Spojrzałam w brązowe,
jeszcze większe niż zawsze oczy, podkreślone lekko czarną kredką. Były przerażone. W ogóle
całokształt obserwowanej postaci powodował jeszcze większy ścisk
w żołądku. Biała bluzka z podwiniętymi do łokci rękawami,
czarne spodnie i płaskie buty. Ciemnobrązowe, prawie czarne włosy opadały na
plecy delikatnymi falami.
Widok samej siebie w odbiciu
lusterka jakoś nie podniósł mnie na duchu. Zaczęłam zastanawiać
się, jak jest w tej mojej nowej klasie. Czy ubranie butów na
płaskim będzie przeżytkiem, może powinnam ubrać jakieś wyższe
buty? Można kłamać, że wygląd się nie liczy, ale ważne jest pierwsze wrażenie, a ja nie chciałam dać plamy.
Myjąc zęby, bo czas
nieubłaganie uciekał, czułam rosnącą w gardle gulę. Z nerwów
ledwo byłam w stanie przełknąć ślinę.
-Dasz sobie radę Lena,
dasz... - zaczęłam cicho mówić do przerażonej dziewczyny w
lustrze, która jednak nie zmieniła wyrazu twarzy.
-Ja rozumiem, że się
denerwujesz, ale na litość boską, ten dom ma tylko jedną
łazienkę, a ja jej pilnie potrzebuję, więc może porozmawiaj ze
swoim odbiciem w łyżce, czy coś? - usłyszałam zaspany głos,
lekko przytłumiony przez zamknięte drzwi. Nie chcąc uprzykrzać mu
życia, otworzyłam drzwi, żeby ujrzeć opartego o framugę brata w
białej bluzce na ramiączkach i kolorowych bokserkach. Jego włosy
sterczały każdy w inną stronę, a zarost z jakichś dwóch tygodni
razem z całą resztą sprawiał, że wyglądał jak młodociany
menel.
-Strasznie wyglądasz. -
zaśmiałam się, czując, jak stres powoli odchodzi na dalszy plan.
-Ty też. - powiedział
nawet nie patrząc i zamykając za sobą drzwi. Pokręciłam głową
i zeszłam na dół, zmienić buty.
Wakacje minęły mi bardzo
szybko, na praktycznym nicnierobieniu. Moje wychodzenie z domu
polegało albo na wycieczce ,,krajoznawczej'' i orientowaniu się
gdzie co można kupić, albo odwiedzaniu basenu czy bieganiu. Kilka
razy grałam z Michałem w tenisa i dzięki tym wszystkim czynnościom
nie bardzo się nudziłam. Odwiedziłam nawet bibliotekę, żeby mieć
co czytać i jakoś to wszystko zleciało. A teraz trzeba było
stawić czoła obcym ludziom, z którymi będę zmuszona przebywać
aż do matury. Ten szmat czasu mnie przerażał.
Buty na platformie, które
ubrałam po zastanowieniu, może dodawały mi kilkunastu centymetrów wzrostu,
ale na pewno nie były dobrym pomysłem. Czułam, że moje
nieprzyzwyczajone do nich nogi odmówią posłuszeństwa podczas
drogi powrotnej, ale nie bardzo chciałam o tym myśleć. Wsiadłam w
jeden z miejskich autobusów, a po chwili jazdy byłam na miejscu.W moim polu
widzenia pojawił się budynek z czerwonej cegły, porośnięty
bluszczem i już dosyć znajomy. Kilka dni wcześniej przyszłam
zapytać o spis książek i jakieś informacje, gdzie mam przyjść
na rozpoczęcie i o której ono będzie. Teraz poinstruowana
wmieszałam się w tłum ludzi, którzy rozglądali się tak jak ja,
tyle tylko, że sądząc po ich wyglądzie i zmieszaniu na twarzy,
oni byli ,,pierwszakami''. W grupie zawsze raźniej, szkoda tylko, że
musiałam przechodzić przez to sama. Mimo iż już raz spotkała
mnie taka sytuacja i musiałam dołączyć do już pogrupowanej
klasy, nie przyzwyczaiłam się do tego i liczyłam na łut
szczęścia.
,,No Lena. Musisz być
twarda, a nie miętka'' – powiedziałam do siebie w myślach i
złapałam za klamkę do klasy numer 15. Od razu zwróciło się ku
mnie jakieś dwadzieścia par oczu i tylko wychowawczyni, stojąca
przy biurku uśmiechnęła się do mnie, wiedząc, kim jestem.
-Dzień dobry. -
powiedziałam, nie wiedząc, czy reszcie klasy powiedzieć ,,cześć'',
czy może lepiej się nie odzywać. Postanowiłam zostać przy tej
drugiej opcji.
-Dzień dobry, dzień dobry.
- powiedziała wciąż się uśmiechając kobieta, podchodząc do
mnie i prowadząc mnie na środek klasy. Mogła mieć coś ok. 50. lat, a
jej ciepłe spojrzenie przypominało mi moją babcię i wiedziałam
już, że ją polubię.
-Kochani, to nasza nowa
uczennica, będzie nam towarzyszyć przez ten ostatni rok liceum-
Lena Zawadzka.
-Cześć wszystkim. -
powiedziałam, czując się niezręcznie. Nigdy nie lubiłam być w
centrum zainteresowania.
-Mam nadzieję, że
przyjmiecie ją ciepło i pokażecie, co i jak. Maja, mogłabym cię
prosić o zaopiekowanie się koleżanką, przynajmniej przez jakiś
czas? - powiedziała nauczycielka, spoglądając na dość wysoką
blondynkę, siedzącą w czwartej ławce przy oknie. Miała
niebieskie oczy, a jej włosy były zawinięte w niedbały kok na
czubku głowy.
-Oczywiście pani profesor.
- odpowiedziała, uśmiechając się, a w jej policzkach pojawiły
się dołki.
