłoby nie odwlekać.

      No i Tomka nikt nie uczył, że nie wolno czytać nie swoich liścików? No, chyba, że mądrze Maja go nie podpisała.

      Też nie wiedziałabym jak się zachować na miejscu Leny i pewnie bym uciekła. Znowu.

      Ufff.... To teraz bieżący rozdział.

      No nie powiem: takie wyciszenie telefonu to trochę chamskie zachowanie.

      Hahaha, kanapa mnie rozwala! Się będę z niej nabijała. No, chyba, że kiedyś przyszłoby mi na takiej spać. ♥♥♥ Dobrze, że Adrian zadbał o układ pokarmowy Lenki, bo mogłoby być z nią krucho bez ciągłego jedzenie. Znaczy, wiem, że słodkie bułki, ale to mimo wszystko nie wystarczy organizmowi dojrzewającej fizycznie dziewczyny.
      Trening koszykówki? I to mi się zdecydowanie kojarzy z moim bratem! Aaa właśnie: może lepiej że Michała nie było pod ręką. On ma już dość zmartwień.

      Nie chciałoby mi się tak siedzieć bezczynnie na trybunach, z drugiej strony też nie zgodziłabym się z nimi grać. O nie! Nie w kosza!

      Majka jaka zmartwiona, nie dziwię się. To chyba dobrze. Trochę dziewczyna kupuje w końcu moje zaufanie.

      Hahaha! Ich epicka rozmowa! Ale to prawda, chłopacy mają trochę inne spojrzenie na związek w tym wieku. Ale to nie zmienia faktu, że tak bym żadnemu nie powiedziała z braku odwagi czy coś... A później spojrzenia miała bardzo ładne posyłane ☻ Nie wiem jakimi uczuciami darzyć Adriana. Pozostanę przy mojej nieufności. Chociaż jest fajny chłopak z niego!

      Znowu Majka = Bolt?
      I dziewczyna zyskuje też coraz większe zaufanie Leny. Pytanie, na ile to dobrze?
      I się dowiemy, dowiemy się o co w tym wszystkim biega!!!


      Mój weekend z nauką też zbyt miły nie jest, a przeziębienie na całe szczęście w czwartek dało mi spokój.

      A mi się wygląd nie znudził. Co nie zmienia faktu, że pewnie nowy szablon będzie równie piękny. Skąd Ty bierzesz te zdjęcia?!

      Dobra, muszę ogarnąć o co chodzi z tą wakacyjną historią, ale dopiero jak znajdę odrobinę wolnego czasu, bo ten jest pierwszym Twoim blogiem na którego wpadłam.

      Dla mnie wygodniejszy jest konkretny termin postów, raz w tygodniu ☻

      Później jeszcze piosenkę sprawdzę.

      Och, chciałabym kiedyś jakiś mecz siatkówki na żywo zobaczyć. Znaczy się profesjonalnej siatkówki.


      To chyba jest najdłuższy komentarz w historii blogspota. I pokazuje co się ze mną dzieje, jak mam trochę więcej wolnego czasu...

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Hoho, ale długi komentarz. Potwierdzam, chyba najdłuższy w historii tego bloga na pewno. ;) Mnie tam cieszy, że tak swój czas pożytkujesz. ;)

      Sama mam mało czasu na komentowanie i w ogóle, więc dokładnie wiem o czym mówisz. A w weekendy nadrabiam zadania na następny tydzień i tak to wygląda. Czasu praktycznie brak.