-To może się jeszcze
wszyscy przedstawicie, zanim Lena usiądzie? Zacznij, Kamil.
Po kolei przesuwałam
spojrzeniem po odzywających się ludziach, starając zapamiętać
jak najwięcej imion. Wiedziałam, że większość wyleci mi z głowy zanim
wyjdę ze szkoły. W pewnej chwili zdziwiłam się, widząc jedną
znajomą twarz. Na końcu sali, w rzędzie przy drzwiach siedział
chłopak, który pomógł mi w sklepie papierniczym pozbierać
rozsypane długopisy i ołówki. Chyba również mnie poznał, bo
uśmiechnął się, mówiąc:
-Cześć, jestem Tomek.
Odpowiedziałam czymś w
rodzaju uśmiechu, wciąż obejmowana ramieniem przez wychowawczynię.
Kiedy ostatni chłopak
skończył mówić, usiadłam obok Mai, która od razu odwzajemniła
mi się uśmiechem. Każdy z nas dostał plan lekcji, a po kilku
niezbędnych informacjach, typu : ubezpieczenie, mogliśmy rozejść
się do domów. Według planu następnego dnia mieliśmy tylko 5
lekcji i czułam, że to dobry początek roku szkolnego. Wraz z
wyjściem na korytarz w tłum innych uczniów, poczułam jak schodzi
ze mnie napięcie. Pchnęłam drzwi wejściowe i odetchnęłam
świeżym wrześniowym powietrzem, powolutku idąc przed siebie w
niebotycznie wysokich butach.
-Hej, zaczekaj.
Zdziwiona odwróciłam się,
zastanawiając, czy te słowa są skierowane do mnie. Po schodach z
pewną trudnością schodziła Maja, również w strasznie wysokich
butach. Kiedy wreszcie do mnie dotarła, zauważyła, że przyglądam
się jej szpilkom.
-Te buty to tragedia. -
pokręciła głową.
-Coś o tym wiem. -
spojrzałam na swoje, wywołując na jej twarzy uśmiech.
-Chcesz być piękna to
cierp, tak mówią. - skomentowała. - Nie o tym chciałam z Tobą
pogadać. Znasz już trochę Wrocław?
-Jestem tu od jakichś dwóch
tygodni, trochę zwiedzałam. - odparłam, gdy powoli szłyśmy przed
siebie.
-A gdzie mieszkasz?
-Kwiatowa 20.
-To niedaleko. Może wpadnę
po ciebie po południu? Oprowadziłabym cię i dała trochę
wskazówek jak przetrwać rok z naszymi okropnymi nauczycielami?
Spojrzałam w jej niebieskie
oczy z lekkim zdziwieniem, zastanawiając się, czy może się ze
mnie nie nabija.
-Ale ty tak na serio? Wiem,
że Domańska kazała ci się mną opiekować, ale nie musisz tego
robić, jeśli nie chcesz.
-Co ty głupoty gadasz. To
ja poprosiłam, żebyś doszła do naszej klasy.
-Myślałam, że nikt nie
wiedział o tym, że będę się z wami uczyć. - powiedziałam zdziwiona.
Przeniosłam się przecież w wakacje, kiedy raczej nikt do szkoły
nie chodzi.
-Musiałam przynieść
jakieś papiery na stypendium i akurat wtedy w sekretariacie
zastanawiali się, co z Tobą zrobić. Zaproponowałam, żebyś
trafiła do nas, bo jesteśmy chyba najmniejszą klasą maturalną, a
poza tym dziewczyn zawsze było nieparzyście.
-Yhm. - odpowiedziałam mało
inteligentnie, bo natłok informacji i tempo, w jakim je podawała,
były dla mnie niezłym wyzwaniem.
Doszłyśmy już do mojego
przystanku, który pełen był uczniów czekających na swój
autobus.
-Tym samym jeździsz? -
zapytałam, zdziwiona, że stanęła obok.
-W sumie to innym, ale tym
też dojadę. - wzruszyła ramionami.
Majka umilała mi czas
oczekiwania na nasz transport, opowiadając o przygodach z zeszłego
roku. Zaczęła nawet omawiać każdego nauczyciela z osobna i dawać
wskazówki, u których muszę przycisnąć się do nauki, a u których
wystarczy tylko pojawiać się regularnie na zajęciach i nie
przeszkadzać. Kiedy autobus nadjechał i zajęłyśmy miejsca
stojące, nadal dużo mówiła i poczułam, że chyba zaczynam ją
lubić. Myślałam, że wszyscy w klasie od początku będą wobec
mnie nieufni i może nieuprzejmi, a Majka wcale taka nie była. W
ogóle wydawała mi się być spoko osobą i miałam wrażenie, że
mam rację. Może trochę zbyt dużo mówiła, ale pozwalało mi to
milczeć i sama nie musiałam zbyt wiele ujawniać na swój temat, co
było mi na rękę. Kiedy na horyzoncie pojawił się mój
przystanek, wymieniłyśmy się telefonami i umówiłyśmy się, że
blondyna podejdzie pod mój dom. Co prawda Majka oferowała spotkanie
się na mieście, ale nie bardzo wiedziałam, o jakie miejsce jej
chodzi, dlatego też, aby uchronić mnie przed krążeniem po mieście
i wypytywaniem ludzi o kawiarnię, zdecydowała, że sama mnie tam
zaprowadzi.
Weszłam do domu, otulona
ciszą, która towarzyszyła mi już od momentu postawienia nogi na
chodniku i pierwsze co zrobiłam, to zrzuciłam z nóg te cholerne
buty na platformach. Boso przeszłam się po pokojach, zaglądając
do każdego, co upewniło mnie w przekonaniu, że nikogo nie ma. Mama
dostała pracę, więc pewnie wróci wieczorem, a Michał... jak to
Michał, zapewne poszedł szukać wrażeń. Wspięłam się po
schodach na poddasze i weszłam do swojego pokoju.
Rozpięłam guziki białej
bluzki, rzuciłam ją na obrotowe krzesło, stojące obok biurka.
Czarne spodnie również szybko wylądowały w tym miejscu, a ja po
chwili grzebania w szafie wyciągnęłam top z flagą Stanów
Zjednoczonych, który kiedyś w przypływie nagłej inspiracji mojej
jednej kumpeli, sama zrobiłam. DIY i te sprawy. Wciągnęłam jasne
jeansy, włączając przy tym płytę Justina Timberlake'a. Kiedy z
głośników mojej niedawno zakupionej wieży popłynęły dźwięki
,,Body Count'' usiadłam po turecku na moim puchatym dywaniku, też
jeszcze pachnącym sklepowymi półkami i zaczęłam studiować plan,
który będzie mi towarzyszyć tydzień po tygodniu.
Klasa, do której poszłam
była klasą lingwistyczną. Cóż, zawsze twierdziłam, że jestem
ścisłowcem, dlatego w planie widniało również dużo godzin
matematyki. Nie bardzo wiedziałam, co z tym fantem zrobić i gdzie
pójść po liceum. Mama starała się mnie jakoś nakierować, abym
wzięła się może za księgowość? Czułam jednak, że dni
wypełnione podliczaniem cyferek nie są dla mnie.
Dlatego...stwierdziłam, że pójdę na filologię. Szału nie ma,
zbyt dużo ludzi na to idzie i pewnie będę bez pracy, ale kurczę.
Nie umiałam sobie zaplanować przyszłości. Nie wiedziałam, co
chcę robić, czasami wstając rano nie miałam pojęcia co zjeść
na śniadanie, a miałam decydować o swoim przyszłym życiu? To
chore.
Wrzuciłam do czarnego
plecaka kilka zeszytów. Stwierdziłam, że podręczników nie
biorę, mogę udawać, że jeszcze nie kupiłam. Nie znałam
zwyczajów panujących w klasie i nie chciałam wyjść na lizusa.
Kilka długopisów i mogłam podbijać liceum. MOJE liceum. Chyba
minie trochę czasu, kiedy się do tego przyzwyczaję.
Było już wczesne
popołudnie, kiedy brzuch dał o sobie znać. Zbiegłam po schodach
do kuchni, żeby po otwarciu lodówki usłyszeć echo.
-A miał zrobić zakupy... -
westchnęłam, myśląc o bracie, który zaginął gdzieś po moim
wyjściu i nadal nie wrócił. Wzięłam z najniższej półki jogurt
o smaku pieczonego jabłka, za którym nie przepadałam, ale lepsze
to niż nic. Po dosypaniu płatków kukurydzianych nie był taki zły
i chwilę później zabiłam głód, albo lekko go przytłumiłam.
Odstawiałam łyżkę do zlewu, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi.
Zdziwiona, podeszłam do nich i ujrzałam Majkę. O jakieś dwie
godzinki za wcześnie.
-Cześć. Sorry, że ja tak
szybko, ale kompletnie nie miałam co robić w domu. Masz teraz czas?
- spojrzała na mnie niebieskimi oczami, z miną wyrażającą
zmieszanie. Ona również się przebrała – miała na sobie
legginsy w jakieś kolorowe wzorki i biały T-shirt oraz małą
torebkę.
-Dobra, tylko buty ubiorę.
- złapałam stojące w przedpokoju czarne trampki i leżącą na
półce torebkę, po czym wyszłyśmy i skierowałyśmy się w stronę
przystanku, a w mojej głowie pojawiła się myśl, że wyobrażałam sobie ten dzień inaczej. Sądziłam, że po rozpoczęciu przeleżę dzień załamana w swoim pokoju, podgryzając gorzką czekoladę i użalając się nad sobą, pisząc różne czarne scenariusze, a nie to, że osoba, której praktycznie nie znam, wyjdzie poza rolę szkolnej niańki i zechce przebywać ze mną poza jej murami. Mimo, że nie miała o mnie zielonego pojęcia. Cóż... najwidoczniej ludzie potrafią zaskakiwać również i w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
*
Wiem, że akcja toczy się ślimaczym tempem, ale mam nadzieję, że po kilku wcześniejszych opowiadaniach do tego przywykliście. Bo jak się zacznie, to wszystko naraz. ;)
No i mamy już środę. Jak sobie pomyślę, że już tylko kilka dni dzieli mnie od tej masy roboty. Dobra, nic o szkole, cieszmy się ostatnimi chwilami wolności!
Chciałam obejrzeć jakieś fajne filmy. Polecacie coś? Oprócz ,,Miasta kości'', bo to obowiązkowo pojawiło się na mojej liście. ;)
Kolejny post w sobotę. Dodaję tak rzadko, żeby zrobić sobie zapasy na rok szkolny, kiedy w środku tygodnia nie będę miała jak pisać. A, że planuję odwieszenie wakacyjnej-historii, pod koniec czy nawet po zakończeniu wakacji (o ironio), to tam też muszę zrobić sobie mały zapasik. Jeszcze nie wiem, kiedy to nastąpi, ale jeśli tak się stanie, na pewno się o tym dowiecie. :)
EDIT : AAAAAAAAAAAAA. Aga (MissJacksonn) PRZEPRASZAM. Chciałam dopomóc... i kliknęłam ,,usuń komentarz'', ten co sama próbowałaś usunąć. Odświeżam, a tu... CHOLERA JASNA.
Nawet nie zdążyłam go przeczytać, mam nadzieję, że to czytasz i choć w ułamku przybliżysz mi jego treść i wybaczysz moją niezdarność. :)
Majka fajnie postąpiła postanawiając "zaopiekować" się Leną.
OdpowiedzUsuńA nasz tajemniczy bohater Tomek się zwie. Czuję duże zawirowania serca głównej bohaterki względem niego.
Fajnie, że wracasz z wakacyjną-historią, będę czytać i komentować o ile czas mi na to pozwoli.