      Komentarz do poprzedniego zostawię, jak był, bo wolę nic nie ujawniać. ;)

      Muszę przyznać, że kanapa jest moim ulubionym bohaterem tych dwóch rozdziałów, jeżeli można ją tak nazwać. :D

      W kosza jestem beznadziejna, wiem o czym mówisz. W siatkę bym się dała nawet zabić przez wysokich atakujących, ale w inne sporty nie gram. ;) Nie lubię i nie potrafię. Trening kosza kojarzy mi się z moim kuzynem, który jest w moim wieku. ;)

      Majka mogłaby sobie podać rękę z Boltem nie tylko jeśli chodzi o tempo mówienia. ;)

      Nie dziwię się, że jesteś nieufna jeśli chodzi o Adriana, większość z Was jest. Zobaczymy jaką postacią się okaże. ;)

      Dowiecie się, dowiecie :D

      Ja często zmieniam szablony, a zdjęcia biorę z tumblra, ewentualnie photobloga. Często zaglądam na disgustedd.com, bo fajne zdjęcia vintage mają. :>

      Ok, ok. :)

      Uwierz mi, dla mnie również raz w tygodniu jest wystarczające, a czasem muszę latać jak obłąkana, próbując wyrobić się w czasie. :D

      Jeszcze zobaczysz prawdziwy mecz. ;)

      Usuń
  2. Cieszę się, że Majka nie odpuszcza i robi wszystko, by Lena jej zaufała. To chyba najlepszy moment na to.
    Fajny jest ten Adrian :> Wydaje się być taki...przyjazny. I widać, że chce pomóc i sprawić by Lena z Michałem czuli się u niego jak najlepiej.
    Jestem ciekawa co to za tajemnica, więc grzecznie poczekam do następnego rozdziału, kiedy się to wyjaśni. :)
    Cieszę się, że odwieszasz wakacyjną. :D Nie mogę się doczekać. :)
    A w sprawie choroby możemy przybić piąteczkę, bo jestem w tej samej sytuacji, choć głos mam jeszcze swój^^
    Komentarz krótki, bo niestety mam tako katar, że ledwo widzę na oczy :<
    Ściskam!
    VE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adrian dla was jest chyba na razie zagadką, część go nie lubi. Zobaczymy jaką rolę odegra i czy będzie pozytywną postacią, czy odwrotnie. ;)
      Cieszy mnie to bardzo. :)
      Ja też nie mogę się doczekać. :>
      Mój głos już wraca. Po weekendzie, kiedy aplikowałam sobie masę leków, czuję się praktycznie zdrowa. ;)
      Myślałam, że napiszesz, że ledwo widzisz, bo ci chusteczki zasłaniają. :D Ja tak miałam w sobotę. ;)
      Ściskam również!

      Usuń
  3. Czemu urwałaś w takim momencie?
    Majka jest świetną przyjaciółką, ale Majki mają to do siebie, bo ja też mam taką przyjaciółkę.
    Jestem strasznie ciekawa całej historii ich rodziny. Co jej tatuś nawywijał, że uciekli od niego i tak go nienawidzą.

    Cieszę się, że wracasz na wakacyjną historię i nie mogę się doczekać piątku.

    Ostatnio pytałam się z anonima co z twoimi kolanami i wybacz, że pisałam z błędami, ale telefon szwankował :<
    Kazałaś spytać się co z nimi jest i byłam u lekarza i on skierował mnie na badania i jutro idę z wynikami, ale pewnie powiedzą, że udaję. Ale jak można udawać ból od miesiąca? Nawet tabletki mi nie pomagają.

    Zazdroszczę Ci meczu na żywo, ja nie byłam jeszcze na żadnym, ale w tym roku mam zamiar to nadrobić, bo wciągnęłam mamę w kibicowanie :)

    Pozdrawiam Stella (kiedyś Via, ale znów kombinuje z bloggerem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się właśnie kim jest ta Stella... Fajnie, że przyznałaś się o zadaniu tamtego pytania, bo do tej pory zachodziłam w głowę, kto mnie zapytał. ;)
      Ja Majkę znam tylko jedną i nie darzę jej szczególną sympatią, może dlatego próbowałam odczarować to imię, nadając je pozytywnej bohaterce. ;)
      Ciekawość zostanie szybko zaspokojona. ;)

      Ja na ból kolana nawet nie brałam tabletek, tylko kilogramy maści wcierałam, ale na rezonansie wyszło, że i tak nie miała szansy pomóc. Jakie badania ci robili, że nic nie wyszło? o.o

      Ja wciągnęłam ojca, znaczy się on sam kiedyś reprezentacji kibicował, ale wystarczy, że załatwię bileciki i jedziemy. ;) Szkoda, że z Dolnego daleko do jakichkolwiek miast PlusLigii, to bym częściej jeździła, a tak to przynajmniej do Oleśnicy. :)

      Szalona kobieta z ciebie :D

      Usuń
    2. Badania podstawowe czyli mocz, krew itp. Ale znów mam skierowanie na krew, bo probówka była popsuta i wyników nie ma a pani lekarz dała mi skierowanie na prześwietlenie stawów kolanowych i witaminę D, czyli nic nie pomogła i teraz będą mnie boleć, aż chirurg mnie zbada, więc nieciekawie.

      Pozdrawiam Stella :)

      Usuń
    3. Śmiesznie trochę. Nie wiem jakie masz te bóle, ale mi ortopeda najpierw zadał pytanie, czy gram w siatkę, bo często nabawić się łatwo niestabilności kolana właśnie w grze bez odpowiedniego obuwia. Potem zbadał mi nogi, patrząc czy mi kości w stawie kolanowym latają i skierował na rezonans, żeby zobaczyć jak dokładnie z tą chrząstką moją jest. Żadnych leków, teraz tylko zastrzyki zacznę brać na początku października, bo takie na maksa kolejki, że miesiąc już czekam. -.-

      Daj znać, jak już się dowiesz. :)

      Usuń
  4. No nareszczie za tydzień wyjaśni się mroczna tajemnica rodu Zawadzkich. Dobrze, że w końcu Lena zdecydowała się wyjaśnić wszystko Majce. Myślę, że dzięki temu wydarzeniu ich przyjaźń się scali i zazębi :)
    Oj, ja chętnie pograłabym z Adrianem w kosza. W podstawówce grałam nawet w szkolnej drużynie :)
    Fajnie, że będziesz kontynuować "wakacyjną historię" :)) na pewno zaraz tam zajrzę :)
    Piosenka tytułowa <3 jedna z moich ulubionych ;)
    Jak ci fajnie :) zobaczysz zawodników Skry na żywo :) też tak chcę... ale niestety na razie pozostanie to moim marzeniem :(
    Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia na kartkówkach/sprawdzianach,
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak długo na nią czekałyście, w końcu wyjawię wam, co wykiełkowało w mojej głowie. ;)
      A ja w kosza beznadziejna jestem. Tylko piłki podawać umiem, trafić rzadko kiedy. ;)
      :)
      Mi akurat nie bardzo przypadła do gustu, aż przeczytałam jej tekst i zobaczyłam, że przypomina mi Lenę. ;)
      Marzenia się ponoć spełniają. Ja sama spełnię już drugie - widziałam mecz reprezentacji, a teraz zobaczę Skrę- choć nie wierzyłam w to, że któreś z nich stanie się rzeczywistością. Więcej wiary! ;)
      Pozdrawiam i również życzę powodzenia, bo może się przydać.
      :)