Pozdrawiam Via.
Przejrzałam aż cały rozdział i ten poprzedni, szukając sygnałów jakiegoś uczucia Leny względem Tomka. Nie dopatrzyłam się ich raczej, ale czy tak nadal będzie. Może przeczucie cię nie zmyli. ;)
UsuńO ile czas mi pozwoli, to wrócę. Zapomniałam, że kurs na prawo jazdy zaczynam i chyba nie będę miała kiedy pisać.
Pozdrawiam :)
Zaczynam odczuwać presję. A to powyżej to moje życie za kilka dni. O cholera, mama miała zadzwonić do szkoły umówić spotkanie z dyrektorką a ja jej zapomniała przypomnieć :/ Majka, majki to fajne dziewczyny :D
OdpowiedzUsuńKhe, khe... no fajne, ale z tego co wiem, życie jednej takiej stanęło na pewnym etapie, a ja nadal czekam na jego kontynuację. ;)
UsuńJa miałam iść do lekarza, po zwolnienie z wfu z powodu kolana, muszę o tym jutro pamiętać i się umówić na wizytę. ;)
Będzie dobrze, za fajna jesteś, żeby sobie rady nie dać. :)
Jestem, jestem, zabieram się do wyrażania opinii. :D
OdpowiedzUsuńCieszę się, że pierwszy dzień w nowej szkole nie okazał się dla Leny taki zły i dzięki poznaniu Mai, która wydaje się ją lubić nie czuła się niepotrzebna. Mam nadzieję, że Maja okaże się być w porządku i nasza bohaterka zyska dobrą koleżankę, a w przyszłości może nawet i przyjaciółkę. :) I cieszę się również, że w jej klasie jest kolega Tomasz, bo mam wrażenie, że odegra on w tym opowiadaniu całkiem sporą rolę. :)
Wszystko się okaże, opowiadanie się rozwija. A robi to bardzo ciekawie. :)
Pozdrawiam.
VE.
A witam, witam ponownie :)
UsuńDziwne to twoje wrażenie dotyczące obojga nowych bohaterów, no dziwne. ;) Jak będzie, to się okaże, jak to u mnie bywa zapewne powoli, ale jak się sypnie, to nie będzie czego zbierać. ;)
Pozdrawiam :)
Czytając ten rozdział (a zwłaszcza jego początek) coraz bardziej zaczęło do mnie docierać, że już za kilka dni nastąpi kres naszej wolności. No ale każde, nawet najdłuższe wakacje kiedyś się kończą.
OdpowiedzUsuńDobrze, że nowa klasa tak dobrze przyjęła Lenę do swoich szeregów. No i ten Tomek... Czyżby miał na dłużej zagościć w Twoim opowiadaniu? ;)
Co do przyszłych studiów-również tak jak Lena jestem niezdecydowana. Nadal mam wątpliwości czy droga, którą zamierzam obrać jest właściwa, ale niestety jako humanistka mam dość ograniczone pole manewru.
W kwestii filmów niewiele mogę pomóc, bo nie oglądam zbyt wiele telewizji. No chyba że lubisz horrory :).
Pozdrawiam i do soboty ;)
Dzisiaj obudziłam się i nagle dotarła do mnie brutalna prawda. TO JUŻ ŚRODA. Czas leci nieubłaganie. W roku szkolnym łatwiej będzie mi się chyba zmusić do czegoś pożytecznego, ale nawał zadań domowych mnie przeraża.
Usuń;)
Ja byłam niezdecydowana w złym momencie i teraz muszę się douczać, bo na przeniesienie się do innej klasy już za późno.
Ja też nie oglądam telewizji, same mecze raczej, a filmy to czasem na komputerze. Ale w życiu ani jednego pełnego horroru nie obejrzałam. ;)
Pozdrawiam :)
Super rozdzial ;) nic nie szkodzi ze akcja wolno sie toczy, bo czytanie opowiadan Twojego autorstwa to dla mnie czysta przyjemnnosc :)
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze Lena zostala zaakceptowana w nowej klasie i znalazla zyczliwa kolezanke. Maja wydaje sie byc naprawde sympatyczna :) a i jeszcze Tomek, fajnie ze bedzie chodzil z glowna bohaterka do klasy :)
Tak, masz racje trzeba sie cieszyc ostatnimi dniami wakacji :D
Pozdrawiam serdecznie,
K. :)
Miód na moje oczy ( powiedziałabym uszy, ale napisałaś to, więc nie słyszałam). ;)
UsuńWakacje nie mogą trwać wiecznie, ale mimo to zawsze pod koniec myślę, że nic pożytecznego podczas tych dwóch miesięcy nie zrobiłam.
Pozdrawiam :)
Zapowiada się interesująco :) Ciekawe czy Maja chce pomóc się Lenie zaklimatyzować w nowej szkole czy całkiem chodzi o coś innego. Za bardzo coś mi ona niepasuje.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
J.
Jedna inna opinia na temat Majki. Zobaczymy, kto będzie miał rację. ;)
UsuńPo prostu za bardzo to słodko jak dla mnie wygląda :)
UsuńAch tak, z reguły jak chcę coś zepsuć, to sypię zbyt dużo cukru w fabułę. ;)
UsuńW końcu musi się coś dziać :)
UsuńLena jeszcze bardziej przypomina mi pewną osobę. W pierwszym rozdziale już tak było, ale teraz mam co do tego pewność: jest tak strasznie podobna do mnie. Nie wizualnie (co to, to nie!), ale zachowaniem. Poza jogurtem, który uwielbiam.
OdpowiedzUsuńOj tak, to pierwsze wrażenie... Też mam zawsze ten problem. Chociaż tak poważnie, to ludzie i tak będą oceniać tak, jak sobie będą chcieli, chociaż byśmy byli nie wiadomo jak wspaniałymi osobami, to do nich należy decyzja co do tego, w jaki sposób nas ocenią i wtedy prezencja nie będzie miała znaczenia.
Wakacje zawsze mijają zastraszająco szybko. Można leniuchować całe dnie, a i tak ten czas minie, jak z bicz strzelił.
Nie wybrałabym butów, które dodają mi kilkunastu centymetrów tylko dlatego, że chcę lepiej wyglądać. Wkurzały by mnie, co wiązałoby się z faktem, że mogłabym być niezby miła. Ale skoro Lena wolała się męczyć...
Nie wiem, jak czuje się Lena, ale chyba też miałabym problem z dołączniem do klasy, w której już utworzyły się grupy. Chociaż jestem przecież aspołeczna - więc nie wiem czy to stanowi różnice ;)
Dodawanie sobie odwagi w myślach. Kto z nas tego nie robił?
Uwielbia takie nauczycielki jak wychowawczyni Leny. Starsza, miła kobieta, która nie ocenia ludzi od razu, bo w końcu uczeń, to uczeń, tylko wychodzi z gorącym sercem.
Ciekawa jestem, jak Lena będzie czuła się w klasie.
majka jest bardzo sympatyczna i niesamowita z jej strony była chęć "opieki" nad nową osobą w klasie. I dobrze, że dziewczyna jest tajk rozgadana. W końcu mogłaby zagłuszyć niezręczną ciszę, w razie potrzeby.
Starszy brat szuka wrażeń - no oczywiście, a siostrzyczka zostaje bez jedzenia.
No tak, lepiej przyjść wcześniej niż się spóźnić. Zamordowała mnie tym Maja.
Zastanawiam się nad filmami, ale nic mi do głowy nie przychodzi. Może "Dziewczyńskie porachunki". Do najłatwiejszych nie należy i temat jest też dość ciężki, ale kurczę!, lubię ten film. Sprawdziłam właśnie, że w jest dostępny też w internecie, nawet na YT.
Nie czarujmy się: każdy ma życie prywatne i, porównując z różnymi historiami i tak dodajesz stosunkowo często posty.
No nic, czekam na następny!
Pozdrawiam :*
Jezusie, przepraszam Cię, że taki długi. Nie miałam pojącia, że tak wyjdzie.
UsuńUwielbiam długie komentarze, nie ma za co przepraszać. Jako gaduła doskonale wiem, jak to jest, kiedy się rozpiszesz, a potem przerażona patrzysz na długość dodanego komentarza. ;) Na odpisanie na nie potrzeba mi trochę czasu, ale na szczęście udało mi się go znaleźć. :)
UsuńZ czasem zobaczymy, czy Lena będzie do ciebie bardziej podobna. Sama również mogę tak powiedzieć, bo kreując jej postać przekazuję jej większość poglądów, co jest nieuniknione, choć staram się wprowadzać i drobne różnice. ;)
Jestem zdania, że jak ktoś mnie nie polubi, to nie będę skakać wokół niego, żeby to zmienić. Szkoda na takich czasu. Ale pierwsze wrażenie zawsze staram się wywrzeć jak najlepsze. ;)
Mi wakacje zawsze lecą wolno, jeżeli chodzi o pierwszy miesiąc, a potem to już z górki. Lepiej, że w roku szkolnym odpowiednią motywacją będzie to, że będę miała zbyt dużo rzeczy do roboty, żeby jeszcze mieć czas na lenistwo. Zaczynam w następnym tygodniu kurs prawa jazdy, do tego gdzieś na zimę będę miała rehabilitacje jak nie na wiosnę, więc trochę będę miała roboty. ;)
Cierpię z powodu 1,65 wzrostu i marzę o choć 5 cm więcej, żeby było pełne 1,70. ;) Ale nie lubię wysokich butów i nie umiem w nich chodzić, a teraz z powodu problemów z kolanem, tym bardziej. Także u mnie w szafie wszystko na płaskiej podeszwie. ;)
Nigdy nie miałam problemu, bo nie zmieniałam szkoły w trakcie roku. Ale też źle bym się czuła i okropnie martwiła, bo choć czasami uważam się za aspołeczną, to z moim gadulstwem nie mogłabym długo być sama. ;)
Każdy chyba lubi czasem pogadać do siebie. ;)
Miałam taką nauczycielkę historii, wspaniała kobieta. :)
Haha. Starszy, ale i siostrzyczka ma rączki i nóżki i jak głodna, to mogła się przejść do spożywczaka a nie marudzić. ;)
Maja chyba będzie mordowała nie tylko tą cechą. ;)
Niewiele oglądam, tego nie widziałam. Trafi na moją listę. ;)
W roku szkolnym przejdę do dodawania raz w tygodniu, ewentualnie co cztery dni, bo nie dam rady tego wszystkiego spisać, choć chęci są.
Pozdrawiam. Mój komentarz to też zapewne monstrum. :D
Okay, by nie było więc - moje komentarze będą raczej zawsze takich rozmiarów, ale w roku szkolnym być może tak, że będą ukazywać się tak jak Twoje posty - raz w tygodniu.
UsuńBędzie, albo mi się tak wydaje. Bo zdaje mi się, że mimo takiej lekkiej aspołeczności (czytaj: Majka może sobie pogadać, ja dzięki temu wcale nie muszę się odzywać) potrafi pokazać paura.
Ja mam 1,70 i cierpię na to, że jestem najniższa z klasy, w której większość dziewczyn to koszykarki i siatkarki, a niektóre tak po prostu mają po 1,80.
Ja w tym roku być może pożegnam się ze swoją szkołą. Chociaż wcale nie chcę. Ach... Zresztą jutro powinnam się z rodzicami dogadać w tej sprawie.
A jak! Podobno takie gadanie do siebie - czasami jest motywujące i przynosi efekty na zachowania własne!
Kurczę, mi się kiedyś trafiła taka miła kobiecina od biologi. Miała tylko jedną wadę - ślimaczy czas wykonywania pracy. I genetyki w gimnazjum nie zrobiliśmy, a według nowej ustawy powinna być. I bądź tu mądry jak od nas wymagają to w liceum.
Oj tam, oj tam. Mój starszy brat by o mnie zadbał. (Kochany!)
To chyba jedyny film, którego tak bardzo lubię. No chyba, że lubisz psychologiczne tak jak ja, to jeszcze "Czarny łabędź". I z dużą ilością symboliki: "Melancholia".
Raz w tygodniu, co cztery dni: Dla mnie nawet wygodniej raz w tygodniu, bo będę pewna, że dodam komentarz. A to i tak w porównaniu z niektórymi jest dużo. Bo zdarza się, że dziewczyny dodają co kilka tygodni, ba!, kilka miesięcy. Ale wiadomo: są sprawy ważne i ważniejsze.
Czyżbym znowu się rozpisała?
A tak nawiązując do komentarza kilka pode mną: ja też zawsze czytam odpowiedzi, tylko nie koniecznie zawsze mam czas na kilka zdań odnośnie Twoich wypowiedzi.
Mi ten rozmiar jak najbardziej na rękę, tylko będziesz musiała czasem poczekać trochę na moją odpowiedź, jeśli będę mega zajęta. Choć jeżeli zacznę dodawać raz w tygodniu, to czas zawsze znajdę. ;) Myślę, że i tak dodawanie rzadsze macie jak w banku, bo pamiętam jak ledwo wyrabiałam się z poprzednimi opowiadaniami i jak moja mama mi gadała, że zamiast się uczyć, na komputerze siedzę. ;) Dopiero jak jej uświadomiłam, że dwa poprzednie opowiadania mają ponad 40tys. wyświetleń, to dała mi spokój, ale wiem, że ma rację i muszę przystopować. W wakacje nie miałam za bardzo co robić, ale rok szkolny na pewno do nudnych należał nie będzie. ;)
UsuńJa w tym roku na pewno się z nią pożegnam...maturami. ;)
Nigdy nie próbowałam gadania do siebie, aby się zmotywować. Chyba jakąś pewność siebie mam. ;)
Fajnie, że miła była. Może to i lepiej, niż taka wredota, co tylko o programie myśli,a nie uczniach. A genetyka w liceum jest poszerzona, więc nadrobicie. ;)
Moja młodsza siostra czasami zaskakuje mi i przynosi mi jakiegoś batona, więc też nie jest zła. ;)
Ogólnie oglądam dramaty, ale psychologiczne też są ok. Zależy które, bo wiadomo, że w każdej kategorii są i lepsze i gorsze filmy.
Zauważyłam, że niektórzy dodają jeszcze rzadziej, ale ja bym tak nie potrafiła. ;)
Chyba troszeczkę, ale nie mam nic przeciwko.
Znam to skądś, bo ja sama czasem nie mam czasu na skomentowanie odpowiedzi do mojego komentarza na innym blogu. :)
Okej :)
UsuńA ja zaraz jadę do szkoły, pewnie tylko po to, żeby zabrać dokumenty... To tak nawiązując do tego, że nie każdy nauczyciel jest w porządku.
Ja próbowała. Pomogło.
Tak, tylko nie zrobią z nami podstaw, które powinniśmy mieć i nie umimy takich rzczy...
Rodzeństwo jest zawsze dobre, tylko nie zawsze możemy się z nim dogadać.
Ja lubię właśnie dramaty, filmy psychologiczne i takie, gdzie jest sporo symboliki. Ale filmem akcji też nie pogardzę.
To dla nas - czytelników miłe :)
=)
A ja tutaj wchodzę i jawi mi się Twoja odpowiedź! Jak miło!
Zmieniasz szkołę z powodu jakiegoś nauczyciela?
UsuńJa genetykę miałam na początku drugiej klasy, ale podstawy, trochę więcej niż w gimnazjum, więc akurat wszystko prawie pamiętałam. A wam po prostu przyjdzie się tego po raz pierwszy nauczyć. W ogóle ten program jest do bani, ja jeszcze idę tym starym, to nie jest źle, ale ci co teraz idą do liceum w drugiej klasie mają tylko rozszerzenia profilowych przedmiotów, a jak ktoś źle wybrał, to pozamiatane.
Z moją siostrą ciężko się dogadać, przyznaję. Ja dla niej staram się być miła, a ona wiecznie niezadowolona, nie dogodzisz. ;)
Mnie wkurzają tylko cukierkowe komedie. Błe, to nie dla mnie. Już właśnie lepiej jakiś film akcji.
:)
Mi też się miło zrobiło, bo byłam pewna, że już nie odpiszesz po raz kolejny. ;)
Dobrze się rozpoczął dla Leny ten rok szkolny! :D Nie miała się czego bać, poszło jej dobrze i już ma znajomości w klasie. Maja wydaje się być fajną osobą, miłe, że tak się zainteresowała Leną. Ciekawa jestem jeszcze Tomka, ale zamiast snuć domysły co on może zrobić lepiej jak (niecierpliwie) poczekam na następny rozdział. :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
Na razie jak z górki. ;) Nic nie powiem, tylko pozdrowię :)
UsuńJestem, uprzedzałam, że nie będę o czasie i nie zrobię mojego "rezerwjszyn". ;c W sobotę nadrobię ;)
OdpowiedzUsuńA i jeszcze jedno, nie odpowiedziałam na Twój komentarz, ale go przeczytałam! Po prostu cierpiałam na brak czasu. ;/
Ale teraz mogę Ci poświęcić trochę mojego czasu. Nie wiem, czy zdecydowałabym się na buty na platformie. No, ale jeżeli są ładne... To co się dla nich nie zrobi? :D
Ha! Widzisz! Powinnam zgarnąć kolejną statuetkę... Hym... Jak to szło? Już nie pamiętam. ;c Ale zgadłam. Tomek jest w tej samej klasie co Lena. ;D
Oj Majka, Majka. Przy Tobie to Lena wcale się odzywać nie będzie, ale skoro jej to na rękę... Gaduła, taka jak ja. ;D Może nie za bardzo to zauważyłaś na fb, ale gdybyś spotkała się ze mną w realu to bym Cię zagadała na śmierć. :D
A pro po jeszcze komentarza z poprzedniego rozdziału to nikt nie jest ode mnie młodszy. ;c Ale jest ten plus, że wy będziecie pomarszczone, a ja nie!. Buahahaha!. :D Ale chyba te cztery lata nie robią takiej dużej różnicy. ;d
Mhmm... Michał z włosami, stojącymi każdy w inną stronę. Chciałabym to zobaczyć, ale, jak czytałam o jego brodzie, to nasunęła mi się tylko jedna myśl: Rumcajs! :D Powoli mi odbija...
Lena nie powinna się martwić szkołą. Tak mi się wydaje. Dobrze, że ma już tą gadułę przy sobie. ;) A no i jeszcze Tomek. Coś wyczuwam, że spotkanie ze skejtami nie pójdzie w niepamięć. ;P
Szkoda, że u mnie w szkole nie ma takiej nauczycielki, jak wychowawczyni Leny. W starszym wieku, miła i ze szczerym uśmiechem. No żyć nie umierać!
Oj tam przesadzasz, że ślimacze tempo. Dzięki temu bardziej przywiązuję się do bohaterki i poznaję jej charakter.
Tak, czerpiemy ostatnie chwile wolności z tych mijających wakacji.
Nie wiem co mogłabym Ci polecić. Może "Kwiat pustyni". Czytam właśnie książkę i jeżeli film jest taki sam, to warty obejrzenia! Ostatnio Ty mi poleciłaś oglądnąć "Intruza". O właśnie! Byłam ostatnio w kerfurze (nie wiem, jak to się pisze)i widziałam tą książkę! Widziałam ją! Chciałam kupić bo była na promocji, ale i tak nie dysponowałam tak dużym funduszem. No bo przecież na zakupienie kilku jabłek i wody nie potrzeba mi około 50 zł. Ale teraz to mama powinna się przekonać i ją zakupić.
Nic nie szkodzi, że tak rzadko. Ja i tak zawsze będę wyczekiwać. A na temat 'wakacyjnej historii' znasz moje zdanie. Kończ, ja i tak wcześniej, czy później przeczytam. ;)
No to kończę, spodziewaj się w sobotę mojego rezerwejszyn. ;*
Pozdrawiam!
Czekałam, czekałam. ;)
UsuńSpoko, spoko. Dobrze, że powiedziałaś, że to czytasz, bo czasami podczas odpisywania na Wasze komentarze zastanawiam się, czy jest sens i czy tu potem zaglądacie. ;)
Ja wiem, że nie zdecydowałabym się, bo choć ładne, to chore kolano mi nie pozwala na wysokie buty. Skoro boli na płaskim, to nie będę dokładać. ;)
No mówiłam, że każda sytuacja ma swoje plusy, nawet to, że jesteś najmłodsza. Zdziwiło mnie tylko, że jesteś tylko rok starsza od mojej siostry, a z nią tak normalnie bym nie pogadała. Może jeszcze dziecinna jest. ;)
Mogę cię tylko zapewnić, że Rumcajsa pisząc o Michale nie brałam pod uwagę. ;)
Khe, khe, khe. Nie skomentuję domysłów. ;)
Miałam taką w gimnazjum, ale to chyba jedna na milion, jak mówią. Tyle lat nauki, a fajniejszej nie spotkałam.
To dobrze, że tempo wam odpowiada, bo myślałam, że zanudzam. ;)
Miałam zamiar przeczytać, muszę sprawdzić w bibliotece, czy nie mają. Film podobno też dobry, muszę to nadrobić.
Czekam na rezerwejszyn. ;*
To dobrze, że czekałaś. ;)
UsuńCzasami mam wrażenie, że te 'rozmowy' w komentarzach są najfajniejsze. Z wielką nadzieją zaglądam na Twojego bloga, by sprawdzić, czy odpowiedziałaś na mój komentarz. ;)
Uuuu... ;/ To nie warto ryzykować dla czegoś takiego.
Będę się czuć, jak krasnal przy Was wszystkich... Ooo! Teraz Cię zapytam. Ile masz cm wzrostu? :p Hym... Może powinnaś jeszcze poczekać na 'poważne' rozmowy z nią.
Skoro nie komentujesz domysłów... Będzie jakaś afera! Czyżby Majka stała się zdradziecka?. Coś za słodko to wygląda, ale poczekam na dalszy rozwój akcji. ;)
Gdybym się dobrze zastanowiła. Wydaje mi się, że najlepszą wychowawczynią jaką miałam była Pani od nauczania początkowego. Przez trzy lata nie rozstawaliśmy się z nią, jako klasa. Była i nadal jest świetną nauczycielką. Pamiętam, jak na końcu 3 klasy sp płakała, że odchodzimy.
Naprawdę polecam!
Czekaj, a ja z pewnością zawitam. ; >
Fajnie, że mi to powiedziałaś, bo myślałam, że produkuję się bez celu i nikt tego nie czyta. ;) Ja sama bardzo lubię czytanie komentarzy i odpisywanie na nie. :)
UsuńNiziutka jestem, 1,65. Także tutaj masz szansę mnie pobić. ;) My w sumie zbyt wiele ze sobą nie rozmawiamy, bo wiecznie na dworze, albo na komputerze siedzi. W roku szkolnym pewnie będzie często do mnie przychodzić po pomoc w zadaniach domowych. ;)
Wolę nie komentować, żebyście miały niespodziankę. ;)
Panie z podstawówki były fajne. :)
Hurra! Akuratnie w tym Cię pobiję. ;p Mam równe 171 cm. Czyli 6 cm więcej. ;)
UsuńJak wyjedziesz na studia to będzie za Tobą tęsknić, zobaczysz. Ja ze swoją siostrą też nie miałam najlepszych kontaktów, dopóki nie wyjechała d Krakowa. Teraz tylko wyczekuję, aż przyjedzie. Wtedy mamy różne tematy do rozmów. Nie jest ich pełno, ale są. ;)
Też wolałbym mieć z tego niespodziankę. ;]
Panie z podstawówki były najlepsze! ;D
NIEEEEE. TO NIESPRAWIEDLIWE.
UsuńChyba pozostaje mi iść do kąta i płakać nad życiem kurdupla. Najgorsze jest to, że moja siostra rośnie jak na drożdżach, a jak i ona mnie przerośnie, to zacznę chodzić w butach na koturnach. :D
Wiesz... moja czeka aż na studia wyjadę, żeby mój pokój zająć, bo tak mówiła, przysięgam. Ładnie to tak? :D Ale jeśli dostanę się gdzieś np. w Łodzi czy Poznaniu, kiedy najbliżej nam do Wrocławia, to nie będziemy się często widywać. ;/
Wiadomo. Ich nikt nie pobije. Ale znowu wtedy tylko szlaczki rysowaliśmy, proste rzeczy były i małe wymagania. ;)
OKEJ, OKEJ NIC SIĘ NIE STAŁO! :)
OdpowiedzUsuńChciałam powiedzieć, że rozdział jak zwykle ciekawy i że znając Ciebie :) jak się akcja rozkręci to na dobre. :)
A co do filmów to ja nie oglądam, a nawet jeśli to wtedy gdy mnie interesuje, ale to już filmy stare :)
A w tamtym usuniętym komentarzu było że miałam być pierwsza ale nie byłam, bo byłam druga. :))
I nie martw się wybaczam Ci. :)
A przy okazji, aj Justberrry Ty zakrętasie. :)))
UsuńPozdrawiam Cię i mam nadzieję, że mnie nie usuniesz już. :DD
Ale popatrz z innej strony - przynajmniej masz poniekąd dedykację w rozdziale. ;)
UsuńKurczę, chyba za dobrze mnie znacie. :D
Też nie oglądam, dlatego jestem zielona w tych sprawach. Ja tylko jak TV to mecze siatkówki albo muzyczny kanał, jak gotuję albo sprzątam. ;)
To akurat zdążyłam doczytać. I już nie będę usuwać komentarzy, przynajmniej nauczyłam się, że wtedy i odpowiedzi do nich znikają. ;)
UFF. Dzięki Bogu. :)
Aj, no jestem zakrętasem, wszyscy tu obecni powinni to już dawno zauważyć. Np. jak dwa razy dodawałam post zbyt szybko, bo złą datę publikacji ustawiałam. :D
JUŻ NIE BĘDĘ, OBIECUJĘ.
:)
Hahahaha! :D Cóż za dedykacja. :)) Dziękuję. :D
UsuńEeeeee tam, ja też taki zakrętas jestem. :)
No widzisz, to piąteczka :D
UsuńPiąteczka! :)
UsuńPowiem Ci, że może i akcja toczy się powoli, ale bardzo mi się podoba, nawet w "ślimaczym tempie". ;)
OdpowiedzUsuńFajnie jest mieć taką osobę jak Maja, która mimo tego, że zna kogoś krótko, chce pomóc.
A ten zbieg okoliczności z Tomkiem? Chyba coś z tego wyjdzie, tak przynajmniej podejrzewam. ;>
Wakacyjną chcesz odwiesić? Super! Już na to czekam. :D
Pozdrawiam :*
:)
UsuńCzyli mogę nadal się ,,ślimaczyć'' w tym pisaniu rozdziałów. ;)
Z wakacyjną jeszcze nie pewne, zobaczymy jak z czasem i zapasami.
Pozdrawiam :)
Lena znalazła od razu bratnią duszyczkę, która się nią zaopiekowała z nowej klasie i szkole. Maja wydaje się być miła, ciekawe czy to tylko pierwsze wrażenie czy jest krystalicznie czyta jak łza :D Tomasz ze sklepu również znalazł się w jej klasie, myślę że zagości tu na dużej.
OdpowiedzUsuńCo z tego że się toczy wolno, nie może być od razu wszystko na raz! ;)
Cieszę się z reaktywacji wakacyjnej. No i mi odpowiada taka publikacja bo przynajmniej jestem na bieżąco (w końcu).
Z filmów polecam "Nietykalnych", "Pokutę", "Bękarty wojny" i wiele innych jeszcze świetnych filmów ale to może napiszę Ci na gadu, bo tutaj by mi miejsca nie starczyło ;p
Całuję, S. :*
+ zapraszam na pierwszego Igiełkę, rozdziały co środę bez informacji- http://konfabulacja.blogspot.com/
Pominę przypuszczenia dotyczące kolejnych rozdziałów, sama rozumiesz. ;)
UsuńPodoba mi się to podejście. Chodziło mi o to, że niektórzy zaczynają od wielkiego BUM i później dochodzą do sedna, a u mnie zawsze musi powolutku toczyć się, toczyć, a potem dopiero się rozwinąć. ;)
Jeszcze nie wiem jak z wakacyjną. A w ciągu roku jeśli zacznę dodawać co cztery dni czy raz na siedem, to będziesz na bieżąco już na pewno. ;)
,,Nietykalnych'' oglądałam w Dzień Wagarowicza, jak całą szkołę wysłali na film, byleby przyszli :D Pisz na gadu, jak będę na komputerze to odczytam i je odkurzę tak w ogóle. ;)
Nominuję Cię do nagrody The Versatile Blogger ; )
OdpowiedzUsuńhttp://nie-moge-przegrac.blogspot.com/p/the-versatile-blogger.html
Dziękuję ci bardzo! :)
UsuńDziękuję bardzo! ♥
OdpowiedzUsuń