      Usuń
  5. Z małym poślizgiem, ale jestem ;)
    Dobrze, że Majka stara się mimo wszystko dotrzeć do Leny jak na prawdziwą przyjaciółkę przystało, bo zdaje się, że możemy powoli zacząć ją tak nazywać. No chyba że w Twojej głowie zrodzi się jeszcze jakiś szatański plan ;>
    Adrian też zachowuje się w porządku wobec Zawadzkiej i mam takie wrażenie, że zawiąże się między nimi nić porozumienia. Niby Lenka ma w stosunku do niego ambiwalentne uczucia, niby nie do końca mu ufa, ale w głębi duszy chyba jednak go polubiła :)
    Weekend z meczami ME był jeszcze lepszy niż zazwyczaj, ale szkoda, że naszym chłopakom nie udało się zakończyć fazy grupowej z kompletem zwycięstw. Niby nie trafimy na Rosję, przed którą tak wszyscy drżą, ale Bułgaria to chyba wcale nie jest dużo lepsza opcja.
    Cieszę się, że wracasz z wakacyjną historią ;)
    Pozdrawiam i życzę udanej zabawy w Oleśnicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szatańskie plany często pojawiają się w mojej głowie, ale czego się tyczyć będą... ;)
      :)
      Lubię weekendy z meczami, ale byłabym w pełni zadowolona, gdyby szło im lepiej. Niby grają, ale brakuje tego, co pozwoliło im wygrać wtedy LŚ i nie wiadomo, jak to łatać. Cieszę się, że grają z Bułgarią, bo gdyby mieli zagrać z Rosją, to nie oszukujmy się, byłoby pozamiatane. Choć Bułgaria to również ciężki przeciwnik, a patrząc jak nasi grają... Ja mam zamiar być z nimi do końca, choćby przed telewizorem, do ostatniego seta. Niezależnie od tego, czy będzie im szło w tym meczu, czy nie. ;)

      Dziękuję :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę się spóźniłam, czasu brak i wogóle lepiej nie mówić. ME niestety pochłania mój cały wolny czas. Koszykówka :/ Wolę zdecydowanie siatkówkę. Zbyt brutalna gra. Coraz bardziej przekonuję się do Majki. Czy ja to napisałam? Muszę chyba się wyspać. Widać, że dziewczyna chce jej pomóc tylko nie wie jak. Naprawdę się przejeła tą sytuacją. Ten Adnian coś mi się nie podoba, ale może mam jakieś omamy. Urywasz w najlepszym momencie. Mimo, że piszesz już czwarte opowiadanie to ja jeszcze się nie przyzwyczaiłam. W niedzielę niestety nie będę mogła przeczytać następnego rozdziału. Szkoła:/ To jest niestety ten powód chyba, że mi wifi włączą co jest niemożliwe w ich wykonaniu. Na urodzinowy prezent chyba zażyczę sobie darmowe wifi wszędzie :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz cały tydzień, aż do niedzieli na przeczytanie, a że wpadłaś tutaj już teraz wcale nie oznacza spóźnienia. ;) Sama czasu nie mam, wiem jak to jest. A dzisiaj o 20 mecz, trzeba wszystko zrobić wcześniej. ;) W kosza grałam w gimnazjum, ale nie lubię. Dziewczyny rzucały się i wyrywały ci piłkę z rąk, wolę kiedy przeciwnicy stoją po drugiej stronie siatki i mnie nie tykają. ;) Zmiana podejścia do Majki bardzo mnie cieszy, bo faktycznie od początku jej nie lubiłaś. ;) Co do Adriana, ciekawe jak to będzie, czy też zmienisz do niego podejście.
      Dobry urodzinowy prezent, nie powiem. ;) Nadrób w wolnym czasie. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. U mnie raczej była wersja. Ja faulowałam? Skądże. A jak zostałam brutalnie potraktowana to jakoś nikt nie widział tego, a ledwie co mogłam biegać. W poniedziałek powinnam już nadrobić bo po 12 normalnych godzinach wynagrodzeń i podatków będę chodziła jakbym coś brała. Byle dotrwać do niedzieli :)

      Usuń
    3. Haha :D To ja byłam zawsze tą faulowaną, czy drapaną po rękach.
      Trzymam kciuki za ostrość widzenia i trzeźwość umysłu, bo faktycznie może być ciężko. ;)

      Usuń
    4. Mnie nie zdążyli zafaulować jak miałam piłkę bo przy moich tylko 184 cm wzrostu szybko byłam już pod koszem zanim te się odwróciły zobaczyć gdzie jest piłka. Ciężko to mało powiedziane. Jeszcze obok mnie siedzą dziewczyny co nawet nie wiedzą co to siatkówka więc nawet pogadać nie można :/

      Usuń
    5. Ale jesteś wielgaśna... Ja siedzę sobie przed komputerem i mierzę zaledwie 1,65, nic dziwnego, że jestem łatwym obiektem faulu. Znaczy byłam, bo teraz nie ćwiczę na wf-ie.
      Zazdroszczę wzrostu, oddaj mi z 5 cm żebym miała równe 1,7 ;)

      Usuń
    6. Oj tam oj tam. Zaraz tam wielgaśna. Lilipucik jestem. Wszyscy się ze mnie nabijają, że jak założe 10 cm koturny to jak żyrafa wyglądam. Mogę oddać ci nawet 10 cm tylko musisz podać adres do przesyłki :D

      Usuń
    7. Ok, to się kiedyś zgadamy o te moje 10 cm. ;) Jedynym plusem mojego wzrostu jest to, że będę mogła wysokie buty nosić, ale jak na razie wszystkie na płaskim, bo przez kolano nie mogę. ;)

      Usuń
    8. Witam w klubie. Kolano ---> jeszcze pewnie ta sama choroba. Na razie sobie mogę pomarzyć, że je założę conajmniej do 18 października :/

      Usuń
    9. Ja za tydzień dopiero zastrzyki biorę, więc nie wiem jak to będzie wyglądać, ale grozi mi niestabilność drugiego i jeszcze raz to samo. ;/

      Usuń
  8. A ja polubiłam Adriana, naprawdę. Mało o nim wiemy, ale wydaje się być fajnym facetem. Gra w kosza, potrafi ugotować spaghetti, do tego opiekuńczy i zabawny. Na miejscu Leny też nie zdecydowałabym się grać na treningu, gra z dziewczynami w kosza mnie przeraża a co dopiero z dużymi, dorosłymi facetami. Nie próbowałam tego i nie mam zamiaru tego robić, także mam podobne zdanie na ten temat co Lena. ;)
    Super, że zaprosiła Majkę. Widać, że dziewczyna stara się pocieszyć Lenę i chce dla niej jak najlepiej. No i w końcu my się wszystkiego dowiemy. Ciekawe jest takie trzymanie w niewiedzy, ale kiedyś trzeba wyjawić tajemnice. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też go lubię, a wy wszystkie takie nieufne w stosunku do niego. Pewnie się jeszcze pojawi, to wyrobicie sobie opinię na jego temat. ;) Ja się boję z chłopakami w siatkę grać, kiedy u nas w liceum to norma, bo mogą cię skrócić o głowę, ale przywykłam. ;) W kosza bym nie zagrała z nikim, bo jestem beznadziejna. ;)
      Dokładnie. Mam nadzieję, że mnie zasztyletujecie jak się wyda, o co chodziło. Albo nie zabijecie śmiechem :D

      Usuń
  9. Podoba mi się to, że Maja zaangażowała się w znajomość z Leną. Szkoda tylko, że dziewczyna nie powiedziała jej o sobie wszystkiego. Wiem, to nie czas i miejsce, przecież teoretycznie się nie przyjaźnią, jednak to jest chyba jedyna osoba, której może zaufać w tym momencie. Bo nie sądzę żeby gotowa była zwierzyć się Adrianowi, który może i jest przyjazny, ale jakoś tak mnie do siebie nie przekonuje.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiąc bilans Adrian-Majka, to ta druga ma chyba więcej plusów po swojej stronie, patrząc choćby na fakt, że znają się dłużej, ale kto tą Lenę zna... ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Mieć taką przyjaciółkę jak Majka to skarb. Sama chciałabym taką mieć ;) Co do Adriana, to nadal nie mogę się przekonać do chłopaka, nawet nie wiem jak bardzo bym chciała. ;< Ale może kiedyś zmienię zdanie (;
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ci ten Adrian zrobił? Biedny chłopak, przyjazny chce być, a ty go odrzucasz. ;)
      Mieć taką Majkę fajnie, wydaje mi się, że ciężko znaleźć kogoś, komu można w 100% zaufać, ale nie jest to niemożliwe. Jeszcze taką znajdziesz. ;)
      Zobaczymy, ciekawa jestem czy i kiedy się to stanie. ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń